Pokuta - Anna Kańtoch

Tytuł: Pokuta
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Czarne

Anna Kańtoch to dobrze znana czytelnikom polska autorka powieści i opowiadań z gatunku fantastyki i kryminału, a także pięciokrotna laureatka Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla oraz zdobywczyni nagrody Kryminalna Piła i Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Gdy w zapowiedziach pojawiła się jej kolejna książka: "Pokuta" - wiedziałam, że czekają mnie godziny wyborowej, czytelniczej uczty.

O książce:
We wrześniu 1986 roku niewielką, nadmorską miejscowością wstrząsnęło brutalne morderstwo. Na plaży znaleziono zwłoki młodej dziewczyny, Reginy Wieczorek. Miała dziewiętnaście lat i żadnych wrogów. Na szczęście szybko udało się znaleźć winnego. Tak przynajmniej sądzi milicja.
Kilka tygodni później, pewnego listopadowego dnia na komisariacie pojawia się Jan Kowalski, twierdząc, że zabił nie tylko Reginę, ale także pięć innych kobiet. Pozbawiał je życie z niesamowitą regularnością - we wrześniu, co siedem lat jedną. Jego historia jest na tyle wiarygodna, że starszy milicjant Igielski postanawia ją sprawdzić. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo jedne szczegóły znajdą pokrycie w rzeczywistości, a inne nie.
Czy to możliwe, że od ponad trzydziestu lat nikt nie zauważył grasującego w okolicy seryjnego mordercy? Co naprawdę spotkało Reginę i gdzie są inne ofiary Kowalskiego? I kim jest tajemniczy mężczyzna, który obiecuje młodym dziewczynom nowe życie, jeśli poświęcą to, co dla nich najcenniejsze?
Igielski podejmuje się odkrycia prawdy. Podczas prowadzenia śledztwa zostają powoli odkopywane tajemnice, które nigdy nie powinny wyjść na światło dzienne.

"- No, taka jakby legenda. Że niektóre dziewczyny dostają numery napisane na niebieskich kartkach, dzwonią i ktoś je pyta, czego chcą w życiu. A potem... znikają..." (str. 119)

Moje zdanie:
"Pokuta" to trzeci już kryminał napisany przez Annę Kańtoch. Akcja książki podobnie jak w poprzednich dwóch historiach osadzona jest w małej miejscowości, która skrywa wiele tajemnic. Raz jeszcze przenikają się dwie linie czasowe. A co najważniejsze, powtórnie od lektury nie sposób się oderwać. Co powoduje, że powieści wychodzące spod pióra tej pisarki są tak dobre?
Przede wszystkim tajemniczy i mroczny klimat.  Bo w miasteczku coś się dzieje. Coś, co umyka bystrym oczom milicjanta i jego trzeźwemu umysłowi, a sprawę komplikuje milcząca zmowa mieszkańców. To wszystko powoduje u czytelnika powolne wzmacnianie uczucia niepokoju i grozy.
Gdy dodamy do tego niespieszną akcje i misternie utkaną intrygę otrzymamy lekturę od której trudno się oderwać, a jednocześnie strach przewracać kolejne strony.
Kolejna rzecz, którą pani Kańtoch tworzy wręcz idealnie, to postacie. Bohaterowie są konsekwentnie zbudowani, a dialogi wyśmienite - dopasowane idealnie do mówiącej osoby. Autorka dużą wagę przyłożyła do psychologii swoich postaci. Każdego z nich w ten czy inny sposób prześladują demony przeszłości. Wątek kryminalny jest tu tylko pretekstem do ukazania ich historii i tajemnic, które skrywają.

"Starszy sierżant patrzył na Kowalskiego uważnie. Kim ten człowiek naprawdę był? Igielski miał przeczucie, że jeśli znajdzie odpowiedź na to pytanie, cała ta pokręcona sprawa nabierze sensu i wszystko się wyjaśni. Bo tego, że nieznajomy nie jest Janem Kowalskim, włączęgą bez dokumentów, był pewien." (str. 85)

Można śmiało stwierdzić, że kwestie formalne gatunku jakim jest kryminał autorka ma w małym palcu. Nic w książce nie dzieje się przypadkowo, a wszystkie rozpoczęte wątki łączą się w logiczną całość. Morderca nie pojawia się znikąd i co ważne, pretekstem do zabijania nie okażą się pieniądze, żądza czy władza.
Anna Kańtoch kolejny raz potwierdziła swoje zdolności pisarskie. To co robi, jest najwłaściwszą drogą do sukcesu i zdobycia wiernych czytelników. Ja z pewnością nim jestem.

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne.


Stranger Things. Ciemność nad miastem - Adam Christopher

Tytuł: Stranger Things. Ciemność nad miastem
Autor:  Adam Christopher
Wydawnictwo: Poradnia K

Kiedy w 2016 roku serial Stranger Things debiutował na platformie Netflix, chyba nikt się nie spodziewał takiego sukcesu. A jednak perypetie nastoletnich bohaterów starających się rozwikłać rządowe tajemnice w mieście Hawkins przypadły widzom do gustu, stając się fenomenem równym HBOwskiej Grze o Tron. Ja również złapałam Strangerskiego bakcyla i w tej chwili z wielkimi nadziejami oczekuję 4 sezonu. Czas pomiędzy kolejnymi telewizyjnymi przygodami Nastki i jej przyjaciół osładzam sobie dostępną na naszym rynku literaturą.
Stranger Things. Mroczne umysły było pierwszym powieściowy prequelem serialu (recenzja TUTAJ), który miałam możliwość przeczytać od wydawnictwa Poradnia K.
Na całe szczęście oficyna nie spoczęła na laurach i z początkiem lipca zaproponowała czytelnikom kolejną przygodę w świecie Stranger Things. Nie mogłam jej nie dostać.

" - W każdym razie latem siedemdziesiątego siódmego zdarzyło się coś bardzo dziwnego.... "(str.18)

O książce:
Mamy grudzień roku 1984, po wydarzeniach z drugiego sezonu serialu szeryf Hopper powoli przyzwyczaja się do obecności adoptowanej Jedenastki pod swoim dachem. Mają to być ich pierwsze, spokojnie razem spędzone Święta Bożego narodzenia. Tym razem jednak to nie zagrożenia innego wymiaru wraz z "Łupieżcą Umysłów przerywają tą sielankę, a ciekawość nastolatki, która wyciąga z piwnicy stare pudło ojczyma opisane „Nowy Jork” i zaczyna zadawać pytania.
Hopper musi wrócić wspomnieniami do jednego ze swoich najtrudniejszych śledztw.
W 1977 roku, kiedy to dopiero wrócił z Wietnamu miał plany rozpoczęcia wszystkiego od nowa.  Mała córeczka, kochająca żona i praca detektywa w nowojorskiej policji ‒ życie w cywilu wydawało się takie łatwe. Gdy seria niezwykle brutalnych morderstw zwraca uwagę tajemniczych, rządowych agentów Hopper zaangażowuje się w niezwykłe śledztwo.
Bierze sprawy w swoje ręce, kładąc na szalę wszystko, byle tylko odkryć prawdę.
Jako tajniak infiltruje świat nowojorskich gangów ulicznych. Gdy jest bliski rozwiązania sprawy, w całym mieście gasną światła, nadchodzi tytułowa ciemność nad miastem.

Moje zdanie:
Nie ukrywam, że ta książka, po obejrzeniu trzeciego sezonu, to miód na moje złamane serce! Dobrze było jeszcze raz spotkać się z ekscentrycznym szeryfem Hopperem.
Podczas gdy w serialu doskonale została otworzona atmosfera lat osiemdziesiątych, tak w książce mamy do czynienia z latami siedemdziesiątymi. Nowy York, uliczne gangi, intrygi, pościgi i szybkie zwroty akcji. Jeśli dodamy do tego galerię barwnych postaci, ciekawą warstwę obyczajową i dobrze opisane realia społeczne otrzymujemy mieszankę nieodkładalną. Wszystko to pozwoliło mi przepaść w lekturze na kilka dobrych godzin.
W książce odnajdziemy także atmosferę tajemniczości charakterystyczną dla serialu, aczkolwiek raczej nie ma co nastawiać się na podróże do innych wymiarów. Przez to, że jest to kolejna część powiązana niejako z produkcją Netflixa to nie ma w niej przydługiego wstępu. Postacie są już znane i autor nie marnuje papieru na ponowne ich przedstawianie. Więc zostajemy od razu rzuceni na głęboką wodę, a to lubię!
Z drugiej strony Ci, którzy nigdy nie poznali uniwersum ST mogą być lekko skonfundowani i zagubieni poprzez występujące w książce odnośniki do historii serialowej.
Historia napisała jest w sposób lekki, a dzięki krótkim rozdziałom strony pochłania się z prędkością światła.
Mocno polecam tą powieść. Myślę, że nie będzie to czas stracony, a może choćby odrobinę skrócić czas oczekiwania na kolejny już 4 sezon. Cieszę się, że Adam Christopher udowodnił, że jest sens w rozwijaniu tego uniwersum od strony książek i że ciekawe historie można opowiedzieć, wykraczając poza małe miasteczko Hawkins.


Ocena: 7,5/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Poradnia K


Książkę możecie zdobyć także za punkty na portalu Czytampierwszy.



Nigdzie indziej - Tommy Orange

 Tytuł: Nigdzie indziej
Autor: Tommy Orange
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Nieszczęście rdzennych mieszkańców Ameryki, polegało na tym – jak pisano na początku XX w. – że „stanęli na drodze ekonomicznego rozwoju świata”. Gwałty, grabieże, wyzysk, zniszczenia oraz morderstwa były smutną codziennością tubylców, którzy bronili swoich ziem – wszystko to za milczącym przyzwoleniem białego człowieka. W historii relacji amerykańsko-indiańskich było wiele niechlubnych rozdziałów, które splamiły honor "cywilizowanych" ludzi. Ofiary tej wspaniałej kolonizacji liczy się w milionach. Amerykanie przez lata szacowali, że liczba Indian nie przekraczała miliona. Tymczasem w świetle nowych znalezisk archeologicznych można mniemać, że dane te są znacznie zaniżone, bowiem w rzeczywistości tubylców było 15-20 mln. Do końca XIX wieku 95% tej populacji zniknęło z powierzchni ziemi.

O książce:
Na coroczny zjazd plemienny w Oakland w stanie Kalifornia zjeżdżają się Indianie z różnych stron Ameryki. To właśnie tam połączą się losy wszystkich bohaterów "Nigdzie indziej".
Autor w swojej książce przedstawia nam historię dwunastu postaci, które wybierają się na owy zjazd, lecz każda w innym celu.
Mamy więc Jacquie Czerwone Pióro, która od niedawna znowu nie pije i usiłuje powrócić na łono rodziny, którą niegdyś porzuciła. Mamy też Dene Oxendene, która stara się poskładać swe życie na nowo po śmierci wujka i przybywa na zjazd, aby pracować na rzecz indiańskiej społeczności i w ten sposób uczcić jego pamięć. Jest też Opal Viola Wiktoria Niedźwiedzia Tarcza, która przychodzi na stadion, by obejrzeć występ swego siostrzeńca Orvila, który nauczył się tradycyjnego indiańskiego tańca, oglądając materiały wideo na kanale YouTube. To tylko kilka bohaterów z kart tej powieści.
Wszystkich ich łączy wspólna, tragiczna historia, krwawa przeszłość i problemy cywilizacyjne. Każda z występujących postaci zmaga się z zapomnianą historią i próbami odnalezienia indiańskich korzeni już dawno zapomnianych w dzisiejszym świeci.

Moje zdanie:
W tej bezkompromisowej powieści Orange rozprawia się z bolesną historią z listy wyrzutów sumienia Ameryki. Robi to przekonująco i z pasją, bowiem on sam jest członkiem plemion Cheyenne i Arapaho z Oklahomy. Jego powieść jest realna, prawdziwa i na przemian pełna niepohamowanej wściekłości i żalu, a momentami poruszająca aż do głębi serca. Nie chowa się za żadnym tabu, nie przemilcza mniej komfortowych spraw. Autor serwuje nam wzajemnie przenikające się opowieści dwunastu bohaterów, które początkowo wydają się być niepowiązane, jednak z czasem, strona po stronie odkrywamy coraz więcej wspólnych mianowników. Po pewnym czasie zauważamy całą misternie utkaną sieć wzajemnych pretensji, waśni, trudnych uczuć. To wszystko podszyte brakiem tożsamości, niepewną przyszłością i utraconym życiem.
Bo z jednej strony jest to głos o zagładzie Indian, a z drugiej o tym, jak ci ludzie sami niszczą siebie i swój naród. Tommy Orange nie ocenia występujących w książce osób. Pozwala czytelnikowi, by ten odebrał każdą z postaci na swój własny, indywidualny sposób. Są to w większości bohaterowie słabi, pozbawieni swojego zdania, podejmujący złe decyzje, które potem wpływają na ich życie.
Paradoksalnie, na co zwraca uwagę autor, także dziś rdzenni Amerykanie uznawani są za nieprzystosowanych i wymagających ucywilizowania. Jednak tym razem nie z powodu kolorowych strojów i nieznanego języka, lecz... alkoholizmu, narkomanii i zorganizowanej przestępczości.
I chociaż treść samej powieści jest odważna, innowacyjna i bezkompromisowa, to jednak samo przejście przez tą historię było dla mnie sporym wyzwaniem. Niestety warsztat Orange’a i liczne postacie, które ciężko zapamiętać powodują, że powieść bardzo trudno się czyta. Wiele razy poszukiwałam danych osób kilka rozdziałów wcześniej, by zrozumieć całokształt powiązań. Jestem też lekko zawiedziona zakończeniem, które miało być kulminacją wszystkich historii, a było jedynie kilkoma ostatnimi stronami powieści.
Mimo to polecam przeczytać, dla otwarcia oczu!

Ocena: 7/10

Za książkę dziękuję organizatorce booktouru: Kryminałnatalerzu! 

Nowości wydawnicze - sierpnień 2019

~~~~~ PREMIERY SIERPNIA ~~~~~~
W tym miesiącu lekko opóźnione zestawienie :)
Dajcie znać, czy znaleźliście coś dla siebie.

1. Zbrodnia po irlandzku - Aleksandra Rumin 12.08.2019
Wydawnictwo: Initium

Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży "Hej Wakacje". Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy. Druga powieść Aleksandry Rumin to cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna.

Więcej na temat książki przeczytacie TUTAJ :)




2. Rana - Wojciech Chmielarz 14.08.2019
Wydawnictwo: Marginesy

Podobno czas leczy rany. Jednak niektóre nigdy się nie zabliźniają.
Najpierw pod kołami pociągu ginie Marysia, uczennica ekskluzywnej prywatnej szkoły na warszawskim Mokotowie. Jej nauczycielka, Elżbieta próbuje odkryć, co się naprawdę stało. Rozpoczyna prywatne śledztwo tylko po to, żeby wkrótce sama zginąć. Ale jej ciało znika, a jedynymi osobami, które cokolwiek widziały, są Gniewomir, nieprzystosowany społecznie chłopak zafascynowany seryjnymi zabójcami, i Klementyna, doświadczona nauczycielka na życiowym zakręcie, której wydaje się, że zdobywszy pracę w poważanej szkole, los wreszcie się do niej uśmiechnął.
Nic bardziej mylnego. Żadne z nich nie chce angażować się w tę sprawę – każde z nich ma swoje powody – ale żadne z nich nie ma wyjścia. Gdyby wiedzieli, dokąd zaprowadzi ich to śledztwo, nigdy by się na to nie odważyli. Szkoła okazuje się pełna tajemnic. Podobnie jak pracujący w niej nauczyciele...
"Rana" to bezlitosne studium zła uśpionego w zaciszu domowego ogniska. Niepokojące i mroczne, odsłania najgłębiej skrywane tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Nowa powieść jednego z najwyżej ocenianych i najchętniej czytanych współczesnych pisarzy odziera z wszelkich złudzeń.

3. Anioł z Auschwitz - Eoin Dempsey 14.08.2019
Wydawnictwo: NieZwykłe

Bestsellerowa powieść historyczna w stylu "Tatuażysty z Auschwitz".
Opowieść o miłości i walce o przeżycie.
Nic nie mogło rozdzielić Christophera i Rebekki: ani jej wyrodni rodzice, ani nawet narzeczony, z którym wróciła do domu po ucieczce do Anglii. Lecz gdy do sielankowej wyspy Jersey dociera II wojna światowa, nazistowscy najeźdźcy, realizując Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej swojego Führera, wywożą Rebeccę na kontynent. Gdy naziści deportują Christophera i jego rodzinę do ojczystego kraju – Niemiec, w desperackiej próbie ratowania ukochanej zgłasza się na ochotnika do szeregów SS. Rozpoczyna służbę w Auschwitz, gdzie sprawuje nadzór nad pieniędzmi skradzionymi ofiarom, które zginęły w komorach gazowych. Poszukując Rebekki, musi nie tylko ukrywać podwójną tożsamość, ale i walczyć o własną duszę.
W koszmarnym świecie Auschwitz Christopher pilnuje przepływu rzeki splamionych krwią pieniędzy, dzięki czemu staje przed nieoczekiwaną szansą.
Czy starczy mu sił i odwagi, by zaakceptować nowy los, który na zawsze może zmienić nie tylko jego życie, ale i wielu innych ludzi?

4. Imperium małych piekieł - Joanna Lamparska 14.08.2019
Wydawnictwo: ZNAK

Wiosna 1945 roku. Trzecia Rzesza dogorywa.
Uciekający z Auschwitz Anioł Śmierci, doktor Mengele, krąży wzdłuż obecnej polsko-czeskiej granicy, przeprowadzając selekcje w kobiecych obozach należących do Gross-Rosen. W końcu dociera do Sieniawki, małej miejscowości położonej na Dolnym Śląsku. Sieniawka to jeden z podobozów Gross-Rosen, potwornej maszyny śmierci składającej się ze stu podobnych miejsc rozrzuconych na terenach Polski i Czech.
Tu dokonano masowej zagłady, niewolniczo wykorzystywano więźniów i przeprowadzano zbrodnicze eksperymenty medyczne. To piekło stworzone na ziemi, to imperium małych piekieł.
Rok 2018. Joanna Lamparska wpada na trop tajemniczego laboratorium medycznego z czasów II wojny światowej, rozpoczyna śledztwo. Długie, mroczne tunele, laboratoryjne stoły, zapomniane zapiski i postrzępione relacje prowadzą do przerażającej tajemnicy, która pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
Czemu służyła makabryczna pracownia w obozie Sieniawki? Czy naziści w kompleksie podziemnych instalacji chcieli stworzyć technologię mającą przechylić szalę zwycięstwa? Jakie skarby mogą być schowane w podziemiach obozu? Co jeszcze kryje największy i najstraszniejszy nazistowski obóz Gross-Rosen?

5. Mroczne wybrzeża - Danielle L. Jensen 14.08.2019
Wydawnictwo: Galeria Książki

Piraci, szantaż i bogowie wtrącający się w sprawy ludzi – to wszystko można znaleźć w trzymającym w napięciu pierwszym tomie nowej serii fantasy autorstwa Danielle L. Jensen.
W świecie podzielonym przez zdradzieckie oceany i bogów wtrącających się w sprawy ludzi jedynie Maarinowie umieją przemierzać Bezkresne Morza. Kierują się tylko jednym przykazaniem:
"Wschód nie może spotkać się z Zachodem". Nieugięta piratka. Teriana jest drugim oficerem na Quincense, statku oddanym bogini mórz, i spadkobierczynią jednej z Triumwiratu Maarinów. Jej lud zrodził się z morza i zna jego tajemnice, ale kiedy najlepsza przyjaciółka Teriany zostaje zmuszona do niechcianego małżeństwa, dziewczyna łamie przykazanie swojego ludu, by jej przyjaciółka mogła uciec – a wybór ten ma śmiertelnie niebezpieczne konsekwencje.
Żołnierz z tajemnicą Marek jest dowódcą niesławnego Trzydziestego Siódmego legionu, który pomógł Imperium Celendoru podbić cały Wschód. Legion jest jego jedyną rodziną, a nawet jego towarzysze nie znają tajemnicy, którą ukrywa od dzieciństwa. Marek zrobi wszystko, by nie wyszła ona na jaw bez względu na koszty, ktokolwiek musiałby je ponieść – on czy reszta świata. Niebezpieczna misja Kiedy jeden z senatorów Imperium dowiaduje się o istnieniu Mrocznych Wybrzeży, bierze do niewoli załogę Quincense i grozi wyjawieniem tajemnicy Marka, o ile nie ruszą na podbój nowych terytoriów, zmuszając dowódcę legionistów i Terianę do zawarcia niespodziewanego – i niechętnego – sojuszu.
Łączą wysiłki dla dobra swoich rodzin, ale oboje muszą zdecydować, jak daleko są skłonni się posunąć i jak wiele są gotowi poświęcić.

6. Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba - Fannie Flagg 14.08.2019
Wydawnictwo: Literackie

Niebo jest właśnie tu, gdzie mieszkasz. Niebo to twoja rodzina, przyjaciele, sąsiedzi. Codzienne troski, małe radości, cuda zwykłego dnia... Bestseller "The New York Times".
Słyszeliście już? Starszej pani Elner przydarzył się straszny wypadek, jej siostrzenica zemdlała i nie może dojść do siebie po tej okropnej wiadomości, a kierowca ciężarówki wjechał do rowu. Niewielkie Elmwood Springs huczy od plotek i przypomina sobie dobroć oraz życzliwość staruszki, a tymczasem pani Elner zwiedza... niebo, które o dziwo przypomina jej rodzinne miasteczko. Nawet karmelowy placek jej dawnej sąsiadki Doroty ma ten sam smak co niegdyś.
Radosna i mądra opowieść o życiu i śmierci, pełna zabawnych pomyłek i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Otwierająca na innych ludzi, pobudzająca do wdzięczności za dobro, którego doświadczamy każdego dnia, odświeżająca jak mrożona herbata w gorący letni dzień.
Kolejny powieściowy dowód, że Fannie Flagg jest niekwestionowaną królową literatury obyczajowej południa Stanów Zjednoczonych.

7. Toxyczne dziewczyny - Rory Power 27.08.2019
Wydawnictwo: NieZwykłe

Feministyczna wersja "Władcy Much" opowiadająca o trzech najlepszych przyjaciółkach, które mieszkają w szkole z internatem dla dziewcząt, mieszczącej się na wyspie objętej kwarantanną.
Po tym, jak jedna z nich nagle znika bez śladu, reszta dziewczyn musi przebyć trudną drogę, by odkryć prawdę o swoim więzieniu. Ten najnowszy debiut to porywająca powieść, niepodobna do niczego, co już znasz. Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, od kiedy Tox pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do góry nogami.
Zaczęło się powoli. Z początku zaczęli umierać nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na uczennice, wykręcając i zmieniając ich ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione same sobie na wyspie, dziewczyny nie wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w dzikie i niebezpieczne, a dziewczyny czekają na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox przenika do wszystkiego.
Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, by ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie kwarantanny i walkę z potwornościami czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje, odkrywa, że w historii Raxter kryje się znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.


Szwindel - Jakub Ćwiek

Tytuł: Szwindel
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Marginesy

Jakub Ćwiek - autor ponad dwudziestu książek z dziedziny fantastyki, który nieustannie ugruntowuje swoją pozycję ważnego twórcy literatury na polskim rynku czytelniczym. Od momentu debiutu w 2005 roku, łącznie bibliografia pisarza liczy już ponad 20 pozycji książkowych. Cechą charakterystyczną jego powieści są nawiązania do szeroko rozumianej popkultury, mitologii a także typowe, rozpoznawalne na kartach powieści poczucie humoru.
Z wielką przyjemnością zdecydowałam się na przeczytanie kolejnej historii napisanej przez Jakuba Ćwieka, która chociaż odbiega tematycznie od poprzednich powieści - nie jest książką fantasy, to i tak zdaje się być kolejnym, rynkowym bestsellerem.

O książce:
W zakładzie opiekuńczym umiera jeden z przywódców legendarnej grupy oszustów. Synowi, którego opuścił, zostawia w spadku zeszyt. Są w nim nie tylko spowiedź, ale również pieniądze i obietnica fortuny. Tyle że aby ją zdobyć, musi wejść w konszachty z byłym wspólnikiem ojca w niechlubnym fachu i jego wciąż działającą grupą. Krąg to artyści przekrętu. Wiedzą, jak za pomocą darmowej kawy wyłudzić z konta kilka tysięcy, jak zgarnąć czynsz i kaucję za wynajęcie nieswojego mieszkania, a także jak ugrać grube pieniądze na lęku przed uchodźcami. Numer, który ma im wszystkim zapewnić pieniądze, to życiowa okazja. Każdy będzie musiał dać z siebie wszystko. Jak zwykle dobrzy ludzie staną się narzędziami, marzyciele ofiarami, a cała akcja odbędzie się w świetle reflektorów. Rzecz w tym, że robiąc ten numer, oszuści nie wiedzą wszystkiego...
Co wspólnego z tym wszystkim mają legendarni iluzjoniści Houdini i Bosco?

"To showmani, mocno skupieni na budowaniu swojej legendy. To dlatego, chodź słyszeli o nich niemal wszyscy i wielu uczestniczyło w ich numerach, mało kto pracował z nimi osobiście. [...] Prostackie skoki od razu na dużą kasę ich nie bawią, u nich wszystko dzieje się krok po kroku. Prawdziwe numery, czy też, jak podobno mówią o nich ludzie z kręgu, Szwindle, wymagają lepszych Przygrywek., zbierania funduszy, ćwiczenia. I nieważne, czy skok mały, czy duży - zawsze w oprawie jarmarcznego teatrzyku." (str. 61)

Moje zdanie:
Według słownika języka polskiego, słowo “szwindel” oznacza pospolite oszustwo, zwłaszcza w interesach. Bądźmy ze sobą szczerzy, kanciarze są wszędzie. Codziennie możemy zostać okradzeni i obrabowani. Nie mam tutaj na myśli drobnych, ulicznych kieszonkowców, ale wyrafinowanych, sprytnych, inteligentnych oszustów, którzy w dobie łatwego dostępu do wszelakiej cyfryzacji wykorzystują swoje nieograniczone możliwości. Weźmy chociażby pobranie takiej aplikacji z niepewnego źródła, która po zainstalowaniu ściąga dane z naszych kont bankowych. Brzmi przerażająco? Nieprawdopodobnie?
Otóż nic nieprawdziwego w tym nie ma. Szwindel" Jakuba Ćwieka to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a sam pisarz zrobił do niej olbrzymi research, przez co wszystko co w niej zawarte jest wiarygodne i realne. Autor pokazuje w jaki sposób działają oszuści i jak przez chwilę nieuwagi, można zostać ich ofiarą, przy okazji tracąc pieniądze.
W historii uderza nas olbrzymi ilość postaci i wątków pobocznych. Ja momentami byłam mocno pogubiona, zwłaszcza, że część bohaterów, jak na kryminalny świat przystało, ma swoje pseudonimy i zmienia wygląd w zależności od sytuacji. Ciężko było mi się w tym wszystkim połapać.
W „Szwindlu” brak konkretnego dobrego bohatera, bo wszystkie postacie są przecież tymi „złymi”, planującymi kolejne skoki. Właściwie to nawet nie wiadomo kto tu jest konkretnie główną postacią, przez co dość trudno wczuć się w historię i przywiązać się emocjonalnie do konkretnych osób.
Finałowy twist niby zaskakujący, ale mimo wszystko wydaje się być wprowadzony na siłę.
Myślę, że skupienie się na kilku większych akcjach i ograniczenie liczny osób, wpłynęłoby na czytelność całej historii i wartkość akcji.
Jak dla mnie pomimo oryginalnego pomysłu, książka nie została dobrze dopracowana.
I chociaż dalej uważam, że Jakub Ćwiek to kompetentny i solidny pisarz, to jednak ta próba przeniesienia się na inny gatunek raczej nie wyszła mu na dobre.
Sam "Szwindel" choć tragedią nie trąci i czyta się dobrze, nie wyrywa z butów.

Ocena: 5/10

Za książkę dziękuję portalowi czytampierwszy:

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl


Zapowiedź

Tytuł: Zbrodnia po irlandzku
Autor: Aleksandra Rumin
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 12/08/2019




ZAPOWIEDŹ:

Jest to już druga powieść Aleksandry Rumin. Cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna. 
 Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy.

Jeśli tak samo jak ja jesteś zaintrygowany tytułem - kliknij w link na dole. Będziesz mógł przeczytać fragment i przekonać się, czy ta książka jest właśnie dla Ciebie :)



Książka dostępna w przedsprzedaży, w promocyjnej cenie:

Pacjentka - Alex Michaelides

Tytuł: Pacjentka
Autor: Alex Michaelides
Wydawnictwo: W.A.B

Pacjentka to kolejna książka, która trafiła do mnie w ramach booktouru. Jak sami widzicie, jestem już całkowicie uzależniona od tej zabawy :) Fajni ludzie, ciekawe opinie i świetne książki, czego chcieć więcej!
Wracając do samej lektury. Lubię historie osadzone w szpitalach psychiatrycznych, bo są mroczne i klaustrofobiczne, a wszechobecny zachwyt na tą powieścią sprawił, że miałam względem jej dość duże oczekiwania.

O książce:
Ceniona malarka i fotografka mody Alicia Berenson wiedzie życie, jakiego każdy mógłby jej pozazdrościć. Do czasu. Pewnego wieczoru jej mąż Gabriel wraca do domu, zaś Alicia strzela mu w głowę pięć razy, zabijając go na miejscu. Od tego momentu kobieta przestaje mówić. Nikt poza nią nie wie, co wydarzyło się tamtej nocy. Ostatecznie trafia do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego Grove.
Po sześciu latach w tymże ośrodku rozpoczyna pracę psychoterapeuta Theo Faber, zafascynowany postacią Alicii i jej historią. Theo robi wszystko, co w jego mocy, aby dotrzeć do pacjentki i sprawić, żeby się przed nim otworzyła, a także aby rozwikłać zagadkę śmierci Gabriela. Poznając pacjentkę, psychoterapeuta nieoczekiwanie odnajduje coraz więcej podobieństw w ich losach. Dokąd zaprowadzą go te rozmowy i co się stanie, jeśli Alicia wreszcie zacznie mówić?

"Nazywam się Theo Faber. Mam czterdzieści dwa lata. Zostałem przychoterapeutą bo byłem popierzony. Taka jest prawda - chociaż nie wyjawiłem tego w czasie rozmowy o pracę, gdy mnie o to zapytano." (str. 20)

Moje zdanie:
Konstrukcja "Pacjentki" na pierwszy rzut oka wydaje się dość chaotyczna. Mamy w tej powieści dwutorową narracja, liczne retrospekcje i przeskoki fabularne, które mogą sporo namieszać. Autor w bardzo przemyślany sposób buduje napięcie przeskakując pomiędzy dwoma narratorami, którzy strona po stronie nadają książce coraz większe napięcie. W końcu historia zatacza koło, a poszczególne puzzle układanki zaczynają tworzyć pasującą do siebie całość.
Bardzo lekki styl autora i krótkie rozdziały powodują, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
Olbrzymi plus za świetny twist fabularny pod koniec historii, którego nawet czytelnik podobny do mnie - czyli znający co nieco tematykę thrillerów, nie mógł się domyślić.
Niestety moim zdaniem jest to kolejna książka, która została przereklamowana przez wszystkie social media. To dobra lektura, ale nie wybitna czy zapadająca w pamieć. Od "thrillera roku" ja oczekuję zdecydowanie więcej. Wydaje mi się, że w niektórych momentach opisów było nieco za dużo, a akcja wydawała się przeciągnięta na siłę. Brakło mi też tego napięcia, które powinnam czuć takiej lekturze. Wiecie... to mrowienie na karku podczas przerzucania kolejny stron i dziwne wrażenie, że ktoś Was obserwuje ;)
Uważam, że Pacjentka jest pozycją, której możliwości nie zostały w pełni wykorzystane. Jak na debiut prawie wszystko się udało ale do ideału daleko. Mam nadzieję, że kolejne książki będą zdecydowanie lepsze i bardziej dopracowane, a autor rozwinie swój potencjał literacki.
Przeczytać warto, ale raczej z nastawieniem na średnie wow.

Ocena: 7/10

Rytmatysta - Brandon Sanderson

Pamiętacie taką bajkę jak "Zaczarowany Ołówek"? Któż nie chciałby go mieć? Ołówek, którym posługiwał się główny bohater bajki, miał niespotykaną właściwość - wszystko, co zostało nim narysowane, natychmiast ożywało. A gdyby tak ołówek zamienić na magiczną kredę i zamiast obrazów tworzyć żywe, czasem bardzo niebezpieczne kredowce? Zaintrygowani? Zapraszam na recenzję Rytmatysty - Brandona Sandersona, kolejnej książki z booktouru.

O książce:
Rytmatyka to magiczna sztuka polegająca na rysowaniu za pomocą kredy dwuwymiarowych rysunków, które mogą się materializować. Wybrani podczas tajemniczej ceremonii przez samego Mistrza adepci uczą się przez długie lata magicznej sztuki ożywiania rysunków, by potem jako wykształceni magowie pilnować ludności Wysp Zjednoczonych przed dzikimi kredowcami.
Joel, syn twórcy kredy, 16-letni uczeń Akademii Armediusa od zawsze marzył by stać się jedym z wybranych. Rytmatyści mieli wszystko - szacunek, sławę i bogactwa. I chociaż sam nie miał takich umiejętności to w każdej wolnej chwili z zapartym tchem zgłębiał sekretną wiedzę i historię rytmatyki.
W końcu, po długich staraniach udaje mu się zdobyć stanowisko asystenta u jednego z profesorów tej trudnej magicznej sztuki. Nie było to łatwe, bowiem zwykli uczniowie mają odgórnie ograniczone kontakty z wszystkim, co powiązane jest z rytmatyką.
Wkrótce jednak wszystko się zmienia, a Joel będzie miał odpowiedni czas na to, by wykazać się swoją wiedzą. Młodzi adepci  zaczynają znikać ze szkoły, a w miejscu ich ostatniego przebywania pozostaje tylko kilka kropel krwi i nieznane dotychczas kredowe kręgi i linie.
Razem z profesorem Fitchem oraz przyjaciółką Melody decydują się odkryć zagadkę tajemniczych wydarzeń. Im bardziej doszukują się prawdy, tym większe niebezpieczeństwo zaczyna im grozić.

Moje zdanie:
Brandon Sanderson – autor wielu książek przygodowych i fantasy. Dwukrotny laureat nagrody Hugo, która jest jedną z najbardziej prestiżowych gratyfikacji w dziedzinie literatury fantastycznej i science-fiction. To, co wyróżnia jego książki na tle innych to oryginalna i wciągająca fabuła. Bo chociaż w temacie fantasy można by powiedzieć, że mieliśmy już wszystko, to jednak Sanderson potrafi tak zmieszać różne tematyki, by wyszło nam coś nowego, świeżego, co jest spójne i ma sens.
Jeśli chodzi o Rytmatystę to jest dopracowana w najmniejszych szczegółach.

"W Rytmatyce słowa nie są ważne. Jedynie liczby mają znaczenie, a okrąg dominuje ponad wszystkim. Ten kto umie nakreślić formę bliższą doskonałości jest potężniejszy. Udowodniono zatem, że okrąg wykracza poza proste ludzkie pojmowanie. Jest czymś ze swej natury boskim." (str. 233)

Czytając ma się wrażenie, że autor korzysta z naszego realnego świata, odpowiednio go modyfikuje i dodaje do swojej historii, przez co wszystko jest zrozumiałe i logiczne.
Sama opowieść jest całkowicie nieprzewidywalna, co jest jednym z jej największych atutów.
Dodatkową atrakcją książki są występujące na jej kartach wspaniałe rysunki kredowców (są nawet jednorożce!), linii rytmatycznych, a także jest  i miejsce na bardziej teoretyczne wyjaśnienia ich działania. Wszystko to pozwala na lepsze pojęcie kredowego uniwersum.
Pomimo tego, że znalazłabym kilka wad, jak choćby niewielką infantylność oraz naciągnięcia fabularne, to książka naprawdę wciąga i czyta się ją bardzo dobrze.
Wielbiciele młodzieżowych przygodówek nie będą zawiedzeni.

Ocena: 7/10

W imię natury - Jędrzej Pasierski

Tytuł: W imię natury
Autor: Jędrzej Pasierski
Wydawnictwo: Czarne

„W imię natury” to trzecia powieść Jędrzeja Pasierskiego wydana przy współpracy z wydawnictwem Czarnym. Oczarowaną ostatnią jego książką "Roztopy" z cyklu z komisarz Niną Warwiłow, (recenzja tutaj) nie mogłam wręcz doczekać się kolejnej powieści. Tym razem jednak autor wyłamał się ze starej serii i stworzył zupełnie odrębną historię – sensację ukazaną przez pryzmat ochrony środowiska. Nie ukrywam, że poprzednie dwie książki podniosły poprzeczkę bardzo wysoko. Czy tym razem, odchodząc od przetartych ścieżek i pani Niny Warwiłow Jędrzejowi Pasierskiemu udało się utrzymać, to czym ujął mnie we wcześniejszych powieściach - klasyką dobrego kryminału?

O książce:
Mateusz Chabrowski wiedzie spokojne życie – jest ojcem dwójki dzieci, ma kochającą żonę Maję i dom pod Warszawą. Po wielu latach cieżkiej pracy w zagranicznej korporacji i wypaleniu zawodowym postanowił rzucić wszystko i założyć własny biznes. Zaczął pracę jako prawnik w stworzonej przez siebie fundacji W Imię Natury zajmującej się ochroną środowiska.
Pewnego dnia do jej siedziby ktoś przynosi zdjęcie mężczyzny leżącego na śniegu; wszystko wskazuje na to, że jest martwy. Nic więcej, żadnej ukrytej wiadomości czy adresu zwrotnego. Główny bohater szybko przechodzi nad tym zdarzeniem do porządku dziennego, lekceważąc otrzymaną przesyłkę. W domu, od niechcenia dzieli się tą wiadomością z żona, pokazując jej zdjęcie. Od tej chwili życie Mateusza staje na głowie. Następnego dnia znika Maja, policja nie wierzy w jego wersję wydarzeń, a on, by ratować się przed niesłusznymi oskarżeniami musi rozpocząć śledztwo na własną rękę.
Ślady poprowadzą go do morskiej farmy wiatrowej i tajemniczego, ukrytego głęboko w lesie jeziora, które było świadkiem tragedii. W gęstniejącej sieci tajemnic coraz trudniej jednak dostrzec prawdziwego przeciwnika. Losem Mai interesuje się więcej osób, w tym jedna szczególnie bezwzględna…

Moje zdanie: 
W oparciu o poprzednie książki mogę z całą pewnością stwierdzić, że to, co wyróżnia pana Pasierskiego na tle innych autorów to wiarygodność jego treści. I nie mówię tutaj o historii, czy była ona oparta na faktach, czy nie, ale o autentyczności poruszanej problematyki. Jego kolejna powieść "W imię natury"idealnie wpasowuje się w dzisiejsze dążenie do ochrony środowiska przed nadmiernym ludzkim działaniem. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że tam, gdzie ukryte są olbrzymie pieniądze nie ma miejsca na obronę przyrody. I o tym właśnie pisze autor.
Przedstawione w lekturze wydarzenia nie mogłyby nie mieć miejsca w dzisiejszym świecie. Przerażające, przykre i otwierające oczy.
W samej historii tajemnica goni tajemnicę, a autor rewelacyjnie rozkłada karty, aby jeszcze mocniej wyeksponować zagmatwaną fabułę. Z każdą czytaną stroną napięcie wzrasta, a czytelnik nie wie do końca to był tym 'dobrym', a kto tym 'złym'. Nieustanny niepokój powoduje, że od książki trudno się oderwać.
Niestety moim zdaniem jest to najgorsza z książek Jędrzeja Pasierskiego. Pomimo wielu tajemnic i niedopowiedzeń to jednak brakowało mi tej mrocznej i momentami aż klaustrofobicznej aury która towarzyszyła mi w poprzednich książkach. Tej, która zapierała dech w piersiach.
Szkoda także, że autor zdecydował się na dodanie kilku mocniejszych i bardziej brutalnych fragmentów. Jestem czytelnikiem o słabej odporności na takie sceny, więc odbierały mi one trochę radość z czytania. Ale wiem, że to tylko moja opinia i komuś innemu zapewne zupełnie by nie przeszkadzały.
Pomimo tych niewielkich minusów trzecią powieścią autor tylko potwierdził swój kunszt pisarski. Z wielką niecierpliwością będę wypatrywać kolejnych książek, a pan Pasierski nadal utrzymuje się w mojej 'trójce' ulubionych polskich pisarzy.

Ocena: 7,5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czarne

Swatanie dla początkujących - Maddie Dawson

Tytuł: Swatanie dla początkujących
Autor: Maddie Dawson
Wydawnictwo: NieZwykłe

"Swatanie dla początkujących" to kolejna książka, która przyszła do mnie w ramach booktouru. Jak już Wam wspominałam, ta zabawa pozwala mi na czytanie lektur, na które raczej nie zwróciłabym uwagi, bo - tak jak  w tym przypadku - znacznie odbiegają od preferowanych przeze mnie gatunków. Ci, którzy śledzą mojego bloga już od dłuższego czasu wiedzą, że pierwszeństwo zawsze mają u mnie kryminały/thrillery i dobre książki popularnonaukowe. Do obyczajówek i romansów podchodzę z dużą rezerwą. Często odnoszę wrażenie, że są one pisane zbyt prostym językiem a historie w nich zawarte wszystkie wyglądają praktycznie tak samo.
O "Swataniu dla początkujących" słyszałam jednak zbyt dużo dobrych opinii, by lektura ta miała okazać się kolejnym sztampowym i nudnym 'czytadłem'.

O książce:
Marnie MacGraw pragnie prostego życia – męża, dzieci i domku na przedmieściach. Wychodzi za mężczyznę swoich marzeń, jest więc pewna, że wkrótce to wszystko dostanie - sielankowe życie bez zmartwień i trosk.
I wtedy spotyka Blix Holliday, krewką i lekko dziwną ciotkę swojego męża.
Starsza kobieta dostrzega w Marnie „to coś”. Zauważa jej wyjątkowość i przepowiada jej wielkie zmiany, a wraz z nimi czekające na nią szczęśliwe życie. Między kobietami wytwarza się specyficzna, wręcz magiczne więź.
Wkrótce całe życie Marnie się zmienia, dokładnie tak, jak zapowiedziała Blix. Po dwóch tygodniach jej wyidealizowane małżeństwo dobiega końca. Jej świat przewraca się do góry nogami.
Szok pogłębia nowina, że odziedziczyła należący do Blix dom w Brooklynie wraz ze wszystkimi jej niedokończonymi „projektami”, czyli skrzywdzonymi przez miłość, czmychającymi przed szczęściem, trochę dziwacznymi i skrzywdzonymi przez życie przyjaciółmi i sąsiadami.
Marnie nie wierzy w swoją wyjątkowość, ale podążając za wskazówkami zostawionymi przez ciotkę powoli zaczyna kontynuować jej dzieło. Młoda kobieta musi się nauczyć, że miłość trudno dostrzec, a czasami to właśnie ci, którzy ją odrzucają, potrzebują jej najbardziej.

Moje zdanie:
"Swatanie dla początkujących" to piękna i magiczna książka. Nie znajdziecie tutaj gorącego romansu i schematycznej historii. To lektura, która poruszy Wasze serca i otuli swoim ciepłem niczym puchowa kołdra. To historia, na pierwszy rzut oka lekka, dowcipna - taka komedia pomyłek. Jednak pod otoczką niezobowiązującego woluminu dostajemy mądrą przypowieść o sile przyjaźni i miłości - tej dojrzałej, po przejściach. O przemijaniu, rdzeniu sobie z chorobą i śmiercią najbliższych.
O tym, że aby kogoś kochać, najpierw należy pokochać i zaakceptować samego siebie. O tym, by zawsze podążać głosem serca, jednak nigdy nie lekceważyć umysłu. By nauczyć się być szczęśliwym.

"- No tak, ale życie nie może być fascynujące przez cały czas. - Och, kochanie. Moje właśnie takie jest. Jeśli robi sie nudnawe na dłużej niż dwa tygodnie wprowadzam korekty." (str. 15) 

Bohaterowie różni, tak jak różne są ludzkie charaktery. Świetnie wykreowani, prawdziwi, ze swoimi wadami i zaletami. Każdy z nich ma jakąś swoją historię, przeżycia, wyróżnia się swoimi dziwactwami. Nie sposób ich nie lubić.
Powieść ta jest przepełniona miłością, przyjaźnią, magią, dziwnymi zbiegami okoliczności. Mądry i życiowy humoru powoduje uśmiech na twarzy. Gwarantuję, że Wiele razy podczas czytania będziecie zastanawiać się, czy ta książka czasem nie jest właśnie o Was.
Wiele odsłon miłości, wiele odsłon odmiennych osobowości, wiele sytuacji, dobrych, złych, smutnych i radosnych. A wszystko opisane w sposób tak wciągający, że trudno się od niej oderwać.
Oczywiście lektura ma też swoje minusy. Momentami trudno było mi zrozumieć zachowanie Marnie. Dla mnie było czasami nieracjonalne i po prostu... głupie. Druga rzecz, to złe wyważenie pomiędzy ilością poświęconych stron a fragmentami samej historii. Przez prawie całą książkę główna bohaterka przeżywa swoje perypetie miłosne z różnymi osobami, jednak prawdziwej miłości poświęcone zostaje ostatnie 50 stron. Szkoda, bo chętnie dowiedziałabym się więcej o tym, jak ich uczucie rosło i dojrzewało. A tutaj było tylko magiczne BOOM i jest. I uwierzcie mi, to nie jest spojler. Książka od połowy jest dość przewidywalna. Mimo to nie umniejsza to frajdy w czytaniu. Żadnej :) Podsumowując, to była udana lektura, tchnąca odrobiną optymizmu i mądrości życiowej. Polecam!

"(...) przewrotną cechą miłości jest właśnie to, że dla wszystkich naprawdę stanowi wielką rzecz, a nie jakieś zabezpieczenie czy polisę ubezpieczeniową na samotność. Miłość jest wszystkim. Steruje całym wszechświatem!" (str. 19)

Ocena: 7,5/10

Stephen King: Instrukcja obsługi - Robert Ziębiński

Tytuł: Stephen King: Instrukcja obsługi
Autor: Robert Ziębiński
Wydawnictwo: Albatros

Nie ma takiego człowieka, który nie słyszałby o autorze Stephenie Kingu. Amerykański pisarz cieszy się sławą, która wykracza poza standardowe granice. Za jego debiut – w wieku dwudziestu siedmiu lat – uważa się wydaną w 1974 roku Carrie. Od jej publikacji kariera pisarska tego początkującego twórcy nabrała rozpędu. Spod jego pióra wyszły takie bestsellery, jak: Lśnienie, Smętarz dla zwierzaków , Miasteczko Salem, Zielona Mila czy To.

O książce:
Książka Roberta Ziębińskiego to obszerne i skrupulatne kompendium wiedzy o twórczości amerykańskiego pisarza. To zbiór zarówno wszystkich jego książek, jak i ich ekranizacji, tomów opowiadań, a nawet powieści wydawanych pod pseudonimem Richard Bachman. Dodatkowo znajdziemy w niej rozmowy z twórcami pracującymi z Kingiem, czy z tymi, którzy stali ikoną adaptacji filmowych, jak Lisa i Louise Burns, czyli bliźniaczki Grady z Lśnienia Kubricka.
Lektura została podzielona na kilka głównych części, kolejno są to: powieści Mistrza Grozy, opowiadania, książki wydane pod pseudonimem, cykl Mroczna wieża, pozycje non-fiction i cała, średnio udana reszta (komiksy, scenariusze i tak dalej). Każdej pisanej lub filmowanej pozycji poświęcony jest oddzielny podrozdział, w którym możemy poznać genezę powstania utworu i jego skrót fabularny.
Świata wykreowanego przez Kinga nie można zrozumieć bez poznania kontekstu. Wszystkie książki, choć pozornie ze sobą niezwiązane, przenikają się i łączą – za sprawą drugoplanowych postaci, miejsc czy zdarzeń.
Czytelniczemu laikowi trudno to wszystko poukładać. Świat stworzony przez S. Kinga jest tak olbrzymi, że bez tytułowej instrukcji obsługi trudno się w nim odnaleźć.

Moje zdanie:
Nie będę ukrywała, że sięgając po pozycję Pana Ziębińskiego, głównie zależało mi na dowiedzeniu się więcej o — moim zdaniem — najlepszych pozycjach S. Kinga. Zacierałam ręce na myśl o ciekawostkach z planu Skazanych na Shawshank i Zielonej Mili czy całej genezy powstania Mrocznej Wieży, Lśnienia i To. Lektura zaczęła się naprawdę dobrze. Były anegdoty, dobre wprowadzenia, świetnie skonstruowana historia Kinga i częściowo wytłumaczony jego fenomen. Dalej niestety dała o sobie znać pewna stronniczość powiązana z emocjonalną protekcjonalnością pana Roberta, która strona po stronie powoli odbierała przyjemność z czytania.
Okazało się, że Stephen King: Instrukcja obsługi to nie tylko oczekiwane przez mnie ciekawostki, wiedza i fakty, ale także średnio potrzebne opinie samego Ziębińskiego. Ja rozumiem, że gusta są różne, i to, co podoba się jednej osobie, niekoniecznie musi zachwycić kogoś innego, osobiście poczułam się jednak dotknięta niektórymi sformułowaniami dotyczącymi chociażby moich ulubionych adaptacji.
Otóż wedle autora ekranizacje Zielonej Mili i Skazanych na Shawshank mogą być uznawane za najlepsze wyłącznie przez tzw. „niedzielnych fanów”, którzy niczego oprócz tych dwóch produkcji nie znają (str. 220). Czytając ten wywód dalej, dowiadujemy się, że Zielona Mila to dzieło naiwne, a każdy zwrot akcji łatwy do przewidzenia. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno oglądaliśmy ten sam film.
Czyżby tak wysokie oceny na Filmwebie lub IMDb wystawiali tylko „niedzielni fani”? Według pana Roberta owszem.
O Skazanych na Shawshank natomiast dowiadujemy się, że cały film jest po prostu bardzo dobrze sfilmowaną bajką (str. 364).
Jednego, czego z pewnością nie można odmówić autorowi, to wielkiego rozmachu, z jakim przysiadł do zrobienia ten książki. Ziembiński wykonał tytaniczną pracę, zbierając wszystkie potrzebne materiały. Napisany tekst jest logiczny i przemyślany. Wybrane utwory łatwe do odnalezienia dzięki klarownej szacie graficznej i pomocnemu indeksowi haseł. Wszystko to obite piękną, twardą okładką.
Reasumując, dobrze, że Robert Ziębiński zabrał się za uporządkowanie twórczości Kinga. Zrobił przy tym kawał dobrej roboty. Instrukcja obsługi to barwne uzupełnienie biografii pisarza, opis twórczości, ale i też pewnych trendów w kulturze popularnej. Polecam tę lekturę wszystkim znawcom i wielbicielom amerykańskiego Mistrza Grozy. Całej reszcie radzę zacząć swoją przygodę bezpośrednio ze Stephenem Kingiem.

Ocena: 6/10

Moją recenzję znajdziecie na portalu popbookownik.


Stranger Things Mroczne Umysły - Gwenda Bond

Tytuł: Stranger Things Mroczne Umysły
Autor: Gwenda Bond
Wydawnictwo: Poradnia K

Kilka dni temu miał premierę 3 sezon mojego ulubionego serialu Stranger Things by Netflix. Ciężko opisać w jednym zdaniu na czym konkretnie opiera się jego fenomen, ale coś jednak porwało miliony widzów na całym świecie. To świetna produkcja która wyróżnia się oldschoolowym klimatem, estetyką, muzyką i zgrabnie wplecionymi aluzjami popkulturowymi. Jeśli dodamy to tego piekielnie wciągającą historię, bohaterów z krwi i kości, których nie da się polubić uzyskamy serial idealny. Jako wierna fanka chciałam jak najlepiej przygotować się do premiery. W oczekiwaniu wzięłam się za czytanie nowości od wydawnictwa Poradnia K - Stranger Things, Mroczne Umysły.

O książce:
Wiosna, 1969 rok. Terry Ives wiedzie spokojne życie w małym miasteczku Hawkins w stanie Indiana, w którym czas zdaje się płynąć wolniej, a wydarzenia związane z wojną w Wietnamie rzucają jedynie słaby cień na codzienność. Kiedy ambitna dziewczyna dowiaduje się o ważnym dla kraju rządowym eksperymencie MKULTRA, prowadzonym w miejscowym laboratorium, nie chce pozostać bierna i decyduje się wziąć w nim udział. Pozornie nieznacząca decyzja zmienia jej życie raz na zawsze.
Nieoznakowane samochody, ukryte w samym środku lasu laboratorium, zimni, milczący lekarze i zmieniające postrzeganie środki psychodeliczne, podawane pacjentom pod okiem tajemniczego doktora Brennera, wzbudzają podejrzliwość Terry. Wraz z trójką innych pacjentów próbuje odkryć, co tak naprawdę kryje się za tajnym rządowym badaniem. Nie zdaje sobie sprawy, jak wielkiej i złowrogiej tajemnicy dotyka oraz jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić Terry rozpoczyna walkę – walkę, w której polem bitwy jest jej własny umysł.

"Nikt nie powinien czuć się winny za to, że żyje. Że jest szczęśliwy. Że ma chwile, gdy może udawać, ze wszystko co wredne na tym świecie, nie spotyka akurat jego." (str. 240)

Moje zdanie:
Stranger Things Mroczne Umysły to powieściowy prequel serialu. Książka ta skupia się wokół Terry Ives - matce serialowej Nastki i opowiada historię początku badań w Hawkins.
Trudno podczas czytania nie odnosić się do serialowych przygód. Niestety przy porównaniu z telewizyjną edycją ta papierowa wypada lekko blado.
Po pierwsze klimat. W książce nie jest on aż tak przerażający jak w serialu.  Zabrakło tej mrocznej, horrorowej otoczki specyficznej dla telewizyjnej edycji. Szkoda, bo tutaj autorka miała olbrzymie pole do popisu i nie będę ukrywać liczyłam na coś dużo "mocniejszego".
Po drugie tempo historii. W serialu jest ono błyskawiczne, pewnie dlatego, że całość kręcona była jako jeden film, a potem cięta na odcinki. W książce niestety trochę zawodzi. Jak dla mnie minusem był brak jakichkolwiek zaskakujących zwrotów akcji, dynamizmu, przygody, dreszczyku i niepewności. Całość jest raczej dość monotonna i powolna. Bardzo często jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie dalej.
Kolejny minus to sam styl pisania autorki. Momentami był dla mnie zbyt ciężki i to bynajmniej nie wynikało z trudności zrozumienia czy specyficznego, archaicznego języka.
Książka utrzymana jest w stylistyce młodzieżowej, co sprawia to że czyta się ją lekko i szybko, ale czyni też dość przeciętną jeśli zaczniemy porównywać ją do lektur skierowanych do dorosłego, doświadczonego czytelnika.
Autorka, podobnie jak twórcy serialu, dobrze odtworzyła lata 70. W powieści znajdziemy nawiązania do ważnych, ówczesnych wydarzeń i tamtejszej popkultury. W tym wypadku lektura dobrze oddaje klimat Netflixowego serialu.
Widać, że powstała ewidentnie na fali popularności wersji ekranowej. Nie jest to lektura wybitna, lecz fajne uzupełnienie tego, co już zobaczyło się na ekranie telewizora. Dlatego polecam ją szczególnie tym, którzy serial znają i uwielbiają - podobnie jak Ja.  To lekki, niezobowiązujący wypełniacz czasu, który chociaż na kilka wieczorów pozwala ponownie odwiedzić tajemnicze Hawkins. Chętnie sięgnę po kolejne książki z tego uniwersum.

Ocena: 6/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Poradnia K

Książkę możecie również zdobyć na portalu:
Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl





Nowości wydawnicze - lipiec 2019

~~~~~ PREMIERY LIPCA ~~~~~~
Jak minął Wasz czerwiec?
U mnie były dwa świetne czytelnicze odkrycia: Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki (recenzja TUTAJ) i Księżyc jest pierwszym umarłym (recenzja TUTAJ).
Co mnie bardzo cieszy,  nie było też żadnego książkowego rozczarowania.
Reszta pozycji była ogólnie dobra :)
Jestem bardzo ciekawa jak ułoży się kolejny miesiąc. Zobaczcie na nowe premiery:

1. J.R.R. Tolkien. Pisarz stulecia - T.A. Shippey 02.07.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Fascynujący przewodnik po najsłynniejszych w historii utworach fantasy, który przybliża ich ponadczasowe przesłanie. Zgodnie z wynikami najnowszych plebiscytów, J. R. R. Tolkien wciąż pozostaje najbardziej wpływowym pisarzem stulecia, a "Władca Pierścieni" książką stulecia. Na poparcie tych ocen profesor Tom Shippey, wybitny mediewista i badacz literatury fantasy, daje nam fascynujący przewodnik po dziełach Tolkiena, koncentrując się szczególnie na "Hobbicie", "Władcy Pierścieni" i "Silmarillionie".
Główną część książki stanowią trzy rozdziały poświęcone analizie Władcy Pierścieni jako językowej i kulturowej mapie, jako skomplikowanej sieci opowieści i jako odpowiedzi na znaczenie mitu. Profesor Shippey analizuje naturę zła we "Władcy Pierścieni", omawia także skomplikowane przeplatanie się wielu wątków, gdy narracja koncentruje się na losach kolejnych postaci, które tworzą bogatą i złożoną opowieść, świadczącą o talencie twórcy. Książka wyjaśnia, co czyni wszystkie te utwory ponadczasowymi. Nie zgadzając się z krytykami, którzy często bywają uprzedzeni do Tolkiena i fantastyki w ogóle, profesor Shippey proponuje nowe podejście do Tolkiena i fantasy, ujawnia wagę języka w literaturze, a także pokazuje jak "Hobbit", "Władca Pierścieni" i "Silmarillion" stały się częścią żywej tradycji snucia opowieści, której korzenie sięgają poprzez baśnie braci Grimm aż do "Eddy Starszej" i "Beowulfa".

2. Kolory pawich piór - Jojo Moyes 03.07.2019
Wydawnictwo: Znak

Urodziliśmy się nie po to, żeby być doskonali, lecz prawdziwi.
Piękna, bogata i zepsuta do szpiku kości Athene zszokowała wszystkich. Uciekła od męża z domokrążcą, nie zostawiając nawet listu.
Ponad trzydzieści lat później Suzanna Peacock musi zmierzyć się z mroczną legendą swojej matki. I z prawdą o sobie, która jest pilnie strzeżoną rodzinną tajemnicą. Suzanna jest dumna jak paw, i jak paw dziwna i niedostępna. Ma wszystko, co potrzebne do szczęścia, tylko nie ma już siły udawać, że jest szczęśliwa. Jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpieczna, jest jej mały sklepik, Pawi Zakątek. To tam pewnego dnia spotyka kogoś, kto jest równie pogubiony.
I dostaje szansę, aby zacząć wszystko od początku.





3. Stranger Things. Ciemność nad miastem - Adam Christopher 03.07.2019
Wydawnictwo: Poradnia K

Boże Narodzenie, Hawkins, 1984.
Szeryf Hopper chce spędzić w spokoju pierwsze święta z Jedenastką, lecz jego adoptowana córka ma inne plany. Mimo protestów Hoppera, wyciąga z piwnicy pudło opisane "Nowy Jork" i zaczyna "przesłuchanie". Jak to się stało, że Hopper wiele lat temu wyjechał z Hawkins?
Co oznacza "Wietnam"? Dlaczego nigdy nie wspomina o Nowym Jorku? I choć Hopper wolałby zmierzyć się ze stadem wściekłych demogorgonów niż mówić o swojej przeszłości, wie, że nie może dłużej zaprzeczać prawdzie. Tak zaczyna się opowieść o incydencie w Nowym Jorku ‒ ostatnim wielkim śledztwie, nim wszystko się zmieniło...
Lato, Nowy Jork, 1977. Po powrocie z wojny w Wietnamie Hopper zaczyna od nowa. Mała córeczka, kochająca żona i praca detektywa w nowojorskiej policji ‒ życie w cywilu wydaje się takie łatwe... Ale gdy nagle zjawiają się tajemniczy agenci federalni i konfiskują akta dotyczące serii brutalnych, nierozwiązanych zabójstw, Hopper bierze sprawy w swoje ręce, kładąc na szalę wszystko, byle tylko odkryć prawdę. Jako tajniak infiltruje świat nowojorskich gangów ulicznych.
Gdy jest bliski rozwiązania sprawy, w całym mieście gasną światła, pogrążając Hoppera w ciemności głębszej niż kiedykolwiek wcześniej.

4. Yeti. Jak poszukiwania legendarnego człowieka śniegu uratowały Himalaje - Daniel C. Taylor 17.07.2019
Wydawnictwo: Poznańskie

Co zrobię z yeti, kiedy już go znajdę?
Powinienem umieścić go w zoo, ugościć w swoim domu, a może zamknąć w muzeum?
Daniel C. Taylor przez niemal 60 lat badań zadawał sobie te pytania. Doprowadziły go do wyjaśnienia zagadki legendarnego człowieka śniegu. Badacz znalazł odpowiedź w dolinie Barun – najbardziej dzikiej dżungli Nepalu, miejscu, gdzie w duchu idei Thoreau człowiek żyje w harmonii z naturą, korzystając z jej darów i otaczając ochroną.
Dzięki determinacji i zaangażowaniu Taylora, w Himalajach utworzono kilka parków narodowych i krajobrazowych, wytyczono także największy w Azji obszar chroniony.
Poszukiwania Yeti dały początek nowym sposobom dbania o najbardziej zagrożone rejony naszej planety, a jednocześnie przyniosły rozwiązanie odwiecznego dylematu: kim (lub czym) tak naprawdę jest Yeti – fascynującym zwierzęciem człekopodobnym czy może symbolem czegoś głębszego, co drzemie w każdym z nas?

5. I sprawisz, że wrócę do prochu - Ambrose Parry 23.07.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Edynburg, 1847.
Miasto medycyny, mamony i morderstw. Na Starym Mieście giną młode kobiety, które spotyka makabryczna śmierć. Na drugim krańcu miasta student medycyny Will Raven rozpoczyna asystenturę u znanego i błyskotliwego doktora Simpsona. Pacjenci Simpsona wywodzą się z najbogatszych i najuboższych kręgów podzielonego miasta.
Dom lekarza jest nietypowy, odwiedzają go luminarze i prowadzi się tam śmiałe eksperymenty z nowej dziedziny medycznej, jaką jest anestezja. W domu tym Raven poznaje Sarę Fisher, pokojówkę i pielęgniarkę obdarzoną intuicją, która uniemożliwia jej przychylne traktowanie przybysza. Sara jest równie inteligentna jak Raven, ale nie cieszy się takimi jak on przywilejami i nie może studiować medycyny. Każde z nich ma własne powody, by przyjrzeć się dokładniej podejrzanym zgonom w mieście, więc chcąc nie chcąc, zagłębiają się razem w mroczny półświatek Edynburga.
Będą musieli pokonać dzielące ich różnice, aby wydostać się stamtąd żywi.

6. Pokuta - Anna Kańtoch 31.07.2019
Wydawnictwo:Czarne

We wrześniu 1986 roku brutalne morderstwo wstrząsnęło niewielką nadmorską miejscowością. Na plaży znaleziono zwłoki młodej dziewczyny, Reginy Wieczorek. Miała dziewiętnaście lat i żadnych wrogów. Na szczęście szybko udało się znaleźć winnego. Tak przynajmniej sądzi milicja.
Tymczasem pewnego listopadowego dnia na komisariacie pojawia się Jan Kowalski. Twierdzi, że zabił nie tylko Reginę, ale także pięć innych kobiet. Pozbawiał je życia z niezwykłą dla seryjnego mordercy regularnością – co siedem lat jedną.
Milicja staje przed zagadką: kim jest Jan Kowalski, bezwzględnym zbrodniarzem czy szaleńcem? Czy to możliwe, że od ponad trzydziestu lat nikt nie zauważył grasującego w okolicy mordercy? Co naprawdę spotkało Reginę i gdzie są inne ofiary Kowalskiego?
I kim jest tajemniczy mężczyzna, który obiecuje młodym dziewczynom nowe życie, jeśli poświęcą to, co dla nich najcenniejsze?


7. Niewyjaśnione. Prawdziwe historie, których nigdy nie udało się wyjaśnić - Richard MacLean Smith 31.07.2019
Wydawnictwo: Znak

Otwórz drzwi nieznanemu.
Poznaj prawdziwe, przerażające historie, których nigdy nie udało się wyjaśnić. Choć nauka pozostaje wobec nich bezradna, czy mogą nam powiedzieć coś więcej o świecie i nas samych?
Pewnego poranka w 2014 roku w stanie Wisconsin przerażony rowerzysta zauważa wyczołgującą się z leśnej gęstwiny zakrwawioną dziewczynkę. Na jej ciele jest dziewiętnaście ran zadanych kuchennym nożem. Wkrótce okazuje się, że do lasu zabrały ją i zaatakowały dwie dwunastoletnie przyjaciółki. Pytane przez policję, dlaczego to zrobiły, odpowiedziały, że tego chciał od nich Slender Man.
Richard MacLean Smith najstraszniejszego podcastu świata opowiada prawdziwe historie, które nigdy nie doczekały się racjonalnego wyjaśnienia. Fascynuje, przeraża i stawia odważne pytania o nasze postrzeganie świata i granice wiedzy.
Czy krwawe wydarzenia w hotelu Cecil nie są wystarczającym dowodem, że nawiedzone domy istnieją?
Czy Anneliese Michel naprawdę była opętana przez demona?
Czy sześćdziesięcioro dzieci rzeczywiście mogło kłamać, że na szkolnym podwórku wylądowało UFO?
Czy wraz z rozwojem internetu nasz umysł cofa się do wypełnionego upiorami i przesądami średniowiecza, a może to sieć daje schronienie nadnaturalnym groźnym istotom jak Slender Man? Oto przyprawiająca o dreszcze podróż do granic ludzkiego poznania.
Czy odważycie się w nią wyruszyć?

8. Oko w oko ze złem. Prawdziwe historie z akt psycholożki sądowej - Richard Kerry Daynes 31.07.2019
Wydawnictwo: Otwarte


Seryjni mordercy, brutalne zabójstwa i zmasakrowane ofiary. Brzmi strasznie? Nie dla niej. Kerry Daynes od ponad dwudziestu lat jest psycholożką sądową. Widziała już chyba wszystko – bo to jej przydzielane są najtrudniejsze przypadki. W tej książce opisała najbardziej wstrząsające sprawy karne, z którymi miała do czynienia. Aby zrozumieć motywy zbrodniarza, psycholog sądowy musi dobrze go poznać, a to może mu się udać tylko wtedy, gdy zacznie myśleć jak on.
Czy wystarczy odpowiedni splot zdarzeń, żeby człowiek był zdolny do najgorszego?
Czy istnieje "przepis na mordercę"?
Czy zło jest w każdym z nas?
Kerry ci o tym opowie. Bo na końcu przy stole w pokoju przesłuchań zostaje tylko ona i przestępca.

Księżyc jest pierwszym umarłym - Karina Bonowicz

Tytuł: Księżyc jest pierwszym umarłym
Autor: Karina Bonowicz
Wydawnictwo: Initium

Uwielbiam książki, w których dawne wierzenia mieszane są ze współczesnością. Dużo łatwiej jest mi wczuć się w głównych bohaterów i poczuć samą historię.
Gdy tylko wydawnictwo Initium pokazało na stronie zapowiedź swojej nowej książki: Księżyc jest pierwszym umarłym, wiedziałam już, że prędzej czy później ta lektura trafi w moje ręce.

O książce:
Po niespodziewanej śmierci rodziców siedemnastoletnia Alicja trafia pod opiekę nieznanej wcześniej ciotki, która mieszka w malutkiej miejscowości na  Podkarpaciu. Dziewczyna prosto z Warszawy musi wprowadzić się do domu Tatiany - młodszej siostry swojej matki, mieszkającej w zapomnianym przez ludzi Czarcisławiu. Odnalezienie się się w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają, jest dla siedemnastolatki niemałym szokiem, a potęguje to fakt, że o dziwo wszyscy jego mieszkańcy słyszeli o niej dużo wcześniej i wiedzą doskonale, kim ona jest.
Miejsce to nie jest zwyczajną, zabitą dechami prowincją. Związana jest z nim legenda sięgająca XI wieku, dotycząca samych założycieli. Otóż wiele stuleci temu czwórka przyjaciół została wygnana z rodzinnej wioski, gdyż ludzie lękali się ich czarów. Rozeszli się w cztery strony świata, ale zadziwiającym zbiegiem okoliczności i tak wszyscy dotarli w to samo miejsce – do czarciego kamienia. Tam wywołali diabła i dobili z nim targu. Dzięki temu, każdy z czwórki założycieli uzyskał pewne nadprzyrodzone siły dziedziczone z każdym pokoleniem.
Nie tak łatwo zerwać pakt z siłami nieczystymi.
Jedynym sposobem na zakończenie magicznego dziedzictwa jest ponowne odprawienie rytuału przez obdarzonych mocami przedstawicieli każdego z rodów, pochodzących z jednego pokolenia. Alicja powoli przekonuje się, że sama jest ważną częścią tego nieznanego, magicznego świata.
Czy dziewczyna poradzi sobie z ciężarem klątwy i dziedzictwa?

"- Masz być po prostu rozsądna. - Tatiana zacisnęła ręce na kierownicy.
- A na czym ma polegać to bycie rozsądnym? Mówimy właśnie o jakimś popapranym świecie, gdzie dziewczyna nie wraca z imprezy, bo goni ją banda kretynów, którzy podczas pełni zamieniają się w wilki. Jej ciało znajduje koleś, który jest wampirem i który musi upewnić się upewnić, czy ona naprawdę nie żyję, bo inaczej jej duszę porwie utopiec albo jakieś inne gówno.
Dziewczyna, z którą siedzę w jednej ławce, zamienia się w mysz by wejść do mojego domu, a moja własna ciotka mówi mi o jakimś garnku, bez którego nie odprawimy czarnej mszy i nie zdejmiemy pieprzonej klątwy! Na dodatek nie mogę iść z tym na policję, bo skończę w kaftanie, zanim wypowiem pierwsze zdanie. I ty mi każesz zachować rozsądek?!" (str. 254)

Moje zdanie:
„Księżyc jest pierwszym umarłym” to pierwszy tom serii fantastycznej "Gdzie diabeł mówi dobranoc" pani Kariny Bonowicz. Nie ukrywam, że było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i po tej książce wiem, że nie ostatnie.
Pierwsza rzecz, o której na pewno muszę wspomnieć to sam wybór tematyki. Przeniesienie wierzeń słowiańskich do dzisiejszych czasów to pomysł, który niejednemu autorowi odbił się przysłowiową czkawką. Trzeba jednak przyznać, że pani Bonowicz poradziła sobie z tym idealnie. Odpowiednie proporcje magii, legend, mitów, nowoczesności i... problemów z którymi borykają się codziennie nastolatkowie stworzyło świetną lekturę, od której trudno się oderwać.
Chociaż opierając się na wieku głównych bohaterów można przypuszczać, że jest to powieść skierowana głównie do młodzieży, to jednak jej mroczność sprawia, że będzie to idealna lektura dla każdego. Jednocześnie jest to książka przygodowa, która cały czas zaskakuje czytelnika i trudno się od niej oderwać.
Na kartach tej powieści znajduje się mnóstwo odniesień do dobrze znanej obecnie popkultury – m.in. do „Zmierzchu” Stephenie Meyer, "Harrego Pottera" J.K. Rowling, Stephena Kinga, a nawet sławnych sióstr Kardashian.
Bohaterowie są nietuzinkowi i zupełnie odmienni, co nadaje powieści różnorodności.
Główna postać, chociaż początkowo irytująca, z czasem pozwala się czytelnikowi polubić.
Lekkie pióro i przyjemny styl to dodatkowe atuty tej książki. Chociaż ma ona prawie 600 stron, to czyta się ją zadziwiająca szybko.
Te wszystkie wymienione cechy tworzą nam świetną powieść, idealną dla każdego kto lubi inteligentne poczucie humoru przeplatane sarkazmem z domieszką złośliwości.
Osobiście odliczam dni do kolejnej części. Nie mogę doczekać się następnej wycieczki do tajemniczego Czarcisławia.

Ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Initium.



Książkę możecie również zdobyć na portalu:
Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Srebro Ryb - Krzysztof Środa

Tytuł: Srebro Ryb
Autor: Krzysztof Środa
Wydawnictwo: Czarne

Na moim blogu pojawiło się już wiele książek o zwierzętach. Razem z różnymi autorami prowadziliśmy dyskusję na temat ich ukrytego geniuszu, nieosiągalnych i w wielu wypadkach nie zrozumiałych jeszcze dla nas zdolności, ich przedziwnych umiejętności przetrwania. W głównych rolach zawsze występowały mądre walenie, zadziwiające papugi i psy o niesamowitym potencjale umysłowym.
We wszystkich tych książkach jednak pominięto ryby. Czyżby ryby, podobnie jak przysłowiowe dzieci, głosu nie miały?

O książce:
Autor książki napisał kiedyś: "Od pewnego czasu dochodzę do wniosku, że ornitologia - wraz z entomologią - są naukami, które powinno się wykładać w akademiach teologicznych i seminariach duchowych. Po pewnym wahaniu do tych dwóch nauk dodałbym trzecią - ichtiologię".
Krzysztof Środa przy współpracy z Wydawnictwem Czarnym oddaje w ręce czytelnika na pół eseistyczną, na pół prozatorską opowieść o rybach, ich pięknie i naturze.
Wraz z autorem poprowadzimy dywagację nad sensem i paradoksem ich łowienia.
W tej lekturze gwar bazarów w Maroku, Kambodży i Wietnamie będzie mieszał się z ciszą, w której wędkarz czeka na swoją zdobycz.
Przede wszystkim jednak ta książka jest hołdem dla tajemnicy żywiołu  - dla ludzi niedostępnego, niemego i ukrytego w głębinach.

Moje zdanie:
Bądźmy ze sobą szczerzy. Ryby nie obchodzą właściwie nikogo poza wędkarzami. Rybaków, restauratorów i kucharzy można pominąć – ich relacje z tymi pozbawionymi głosu istotami nie są bezinteresowne. Te zwierzęta pomija się w książkach naukowych i wciąż jednak traktuje jako dodatek przyrodniczy, niż coś godnego zainteresowania.

"Jeśli chodzi o ryby, to sprawa jest jeszcze bardziej zagadkowa. O rybach można powiedzieć wszystko to samo  co o motylach i ptakach. [...] Ale powiedzieć trzeba również, że o ile sposób istnienia owadów i ptaków polega na radosnym manifestowaniu swojej obecności o tyle z rybami jest inaczej. Widujemy je rzadko, na ogól tylko przez chwilę i prawie nigdy wyraźnie. Dlatego stojąc na brzegu jeziora lub rzeki możemy się tylko domyślać, że one tam są". (str. 17)

Krzysztof Srebro w swojej książce porusza wiele 'rybich' tematów. Trudno w sposób jednoznaczny wskazać drogę, którą wybrał autor. W lekturze tej mamy trochę prozy i filozoficznych przemyśleń, wiedzy ekologiczno-biologicznej i z życie wziętych opowieści samego pisarza.
To trudna lektura, która nie przypomina lekkich opowieści przyrodniczych.
Są to raczej rozważanie i refleksje nad naszym spostrzeganiem tych zwierząt. Nie ma tutaj co ukrywać, że chociaż mamy już XXI wiek, to jednak życie ryb wciąż owiane jest tajemnicą. Nie wiele o nich wiemy, dlatego tak trudno pogodzić się z faktem, że mają one z ludźmi wiele wspólnego.
Podobnie jak zwierzęta lądowe, ryby są inteligentnymi i wrażliwymi istotami. Potrafią uczyć się od siebie nawzajem, rozpoznawać inne osobniki, uczą się hierarchii społecznej w grupie.
Książka w sposób brutalny ukazuje nasz brak moralności do czegoś, czego nie rozumiemy.
Zdaję sobie sprawę, że lektura ta nie każdemu przypadnie do gustu.
Jednak polecam przeczytać, chociażby w celu spojrzenia na te tajemnicze zwierzęta trochę inaczej niż zza akwariowej szyby.

"Tym bardziej potępić należy wciąż praktykowany zwyczaj kupowania karpia w postaci żywej, a następnie trzymania w wypełnionej wannie wodą. Pomijając cierpienia jakie doznaje stworzenie stłoczone wraz z pobratymcami w sklepowym basenie, a następnie przenoszone w plastikowej torebce do białej celi śmierci, wydaje się, że takie traktowanie dzielnej i mądrej ryby jest nie do przyjęcia również ze względów honorowych. Tym, którzy twierdzić będą, że to świetna okazja, by zachęcić dzieci do przyrodniczych obserwacji, powiedzieć trzeba, że smutny widok dogorywającego w wannie karpia nie nauczy nikogo szacunku do istot, które chociaż mniej od nas rozumne, zdobią świat bardziej od niektórych przedstawicieli naszego gatunku" (str. 144).

Ocena: 6,5/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czarne.