Szamanka od umarlaków - Martyna Raduchowska

Tytuł: Szamanka od umarlaków
Autor: Martyna Raduchowska
Wydawnictwo: Uroboros

Ja część z was już wie, jestem wielką fanką serialów Archiwum X i Supernatural, a także uwielbiam wszystko, co jest nadnaturalne. Demony, wiedźmy, duchy – kocham takie klimaty! Dlatego trylogia Martyny Raduchowskiej idealnie wpasowywała się w moje gusta. Zacierałam ręce, gdy wychodziły kolejne części, i od kilku lat obiecywałam sobie, że znajdę czas i wszystkie je przeczytam. Najlepiej jednym tchem, bo ponoć są świetne.
Dzięki wydawnictwu Uroboros udało mi się dorwać pierwszą część i zanurzyć w świat magicznego fantasy. Jak skończyła się moja przygoda z "Szamanką ud umarlaków"? Czy dam szansę kolejnym tomom? Zapraszam do recenzji.

O książce:
Bycie czarną owcą w rodzinie to zazwyczaj nie jest powód do radości. No, chyba że jest to rodzina wariatów. Albo czarodziejów, co według Idy Brzezińskiej na jedno wychodzi.
Ida ma osiemnaście lat i uważa magię, za stek bzdur. Jedyne czego pragnie, to uwolnić się jak najszybciej od tych wszystkich zaczarowano-podejrzanych pierdół i rozpocząć normalne studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Chce mieszkać w akademiku jak przysłowiowy Kowalski i poznawać świat normalnych ludzi. Jednak...
Genetyka jest nieubłagana, a dziewczyna dysponuje wyjątkową umiejętnością - widzi i słyszy umarłych. Nie jest jednak zwykłym  medium - wtedy zdecydowanie byłoby zbyt prosto i zbyt przyjemnie. Ida jest szamanką od umarlaków, czyli kimś, kto przeprowadza zagubione dusze na drugą stronę i przepowiada śmierć żyjącym. Uwierzcie mi, bycie "super medium" to nie jest taka bułka z masłem, zwłaszcza, gdy za sąsiada ma się mrocznego czarodzieja i jego demony.

Moje zdanie:
Na pierwszy rzut oka w książce mamy wszystko to, co lubię najbardziej. Magia, trupy, duchy, demony, wiedźmy i inne paskudne stwory, a to wszystko w czasach współczesnych, w szarych zakamarkach Wrocławskich kamienic. Ale... O ile sama koncepcja wątków fantasy naprawdę się świetnie broni, to jednak wykorzystanie potencjału tak dobrze zapowiadającej się opowieści pozostawiło wiele do życzenia.
Główna bohaterka, chociaż waleczna i pyskata, bardzo często irytowała, i robiła wszystko by nie dać się polubić. Jej rozmowy z duszami były dość często płytkie i infantylne. Liczyłam na coś z większym polotem.
Dużo również nasłuchałam się także o czarnym humor, którym to rzekomo powieść ta stoi (tak sugerują niektóre recenzje), więc liczyłam, że uśmiech na ustach również pojawi mi się częściej niż raptem kilka razy na całą książkę. Być może po prostu jestem już za stara, by bawiło mnie między innymi bicie patelnią demona po głowie.
Początek powieści mnie wciągnął, by potem wraz z kolejni czytanymi stronami coraz bardziej odpuszczać. Koniec jak dla mnie zbyt chaotyczny i zupełnie niepoukładany. Nie wiem, czy taki był zamysł autorki by zostawić nas z lekkim 'WTF' na ustach, czy raczej był to przykład przerostu formy nad treścią.
Język, jakim operuje autorka, nie powala - chociaż czyta się naprawdę szybko i młody czytelnik na pewno się w nim odnajdzie. W całej powieści brakło jakiegoś spoiwa, które by trzymało to wszystko razem w zrozumiałym dla mnie porządku i iskry, która rwałaby mnie do dalszego czytania.
Do drugiej części podejdę, mając nadzieję, że przez te kilka lat przerwy autorka dopracowała niektóre aspekty i "Demon Luster" po prostu wciągnie mnie dużo bardziej. Czy tak będzie? Zobaczymy.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu Uroboros



Mam chusteczkę haftowaną - Hanna Greń

Czytane przeze mnie na innych portalach pozytywne recenzje różnych powieści Hanny Greń przekonały mnie na tyle, że gdy tylko pojawiła się możliwość zapisania do booktouru z jedną z jej książek, nie mogłam odmówić. Dla przypomnienia, booktour to forma zabawy, w której wybrana lektura wędruje od jednego czytelnika do drugiego, dając możliwość wymiany opinii dużej ilości osób. I tak w moje ręce wpadł pierwszy tom serii śmiertelnych wyliczanek - "Mam chusteczkę haftowaną". Jak wypadł? Zapraszam do recenzji.

O książce:
Aspirant Konstanty Nakański prowadzi sprawę zabójstwa. Śledztwo przebiega opornie. Nie ma punktu zaczepienia, ani motywu, ani podejrzanego. Jedynym śladem jest pozostawiona na miejscu zbrodni haftowana chusteczka. Przypadek sprawia, że na swojej drodze poznaje Elizę Rogowską, która po śmierci swoich rodziców odnosi wrażenie, że całkiem straciła kontrolę nad swoim życiem. Okazuje się, że matka i ojciec ukrywali przed nią wiele tajemnic. Dziewczyna musi dociec prawdy o swoim pochodzeniu a jednocześnie uporządkować sprawy związane z majątkiem. Wraz z biegiem wydarzeń sprawa prowadzona przez "Kostka" i przeszłość Elizy w tajemniczy sposób zaczynają się ze sobą łączyć, a odpowiedzi których szukają mają wspólny mianownik.

Moje zdanie:
Dobry kryminał powinien już od pierwszych stron nas wciągnąć, zahipnotyzować i sprawić, że nie będziemy mogli się od niego oderwać. Niestety powieść Hanny Greń taka nie była.
Jak dla mnie sama historia zbyt powściągliwa i zbyt równa, bez żadnego napięcia. Zakończenie przewidywalne, bez niespodzianek. A przecież to właśnie odpowiednie budowanie niepokoju u czytelnika powoduje, że danej książki nie potrafimy odłożyć.
Za dużo uproszczeń, szczęśliwych zbiegów okoliczności i zbyt szybkiego łagodzenia konfliktów jak na historię nazywaną "kryminałem". Momentami irytująco i niewiarygodnie. Słabo literacko.
Wszystko podane "na tacy", bez zmyłek i niejasności. Nie ma miejsca na własne domysły, bo wszystko wytłumaczone jest w 101%.
Dodatkowo irytujący wątek romantyczny, który z powieści detektywistycznej robi nam dość słabą "obyczajówkę", w której samo morderstwo schodzi na dalszy plan.
Bohaterowie przerysowani, czarno-biali. Jak ktoś jest czarnym charakterem, to jest zły do szpiku kości, a jak ktoś ma być tym dobrym, to będzie pomocny, szlachetny i szczery. Zawsze. A przecież w życiu nawet najlepszym osobom zdarza się zbłądzić. Mało to realne, przez co trudno zżyć się z postaciami i zrozumieć ich zachowania.
Niestety "Mam chusteczkę haftowaną" to powieść, której daleko do lubianych przeze mnie mocnych kryminałów. Być może znajdzie ona swoich wielbicieli pośród tego "delikatnego" grona odbiorców, które raczej wielbi się w spokojnych, łatwych w odbiorze, niewymagających od czytelnika wiele historiach na jeden wieczór. Mnie do siebie nie przekonała.

Ocena: 4/10

Podróż na okręcie „Beagle” - Karol Darwin

Tytuł: Podróż na okręcie „Beagle”
Autor: Karol Darwin
Wydawnictwo: Marginesy

211 lat temu urodził się Karol Darwin, wielki angielski przyrodnik, którego teoria powstawania gatunków nadal pozostaje jedną z najbardziej dyskusyjnych i kontrowersyjnych hipotez w dziejach naszej cywilizacji. Wydawnictwo Marginesy w ostatnim czasie wydało dwie wspaniałe książki dotyczące tego odkrywcy - jedną dla trochę młodszych (recenzja TUTAJ) i drugą, dla bardziej dorosłych czytelników, o której teraz trochę Wam opowiem. Obie graficznie prezentują się cudownie.

O książce:
Pod koniec grudnia 1831 roku angielski okręt „Beagle” pod dowództwem kapitana Roberta Fitzroya wypłynął z portu w Plymouth, aby sporządzić mapy wybrzeża Ameryki Południowej. W podróż wyruszył również dwudziestodwuletni ambitny i świetnie wykształcony przyrodnik Karol Darwin, który miał przywieźć nieznane okazy roślin i zwierząt. Wszystko, co przeżył w czasie tego rejsu, rozbudziło jego wyobraźnię i doprowadziło do wywrotowych wówczas wniosków.
W trakcie prawie 5-letniej podróży pieczołowicie zbierał materiały do swoich badań. Przemierzył w ten sposób Wyspy Zielonego Przylądka, Brazylię, Argentynę, Chile, Australię, Wyspy Kokosowe czy Kapsztad. Okręt dotarł także na Galapagos – tam Darwinowi świat się zachwiał w posadach, a obserwacje fauny i flory stały się punktem wyjścia dla teorii ewolucji.Notatki wysyłane przez niego do Anglii i publikowane już w czasie podróży zmieniły anonimowego studenta w cieszącego się uznaniem przyrodnika. Kiedy 2 października 1836 r. „Beagle" zawinął do portu Falmouth w Kornwalii, Darwin miał już prawie 1400 stron notatek geologicznych i 370 zoologicznych, a także 1530 okazów zakonserwowanych w formalinie i prawie 4 tys. skór i szkieletów.
Po swoim powrocie napisał on książkę będącą - jak się później okazało - dziełem życia: O powstawaniu gatunków, która wzbudziła międzynarodowe zainteresowanie i sporo kontrowersji, stając się jedną z najważniejszych publikacji w historii nauki.

Moje zdanie:
Podróż na okręcie "Beagle" to książka naukowo-przygodowa. Jednak dość trudna w odbiorze. Nie jest to z pewnością lektura na "jeden raz" Przyznam że trochę czasu zajęło mi jej czytanie. I to nie dlatego, że była nieciekawa, ale dlatego, że zawiera ona ogrom informacji i przypisów, więc musiałam sobie dawkować lekturę, by spokojnie wszystko "przetrawić". To nie jest powieść, którą weźmiecie do lekarza, by poczytać czekając w kolejce, czy do tramwaju, by szybciej minęła podróż. To książka, która wymaga skupienia i ciszy. Przedstawia on kulisy całej wyprawy, nie sięgając jednak po plotki czy sensacje. To raczej analiza całego tła i przebiegu tej wyprawy, zarówno historycznego, społecznego jak też personalnego.
Na samą powieść można spojrzeć w różny sposób. Po pierwsze jako na opowieść o odkrywaniu nieznanego, dziewiczego świata, gdzie nigdy dotąd nie stanęła stopa człowieka. Ten dziennik to pewnego rodzaju powrót do historii, o tym jak wyglądało życie ludzi w odrębnych regionach świata. Po drugie, możemy dzięki tak dokładnym zapiskom mieć w wgląd w jeden z najbardziej błyskotliwych umysłów epoki, wiedzieć co myślał, czuł, sądził o otaczającym go świecie.
Po trzecie, możemy zbliżyć się przyrody zamieszkującej tak odmienne środowiska i wyobrazić sobie jak wyglądała przed ingerencją człowieka. Dokładne opisy zwierząt i roślin przyprawią o zawrót głowy każdego fana biologii.
Podróż na okręcie "Beagle" wydana jest po prostu perfekcyjnie. Twarda okładka przyciąga wzrok. Tekst uzupełniony jest o oryginalne szkice, rysunki czy rękopisy samego Darwina. Na końcu znajdują się przypisy i mapy samej podróży.
Ten tom będzie w  mojej bibliotece zajmował ważne miejsce. Polecam każdemu tę nienachalną, niebanalną i mądrą książkę.

Ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy




Ostatni - Hanna Jameson

Tytuł: Ostatni
Autor: Hanna Jameson
Wydawnictwo: Czarna Owca

Postapo – czyli nurt książek o tym, co zadziało się po końcu świata – od kilku lat nie traci na popularności. Powieści o życiu ludzi po katastrofach naturalnych, wojnach, epidemiach zombie i konfliktach nuklearnych rozbudzają wyobraźnię i wciągają ciekawą fabułą. Nie będę ukrywać, że w moim czytelniczym sercu mają swoje specjalne miejsce. Dlatego gdy tylko dowiedziałam o nowej premierze wydawnictwa Czarna Owca opisywanej jako "nawiązująca do Lśnienia przewrotna opowieść o postapokalipsie" wiedziałam, że ten tytuł trafi w moje ręce.

O książce:
Amerykański wykładowca i historyk Jon Keller przebywa na konferencji w jednym ze szwajcarskich hoteli. Podczas tego pobytu dochodzi do makabrycznego wydarzenia - atak nuklearny w Stanach Zjednoczonych. Świat popada w chaos. Podczas gdy gasną światła cywilizacji, mężczyzna zastanawia się, czy jego żona Nadia i ich dwie córki wciąż żyją.
Oprócz Jona w hotelu znajduje się dwudziestu ocalałych. Każdy z nich znajduje się w tym hotelu z zupełnie innego powodu. Z dala od najbliższego miasta walczą o przetrwanie. Racjonują żywność, oszczędzają elektryczność i wodę. Okoliczności ekstremalne, w których ludzka natura również ociera się o skrajności.
Gdyby tego było mało, pewnego dnia w zbiorniku na wodę pitną znajdują ciało dziewczynki. Oczywiste jest, że została zamordowana. Ktoś z mieszkańców hotelu jest zabójcą. Jon zaczyna prowadzić swoje własne śledztwo.
Seria dziwnych samobójstw, tajemnicze zaginięcia i nadprzyrodzone zjawiska nie są sprzyjającymi okolicznościami. Czy powinien zaryzykować wydostanie się z tego mrocznego miejsca? Co, jeśli morderca wciąż znajduje się w hotelu?

Moje zdanie:
"Ostatni" to pewnego rodzaju kronika zakłady tworzona przez głównego bohatera. Jon dzień po dniu spisuje swoje dzieje i pozostałych gości, którzy zostali w hotelu. Pozwala mu to na chwilę zapomnienia i ukojenia skołatanych nerwów. Forma dziennika sprawia, że podczas czytania strony same się przewracają.
Zacznijmy od samego pomysłu. Dla mnie osadzenie kilku bohaterów w niewielkim, owianym złą sławą hotelu było strzałem w dziesiątkę. Tajemnice, sekrety i dziwne zdarzenia towarzyszą nam przy każdym rozdziale. Nie wiemy kto mówi prawdę, kto kłamie, i miotamy się wraz z głównym bohaterem poszukując rozwiązania zagadki. A sama katastrofa związana z wojną nuklearną jest w dzisiejszych czasach niestety bardzo prawdziwa, więc tym bardziej historia staje się bardziej mroczna i przygnębiająca.
Autorka doskonale przedstawiła konflikty jakie rodzą się pomiędzy ludźmi ze względu na różnice wynikające z narodowości, płci czy przez barierę językową. A wszystko to w przytłaczające wizji świata, w którym każdy dzień może być tym ostatnim.
Ważnym wątkiem książki miała być sprawa morderstwa dziewczynki, ale mam wrażenie, że pisarka nie do końca sobie z nim poradziła. Niestety sam motyw umyka gdzieś pomiędzy rozmowami postaci, różnymi zdarzeniami i sytuacjami, które nie wiele wnoszą do powieści.
Minus również za zakończenie. Chociaż większa część książki trzyma w napięciu, to sam jej koniec jest zbyt mdły i bez wyrazu. Po całej historii spodziewalibyśmy się czegoś, co wyrzuci nas z butów, a jedyne co dostaliśmy to trochę nielogiczne i niezrozumiałe podsumowanie. Odebrałam to trochę tak, jakby autorka sama nie miała pojęcia co napisać w ostatnich rozdziałach.  Liczyłam, że w finale dostanę odpowiedzi na wiele nurtujących mnie pytań, a niestety czekało na mnie rozczarowanie.
Podsumowując "Ostatni" to powieść ciekawa, wciągającą, ale nie pozbawioną minusów. Moim zdaniem Hanna Jamson należy do autorek z ogromnym potencjałem twórczym, dlatego na pewno sięgnę po jej kolejne powieści.

Ocena: 7/10 (za dobry debiut)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czarna Owca



Nowości wydawnicze - styczeń 2020

~~~~~ PREMIERY STYCZNIA~~~~~~

Witamy nowy rok, a wraz z nim masę ciekawych premier. Wydawnictwa oczywiście od stycznia zaczynają nas rozpieszczać swoimi nowościami. Macie jakiś faworytów?

1. Ostatni - Hanna Jameson 15.01.2020
Wydawnictwo: Czarna Owca

Barbarzyńskie morderstwo, jeden hotel i dwudziestu ocalałych. Jak można czuć się bezpiecznie, gdy morderca jest wśród nas?
Amerykański historyk – Jon Keller – jedzie na konferencję naukową do Szwajcarii. W trakcie dowiaduje się, że świat się kończy. W Waszyngtonie i kilku światowych stolicach doszło do ataku nuklearnego. Podczas gdy gasną światła cywilizacji, mężczyzna zastanawia się, czy jego żona Nadia i ich dwie córki wciąż żyją. Jon żałuje też, że zignorował ostatnią wiadomość od Nadii. Oprócz Jona w hotelu znajduje się dwudziestu ocalałych. Z dala od najbliższego miasta walczą o przetrwanie. Pewnego dnia w zbiorniku na wodę pitną znajdują ciało dziewczynki. Oczywiste jest, że została zamordowana. Ktoś z mieszkańców hotelu jest zabójcą. Jon zaczyna popadać w paranoję. Na własną rękę stara się prowadzić dochodzenie, aby odnaleźć mordercę.
Seria dziwnych samobójstw, tajemnicze zaginięcia i nadprzyrodzone zjawiska nie są sprzyjającymi okolicznościami. Czy powinien zaryzykować wydostanie się z hotelu?
Można tylko mieć nadzieję, że apokalipsa będzie mniej przerażająca...

2. Bursztynowa luneta - Philip Pullman 15.01.2020
Wydawnictwo: Mag

Lyra i Will muszą stawić czoła swojemu największemu wyzwaniu i narazić się na wielkie niebezpieczeństwo. Z pomocą przychodzą im starzy przyjaciele: pancerny niedźwiedź Iorek Byrnison i naukowiec dr Mary Malone. Zyskują też nowych sprzymierzeńców w postaci niezwykłych stworów obdarzonych zdolnością widzenia Pyłu, który jawi się materia tworząca wszystko, co opisano w Biblii, łącznie z samym Bogiem.
Trwa wojna w niebiosach, a jej wynik i losy całego świata spoczywają w rękach Lyry i Willa...









3. Arktyczne marzenia - Barry Lopez 15.01.2020
Wydawnictwo: Marginesy

Pierwsze polskie wydanie jednej z najważniejszych książek Barry'ego Lopeza, nagrodzonej m. in. National Book Award.
Arcydzieło literatury, niepowtarzalna i zapierająca dech w piersiach opowieść o dalekiej Północy i jej cudach – od skarłowaciałych lasów, zorzy polarnej i skutych lodem mórz, po woły piżmowe, niedźwiedzie polarne i narwale.
Lopez przybliża historię rdzennych Inuitów i – często zakończone tragicznie – wyprawy śmiałków marzących o eksploracji lodowych wybrzeży. Pochyla się również nad niespodziewanymi zmianami, jakie może wywoływać w człowieku, jego marzeniach i pragnieniach ten surowy krajobraz, jak działa na jego wyobraźnię i całkowicie wywraca sposób postrzegania świata. Z niezwykłą sprawnością rozpościera obraz krainy, gdzie wschody i zachody słońca stanowią raczej wydarzenie sezonowe, a nie codzienne zjawisko. To wszystko sprawia, że "Arktyczne marzenia" są czymś więcej, niż tylko znakomitym studium na temat biologii, antropologii i historii Arktyki, więcej niż tylko suchym, naukowym opracowaniem.
Książka nabiera jeszcze więcej wartości teraz, kiedy gwałtowne ocieplenie klimatu zagarnia rekordowe ilości lodu, stawiając pod znakiem zapytania przyszłość nie tylko regionu, ale i całej planety, a dzieło Lopeza powoli zmienia się w historyczną kronikę.

4. Milczenie - Tim Lebbon 21.01.2020
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Kiedy każdy wydany odgłos może oznaczać śmierć…
Ogromny system jaskiń, odcięty od świata przez miliony lat, był siedliskiem przerażających ślepych stworzeń żyjących w absolutnej ciemności. Kiedy jaskinie zostają odkryte, bestie wydostają się na zewnątrz i błyskawicznie rozprzestrzeniają się po całej Europie, polując na wszystko, co wydaje jakiś dźwięk.
Ally straciła słuch w wypadku i dobrze wie, jak żyć w absolutnej ciszy. Teraz jest dla swojej rodziny jedyną szansą na przeżycie. Muszą opuścić dom i znaleźć odosobnione miejsce, by przeczekać katastrofę, która budzi demony również wśród ludzi…







5. Ktoś musi umrzeć - Sarah A. Denzil 22.01.2020
Wydawnictwo: Filia

Dzieci potrzebują miłości.
Jeśli nie uda im się stworzyć więzi ze swoim opiekunem, nie uczą się empatii.
Tak powstaje socjopata. Leah Smith ma nową tożsamość, pracę idom.
Nowe nazwisko nie wystarcza jednak, by odciąć się od przeszłości.
Na klifie sennego miasteczka Clifton-on-Sea policja znajduje okaleczone ciało młodej kobiety. Rozpoczyna się ciąg fatalnych zdarzeń. Leah znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nadmorskie miasteczko kryje niejedną tajemnicę.








6. Ognista królowa. Królowa. Tom 2 - Emily R. King 22.01.2020
Wydawnictwo: Young

Kalinda niedawno odkryła swoją niezwykłą moc władania ogniem.
Jako setna wybranka radży Tarka musiała zmierzyć się z jego pozostałymi żonami i kurtyzanami. Jednak krwawy turniej i śmierć tyrana były jedynie początkiem jej problemów.
Razem z kapitanem Davenem musi uciekać z miasta opanowanego przez rebeliantów. Ich szansą na ratunek jest syn radży, książę Ashwin.
Najpierw jednak Kalinda musi udowodnić mu swoją wartość, stając do walki z trzema potężnymi rywalkami. Kapitan Daven zaczyna obawiać się mocy, które drzemią w dziewczynie, a książę wydaje się nimi zafascynowany. Tak jak kobietą, która nimi włada. Czy Kalinda zjednoczy imperium, nie poświęcając wszystkiego, co bliskie jej sercu?





7. Ktoś, kogo znamy - Shari Lapena 28.01.2020
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Porywający thriller, pokazujący niespodziewane konsekwencje, jakie powstają, kiedy ludzie zbyt intensywnie zaczynają się interesować sprawami swoich sąsiadów...
"Bardzo trudno jest mi napisać ten list. Mam nadzieję, że zanadto nas nie znienawidzicie... Ostatnio, kiedy nie było państwa na miejscu, mój syn włamał się do waszego domu... "
Na cichym przedmieściu pewnego miasteczka, położonego w odległości dwóch godzin jazdy od Nowego Jorku, ktoś włamuje się do domów – i przede wszystkim do komputerów ich właścicieli. Poznaje ich głęboko skrywane sekrety i prawdopodobnie część z nich wkrótce ujawni.
Mieszkańcy zaczynają się bać... Kim jest włamywacz i czego mógł się do tej pory dowiedzieć? Po dwóch anonimowych listach z przeprosinami, które otrzymały ofiary włamań, w okolicy zaczynają krążyć plotki na temat sprawcy, piętrzą się podejrzenia.
A po zamordowaniu kobiety, do której wcześniej także się włamano, napięcie sięga zenitu. Kto i dlaczego ją zabił? Kto wie o sąsiadach znacznie więcej, niż chce ujawnić? I jak daleko się posuną ci wszyscy z pozoru przemili sąsiedzi z przedmieścia, aby ochronić swoje tajemnice...


Zwierz - Piotr Kościelny

Tytuł: Zwierz
Autor: Piotr Kościelny
Wydawnictwo: Initium

Seryjni mordercy to temat, który od zawsze rozpalał wyobraźnię masowych odbiorców, stając się przedmiotem wielu filmów, utworów muzycznych czy książek. Szczególnie na rynku wydawniczym pojawiło się ostatnimi czasy wiele ciekawych pozycji. Jedną z nich był "Zwierz" Piotra Kościelnego - czyli zbrodnia doskonała i brutalna prawda o pracy polskich śledczych. Jako fanka "mrocznych historii" nie mogłam przejść obok tego tytułu obojętnie.

O książce:
Komisarz Marek Mikulski widział już nie jedno, więc zwłoki młodej dziewczyny znalezione we Wrocławiu nie były dla niego niczym nowym. Jednak gdy po kilku dniach w lesie w okolicach Wołowa znalezione zostają ciała kolejnych dwóch osób, a przy nich tajemniczy list skierowany bezpośrednio do niego, policjant wie już, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Psychopatyczny zabójca, który podpisuje się pseudonimem „Zwierz”, ostrzega, że będzie mordował tak długo, aż zostanie złapany.
Rzuca wyzwanie Wrocławskim policjantom.
Swoje zbrodnie popełnia z potwornym okrucieństwem oraz pełnym profesjonalizmem. Zaciera za sobą wszystkie ślady i krok po kroku zatacza coraz szersze kręgi.
Rozpoczyna się walka z czasem, w której stawką jest życie niewinnych ludzi.
Czy komisarzowi Mikulskiemu uda się rozwiązać zagadkę zanim zabójca znów zaatakuje?
Jaką cenę przyjdzie mu zapłacić za wzięcie udziału w tej piekielnej rozgrywce?

"Właściwie zabijałem, odkąd pamiętam. Zaczynałem od zabijania zwierząt. Pierwszą ofiarą był kot sąsiadów. To było u babci na wakacjach. Mieszkała na wsi. Miałem zaledwie siedem lat. Zabiłem go kamieniem. Podchodził do mnie i się łasił. Głaskałem go po plecach, a drugą ręką sięgnąłem po kamień. Potem było więcej zwierząt. Ptaki złapane w siatkę, psy, jeże, najczęściej jednak koty. Człowieka zabiłem pierwszy raz, jak miałem dziesięć lat... (str. 5)"

Moje zdanie: 
Dobrego kryminału nie zbuduje się na samej zbrodni, czy przestępstwie. Do tego potrzebny jest przede wszystkim pomysł, by powieść wyróżniła się na tle innych. "Zwierz" zaczyna dość nietypowo, bo od zakończenia. Czy w takim razie jest sens czytać dalej?
Oczywiście! W tej powieści nie chodzi o to, by wraz z detektywami poszukiwać mordercy, ale by być częścią rozgrywki pomiędzy głównym bohaterem, a zabójcą. Mamy akcję zarówno z perspektywy śledczych jak i przestępcy, dzięki czemu możemy zbliżyć się do każdej ze stron i poczuć kierujące nimi emocje oraz poznać motywy ich działań. To historia, która fascynuje i przeraża.
Piotr Kościelny od samego początku nie szczędzi brutalnych opisów. Już na starcie wiemy, że Zwierz nie ma żadnych skrupułów. Napięcie rośnie z każdą czytaną stroną.
Ta powieść to męski świat. Główni bohaterowie kiedy trzeba rzucają mięsem i nie stronią też od sprośnych żartów. Pomimo tego całość czyta się rewelacyjnie, chociaż kolejne zbrodnie opisane są w sposób przemawiający do wyobraźni.
Kościelny pisać potrafi, potrafi też zaciekawić a momentami i zafascynować. Coś nowego i świeżego w literaturze tego gatunku.
"Zwierz” to obraz, który naprawdę daje do myślenia. który w pewnym sensie uświadamia, że z prawdziwym piekłem mamy do czynienia już tutaj, na ziemi.
To książka bardzo mocna, która wymaga stalowych nerwów. Jest jednak w każdym calu dopracowana i szybko wciąga czytelnika.
Porządny kryminał, do którego mam tylko jedno zastrzeżenie - za szybko się skończył.

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Initium