Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo - Lars Berge

Tytuł: Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo
Autor: Lars Berge
Wydawnictwo: Czarne

Wbrew rzekomej pozytywnej opinii na temat ogrodów zologicznych, miejsca te przypominają raczej smutny zbiór żyjących „eksponatów” niż przystanie dla zwierząt czy nawet miejsca bliskie ich naturalnemu środowisku.
Aby przekonać do siebie ludzi ogrody zoologiczne powołują się na swoją rolę edukacyjną. Jednakże wątpliwość budzi fakt, że zwierzęta wychowane w niewoli, spędzające całe swoje życie w sztucznie wytworzonych warunkach, nie są tymi samymi istotami, jakimi byłyby w swoim naturalnym otoczeniu. Nie zachowują się zgodnie z instynktem, nie rozwijają typowych zachowań społecznych, ba! nawet cierpią bardzo często na problemy psychiczne (stereotypia, depresje).
Gdyby tego było mało,  ogrody zoologiczne próbują budować swój "pozytywny" wizerunek powołując się na swoją rolę w ochronie zagrożonych gatunków. Jednak każdy, to chociaż trochę interesuję się przyrodą wie, że  zwierzę urodzone i przetrzymywane przez większość swojego życia w niewoli, prawdopodobnie nie poradzi sobie na wolności i nie nauczy swojego potomstwa odpowiednich zachowań.
Pojawia się zatem pytanie, w jakim właściwie celu budujemy obiekty, w których pokazujemy dzikie i egzotyczne zwierzęta w sztucznie stworzonym środowisku? Środowisku, które na dodatek określamy jako naturalne? Skąd wzięła się ta z gruntu absurdalna idea?

O książce:
Chyba żadne zwierzę nie budzi takich emocji wśród ludzi jak właśnie wilk. Chociaż mamy XXI wiek, to kontrowersje wokół niego wciąż są aktualne. W kulturze wciąż pokutuje wizerunek złego wilka: bajka o czerwonym kapturku, o trzech świnkach, o wilku i koźlątkach, w końcu legendy o wilkołakach. W Biblii wilk zostaje przyrównany do wcielenia diabła, a w pogańskich wierzeniach karę banicji nazywano wilczymi imionami. Człowiek broniąc się przed jego atakami spowodował, że liczebność wilków mocno zmalała i obecnie gatunek ten jest pod ochroną.
W szwedzkim zoo zrodził się pomysł by odczarować wizerunek tych drapieżników. Wilki, które zostały wykarmione butelką i wychowane pośród ludzi miały w tym pomóc. Wprowadzono nowy program: Bliski kontakt z wilkiem, w którym za sporą opłatą odwiedzający zoo, mogli wejść na wybieg dla wilków i przeżyć niezapomniane chwile obcowania z drapieżnikami, licząc na ochronę pracowników ogrodu zoologicznego.
Ten oryginalny pomysł przyciągał rocznie tysiące osób chcących stanąć oko w oko z oswojonymi psowatymi. Wśród odwiedzających pojawiały się najbardziej znane osoby ze świata mediów, sportu i polityki, a spragnieni wrażeń turyści zasypywali media społecznościowe sympatycznymi zdjęciami z wilczego wybiegu.
Dlatego gdy w czerwcu 2012 roku wilki z Kolmården zagryzły swoją opiekunkę, kraj był w szoku. Śmierć Karoliny wstrząsnęła personelem i opinią publiczną.
Autor książki podjął się długiej i żmudnej pracy, aby wyjaśnić przyczyny tragedii. Suma summarum Lars Berge poznał wszystkie okoliczności wypadku, lecz im więcej wiedział, tym trudniej było mu odpowiedzieć na pytanie: co poszło nie tak? Jak to możliwe, że w sercu najnowocześniejszego kraju na świecie stado oswojonych z obecnością ludzi wilków zaatakowało i zabiło człowieka? Co zawiodło? Procedury bezpieczeństwa czy wciąż niewystarczająca wiedza? A może pycha i chciwość wzięły górę nad rozsądkiem? Bez względu na odpowiedzi porozumienie człowieka ze zwierzęciem zostało zerwane. A może tak naprawdę nigdy go nie było?

Moje zdanie:
 „Dobry Wilk” Larsa Berge to reportaż idealny – niezwykle ciekawy, wnikliwy i mądry. Autor zadaje nam wiele niewygodnych pytań, a smutna historia została przedstawiona w sposób tak ciekawy, że ciężko się od niej oderwać.
Sprawa samego wypadku długo pozostawała nierozwiązaną zagadką, choć zapadł wyrok wskazujący na winę ówczesnego dyrektora ogrodu zoologicznego. Mimo to wiele rzeczy zostało zmienionych i zatajonych, a samą sprawę zamieciono pod przysłowiowy dywan.
Dzięki wielu latom pracy autor przedstawia sprawę w znacznie szerszej perspektywie. Jak sam mówi, to właśnie brak zainteresowania dziennikarzy i dość niewygodny temat sprawiły, że od 2015 roku zaczął on gromadzić wszystkie informację dotyczące wypadku. Tysiące artykułów i książek, nagrania z przesłuchań, wizyty w sądach i wiele telefonów tylko, albo aż po to, by zrozumieć co tak na prawdę stało się 17 czerwca 2012 roku. W książce, autor dokładnie analizuje jak naprawdę wyglądały „kontakty” z wilkami i czy faktycznie śmierć opiekunki wilków to był wypadek, którego nie dało się przewidzieć, ponieważ taką właśnie narrację przyjął ogród zoologiczny.
Chociaż na pierwszy rzut oka to lektura jedynie o samej tragedii, to jednak ma ona dużo głębsze przesłanie. W poszczególne wątki wpleciona jest historia zoo jako takiego i samej idei przetrzymywania zwierząt. W swojej powieści Lars Berge odwołuje się do wielu skandalicznych i głośnych historii, które każdy z nas zna z wiadomości: opowiada historię niedźwiadka polarnego z Berlińskiego Ogrodu Zoologicznego, który stał się symbolem-maskotką ochrony zwierząt (szczególnie w czasie, kiedy jeszcze był mały i słodki), goryla Harambe z Cincinnati, zastrzelonego po tym jak kilkuletni chłopiec na wybieg, czy żyrafy Mariusa z kopenhaskiego zoo – zdrowego, ale „nadwyżkowego” zwierzęcia, którego na oczach odwiedzających zastrzelono, poćwiartowano i  nakarmiono jego ciałem drapieżniki.
Kim jesteśmy, by decydować o życiu innych zwierząt? Autor w swojej książce uczy pokory i pozwala inaczej spojrzeć na nas samych. "Dobry wilk" to  szczera do bólu opowieść o ludzkości: ludzkiej obsesji, ambicji i chciwości, a także o tym jak przyroda stała się przemysłem rozrywkowym. To przerażająca książka o tym, jak postanowiliśmy zawładnąć naturą.

"Urocze zwierzęta niemal codziennie umierają w ogrodach zoologicznych i nie ma w tym nic niezwykłego. Według Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów w europejskich ogrodach zoologicznych uśmierca się od trzech do pięciu tysięcy zwierząt rocznie. Czasami po to, aby skrócić cierpienia chorych lub okaleczonych osobników, tak jak w przypadku Nelsona. Najczęściej jednak po to, aby zapobiec wzrostowi populacji oraz skutkom chowu wsobnego. Pistolet bolcowy i strzykawka ze śmiertelną zawartością są normalnymi narzędziami w pracy weterynarza w ZOO. Zwłoki zwierząt służą jako karma lub zostają spalone z innymi odpadami." (str. 180)

Ocena: 10/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarnemu




9 komentarzy:

  1. Już gdzieś o niej czytałam.... jak wspomniałam wówczas nie słyszałam o tej tragedii, nie czytałam, nie śledziłam... Książka? Być może... w swoim czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten reportaż porusza ciekawy temat. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie również ta lektura zapewne zrobi duże wrażenie, jeśli kiedyś sięgnę po ów tytuł. Niemniej zarazem też przygnębi, skoro mowa o smutnych i prawdziwych historiach ze zwierzętami. W każdym razie, dobrze, że powstają takie tytuły, zwracając tym samym uwagę odbiorców na ważne problemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytam reportaży, więc nie odnajdę się przy lekturze tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy reportaż. Dużo aktualnie się mówi o trenowaniu zwierząt w cyrku. Co do zoo ludzie dalej uważają ją za dobrą atrakcje nie krzywdzącą zwierząt. Sama byłam w jednym parenaście lat temu.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem na tak. Super ciekawy temat

    OdpowiedzUsuń
  7. chętnie przeczytam:) my mieliśmy na działce psa wilka;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawi mnie ten reportaż. Kiedyś po niego sięgnę 😉

    OdpowiedzUsuń