Istota Zła - Luca D’Andrea

Tytuł: Istota Zła
Autor: Luca D’Andrea
Wydawnictwo: W.A.B

Nie będę ukrywać, że do napisania tej recenzji podkusiła mnie nowa książka tego autora, której premiera miała miejsce kilka dni temu. O nowej książce o tytule Lissy,  możecie poczytać w zapowiedziach na październik: TUTAJ :)

O książce:
Scenarzysta filmowy Jeremiasz Salinger szukając odpoczynku i natchnienia do kolejnego reportażu, przenosi się wraz z żoną Annelise i 5-letnią córką Clarą w góry Południowego Tyrolu. Wraz z przyjacielem wpadają na pomysł nakręcenia filmu dokumentalnego o wyzwaniach, przed jakimi stają górscy ratownicy. Niestety podczas kręcenia zdjęć dochodzi do tragedii, w której ginie cała załoga helikoptera ratowniczego. Jedyną osoba która uchodzi z życiem jest właśnie Salinger. Scenarzysta filmowy po traumatycznych przeżyciach stara się zająć czymś myśli - natrafia na nierozwiązaną zagadkę morderstwa sprzed kilkudziesięciu lat - tajemnicę masakry w Bletterbach.
Nie ma pojęcia, że śledztwo, którego się podjął będzie tak trudne, i tak tajemnicze, bowiem mieszkańcy miasta wierzą, że w wąwozie czai się zło, którego lepiej nie budzić. Zło tak pradawne i groźne jak sama Ziemia.

Moja opinia:
To, co zaintrygowało mnie w tej książce, i stworzyło w mojej głowie takiego książkowego "małego głoda" to okładka - intrygująca, piękna, tajemnicza.
Pod względem językowym lektura ta napisana jest przyzwoicie. Autor zadbał o realizm opisów, a sam język jest prosty, ale pozbawiony taniego prostactwa i wulgaryzmów.
Wiele osób w różnych recenzjach zarzuca tej książce niedobór intryg, i wolną akcję - według nich to jest czynnik świadczący do dobrym thrillerze. Tutaj jest inaczej. Tu wszystko rozgrywa się powoli i, jakby to ująć, w sferze psychologicznej.

"Szaleństwo się nawarstwia, a potem wdziera się nienawiść i wyzwala żądzę krwi. To proces długi i zimny".

Narracja od samego początku jest nieśpieszna, ale ze strony na stronę coraz bardziej tworzy się posępny klimat, narastają tajemnice i mnożą się nagłe intrygi i zwroty.
Autor pokazuje różne tropy, i gdy wydaje się czytelnikowi że tak, że już wszystko wie... okazuje się, że nic nie wie.
Podsumowują Luca D’Andrea stworzył powieść nietuzinkową, dopieszczoną i odpowiednio wyważoną w treści. Łączy elementy literatury obyczajowej z mrocznym i niepokojącym thrillerem. Bardzo mocno polecam na zimowe wieczory.

"Czy umarli zmartwychwstają? - wyszeptałem. - Książki twierdzą, że nie, noc aż krzyczy, że tak".

Ocena: 8/10
Nie mogę się doczekać aż dorwę październikową nowość :) Mam nadzieję, że trzyma poziom.
A Wam, udało się ją już przeczytać?

8 komentarzy:

  1. W swojej biblioteczce mam już najnowszą książkę autora, choć jeszcze nie jest przeczytana. Recenzja zaciekawiła mnie na tyle, że postaram się jak najszybciej poznać nie tylko "Lissy", ale i "Istotę zła" 🤗

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamówioną już tę książkę. Po Twojej recenzji nie mogę się jej już doczekać

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie ten mroczny i tajemniczy klimat. I nawet jeśli akcja rozgrywa się powoli to i tak ta książka mnie intryguje. Chętnie przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie zwłaszcza tą nietuzinkowością :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi mnie ta książka od dłuższego czasu. Po Twojej recenzji mam wrażenie, że pokuszę się o zakup dwutomowego pakieciku. Żal przegapić powieści o tak ciekawym temacie i mrocznym klimacie :) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń