Blackout - Marc Elsberg

Tytuł: Blackout
Autor: Marc Elsberg
Wydawnictwo: W.A.B.

Blackout to książka, do której przymierzałam się od momentu jej pojawienia się na rynku - czyli jakieś 6 lat. Aż wstyd się przyznać, ale zawsze było coś innego, coś bardziej pilnego. W końcu mój znajomy - z ludzi uważających, że książki gryzą dość mocno - przyznał się, że ją przeczytał, i polecam. To musiało coś znaczyć! I tak, nie zwlekając już dłużej usiadłam do grubego, ponad 700 stronicowego tomiszcza.

O książce:

Blackout - czyli rozległa awaria zasilania. Awarię taką definiuje się jako utratę napięcia w sieci elektroenergetycznej na znacznym obszarze.

Pewnego zimowego dnia w całej Europie następuje przerwa w dostawie prądu. Początkowo wszyscy wierzą, że jest to chwilowe przerwanie napięcia, i w ciągu kilku godzin wszystko wróci do normy. Ale nie wraca ani na następny dzień, ani nawet w kolejnych. M. Elsberg w sposób genialny przedstawia apokaliptyczną wizję energetycznego kataklizmu, który na 14 dni świat pokryje ciemnością. Mieszkańcy nie mają ogrzewania ani żywności. Nie ma łączności, nie jeżdżą pociągi ani metra, a co więcej pojawia się zagrożenie wybuchu reaktorów w elektrowniach jądrowych. Już po kilku dniach awarii w ludziach ukazują się mroczne instynkty: napadają na ciężarówki z żywnością, okradają baki z pozostawionych na poboczu aut, i w sposób egoistyczny wykorzystują zaistniałą sytuację - ten kto ma zapasy pożywienia, i prądotwórcze agregaty dyktuje warunki. Ta powieść przedstawia prawdziwie czarny scenariusz wydarzeń, których prawdopodobieństwo jest tym większe, im bardziej nasze codzienne życie uzależnia się od elektroniki.

''Prąd płynie z gniazdka od pokoleń i ludzie nawet się nad tym nie zastanawiają, po prostu tak jest i tak ma być. To oczywistość''

Moje zdanie:
Uważam, że książka autentycznie wciąga i czyta się ją błyskawicznie. Trzyma w napięciu, nie zdradza za wiele, powoli dawkuje informacje tym samym zaspokajając naszą ciekawość. Na pewno jednak nie jest to typowy thriller, bardziej reportaż lub dokument opisujący skutki katastrofalnej sytuacji różnych częściach świata. Język autora jest lekki, ale nie infantylny.
Fikcja którą serwuje autor jest bardzo prawdopodobna , realizm wstrząsa i staje się punktem ostrzegawczym. Pokazuje naszą bezradność, i nasze słabości.

Tak na zakończenie tej recenzji dodam coś od siebie.
Prawdą jest, problem Blackoutu to prawdziwie realne zagrożenie, a nie tylko książkowa bajka. 
Jedną z ostatnich katastrofalnych braków prądu była awaria zasilania w USA i Kanadzie w 2003 do której doszło 14 sierpnia 2003 około godziny 16:10. Trwała ona w zależności od regionu od 1 do 3 dni. Mogła ona dotknąć łącznie około 55 mln ludzi, i przyniosła straty w wysokości od 4 do 6 mld dolarów.
Zostawiam do przemyślenia :)

Ocena: 8/10

11 komentarzy:

  1. Opis książki brzmi dość intrygująco. ;) Kiedyś o niej słyszałam, ale zapomniałam o tym tytule. :>
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o niej już dawno i miałam ją wtedy w planach, a potem wyleciała mi z głowy. Plany powróciły i dalej planuję przeczytać, tym razem zapisuję;)
    Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie było podobnie. Dopiero przeglądając ofertę jednej z tanich księgarni znalazłam ją za oszałamiającą kwotę 15zł! To musiałam kupić :D

      Usuń
  3. Czytałam! Jest świetna, potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromnie mnie ciekawią książki tego autora. Wszystkie mają piękne okładki, a jedną z nich (Helisa bodajże) mam u siebie i planuję przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Helisę też poluję ;) zobaczymy która z nas szybciej ją przeczyta :)

      Usuń
  5. Jaka strata, że nigdy nie trafiłam na tę książkę. Czas nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już daaaawno temu, ale pamietam, ze mi się podobała bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam jak głośno było o tej książce po premierze, ale mimo to, podobnie jak Ty, nie sięgnęłam po nią wtedy ani dotychczas, ale chyba nadrobię tę zaległość. Zwłaszcza, że po zeszłorocznej nawałnicy, która przeszła przez północną część Polski nie miałam prądu przez nieco ponad tydzień. Różnica polegała na tym, że był środek lata oraz problem dotyczył niecałego regionu kraju, więc łatwo było o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacyjna, podobnie jak kolejne tego autora. Polecam

    OdpowiedzUsuń