Mam chusteczkę haftowaną - Hanna Greń

Czytane przeze mnie na innych portalach pozytywne recenzje różnych powieści Hanny Greń przekonały mnie na tyle, że gdy tylko pojawiła się możliwość zapisania do booktouru z jedną z jej książek, nie mogłam odmówić. Dla przypomnienia, booktour to forma zabawy, w której wybrana lektura wędruje od jednego czytelnika do drugiego, dając możliwość wymiany opinii dużej ilości osób. I tak w moje ręce wpadł pierwszy tom serii śmiertelnych wyliczanek - "Mam chusteczkę haftowaną". Jak wypadł? Zapraszam do recenzji.

O książce:
Aspirant Konstanty Nakański prowadzi sprawę zabójstwa. Śledztwo przebiega opornie. Nie ma punktu zaczepienia, ani motywu, ani podejrzanego. Jedynym śladem jest pozostawiona na miejscu zbrodni haftowana chusteczka. Przypadek sprawia, że na swojej drodze poznaje Elizę Rogowską, która po śmierci swoich rodziców odnosi wrażenie, że całkiem straciła kontrolę nad swoim życiem. Okazuje się, że matka i ojciec ukrywali przed nią wiele tajemnic. Dziewczyna musi dociec prawdy o swoim pochodzeniu a jednocześnie uporządkować sprawy związane z majątkiem. Wraz z biegiem wydarzeń sprawa prowadzona przez "Kostka" i przeszłość Elizy w tajemniczy sposób zaczynają się ze sobą łączyć, a odpowiedzi których szukają mają wspólny mianownik.

Moje zdanie:
Dobry kryminał powinien już od pierwszych stron nas wciągnąć, zahipnotyzować i sprawić, że nie będziemy mogli się od niego oderwać. Niestety powieść Hanny Greń taka nie była.
Jak dla mnie sama historia zbyt powściągliwa i zbyt równa, bez żadnego napięcia. Zakończenie przewidywalne, bez niespodzianek. A przecież to właśnie odpowiednie budowanie niepokoju u czytelnika powoduje, że danej książki nie potrafimy odłożyć.
Za dużo uproszczeń, szczęśliwych zbiegów okoliczności i zbyt szybkiego łagodzenia konfliktów jak na historię nazywaną "kryminałem". Momentami irytująco i niewiarygodnie. Słabo literacko.
Wszystko podane "na tacy", bez zmyłek i niejasności. Nie ma miejsca na własne domysły, bo wszystko wytłumaczone jest w 101%.
Dodatkowo irytujący wątek romantyczny, który z powieści detektywistycznej robi nam dość słabą "obyczajówkę", w której samo morderstwo schodzi na dalszy plan.
Bohaterowie przerysowani, czarno-biali. Jak ktoś jest czarnym charakterem, to jest zły do szpiku kości, a jak ktoś ma być tym dobrym, to będzie pomocny, szlachetny i szczery. Zawsze. A przecież w życiu nawet najlepszym osobom zdarza się zbłądzić. Mało to realne, przez co trudno zżyć się z postaciami i zrozumieć ich zachowania.
Niestety "Mam chusteczkę haftowaną" to powieść, której daleko do lubianych przeze mnie mocnych kryminałów. Być może znajdzie ona swoich wielbicieli pośród tego "delikatnego" grona odbiorców, które raczej wielbi się w spokojnych, łatwych w odbiorze, niewymagających od czytelnika wiele historiach na jeden wieczór. Mnie do siebie nie przekonała.

Ocena: 4/10

13 komentarzy:

  1. Lubię kryminały, więc czytając twoją recenzję, bez wyrzutów sumienia pominę tę powieść.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze nic od tej autorki, ale będę chciała sprawdzić coś z jej twórczości, mimo że "Mam chusteczkę haftowaną" było dla Ciebie rozczarowaniem. Czasami właśnie szukam takich bardzo łatwych w odbiorze pozycji, więc być może książka ta sprawdziłaby się u mnie jako wieczorny relaks. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze podziękuję - ksiązka nie wzbudza mojego zainteresowania. Mogę ją pominąc i nic nie trace ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzadko czytam, a skoro też taki dobry nie jest, to nawet nie zaprzątam sobie nim myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twórczość tej autorki jeszcze przede mną. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakis czas temu wpadla mi w oko. Szkoda, ze taka słaba ocena.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, oj...a już myślałam, że będzie fajna książka do przeczytania na długie zimowe wieczory. Ale jednak podziękuję. Też by mnie irytowały te wypunktowane przez Ciebie rzeczy...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedługo będę czytać książkę tej autorki i poznam jej twórczość. O tej czytałam sporo dobrych opinii. Szkoda, że nie okazała się lepsza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam wiele opinii i większość była bardzo pozytywna, więc nastawiałam się na świetną książkę. Po Twojej recenzji mój zapał trochę osłabł, ale nadal nie zrezygnuję z przekonania się na własnej skórze, cóż to takiego 😉
    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie nie znam niczego autorki. Ciekawe czy tylko ta książka tak słabo wypada. Wszystkim co wypisałaś na pewno mnie nie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej nie lubię czarno-białych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chętnie przeczytam jakąś książkę tej autorki, choć nastawiam się na wrażenia podobne do Twoich. Po prostu... pisarka interesuje mnie jako człowiek - wydaje się bardzo sympatyczną osobą, więc chcę dać jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba jednak po nią nie sięgnę :(

    OdpowiedzUsuń