Testament Baphometa - Greg Gindick

Moi Drodzy!
Zapraszam na kolejna recenzje.


Tytuł: Testament Baphometa
Autor: Greg Gindick
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Kilka słów na początek:
Ostatnie lata przyniosły prawdziwy wysyp mniej lub bardziej udanych powieści nawiązujących do twórczości Dana Browna, a szczególnie do jego sztandarowego Kodu Leonarda da Vinci; powieści w których świat przestępczy i zbrodnia idą ramię w ramię z tajemnymi, potężnymi stowarzyszeniami i zakonami, gdzie spisek goni spisek; gdzie żądza władzy i fanatyzm religilny tworzą wybuchową mieszankę zagrażającą całej cywilizacji.

Na tym tle Testament Baphometa wypada całkiem znośnie :) Może dlatego, że akcja toczy się w zupełnie innej scenerii. Niemcy, Polska, Białoruś i Rosja stanowią scenerię arenę niezwykłych przygód Krystiana Sommera - Polaka od lat mieszkającego w Berlinie, niespełnionego powieściopisarza, lekkoducha, o ogromnej inteligencji i wrażliwości. Po kilku zagadkowych wypadkach i napadach w Niemczech, których obiektem jest Sommer następuja cała akcja okrutnych zabójsta na terenie Polski. W zagadkowych okolicznościach ginie matka Krystiana Sommera który łączy zbrodnie rodzinne z opowieściami i legendami o związkach jego rodziny ze średniowiecznym zakonem templariuszy. Domysły Krystiana potwiedza tajemnicze znalezisko w jego dawnym rodzinnym majątku., znalezisko którego znaczenia nie potrafi zrozumieć
W poszukiania rozwiązania zagadni wyrusza wraz z przyjaciółką do klasztorów na Białorusi i w Rosji na temerny, skąd prawdopodobnie wywodzili się jego dalecy przodkowie. W ślad za nim podążają zabójcy. Trwa dramatyczna walka z czasem - kto pierwszy odkryje tajemnicę zawartą w rodzinnej skrytne.

Moje skromne zdanie:
Akcja toczy się szybko, narracja jest ciekawa i realistyczna. Nie brakuje scen walk i zbrodni, jednak mimo swej brutalności nie epatują okrucieństwem. Charaktery postaci są wyraziste i nieschematyczne. Podobnie oddane są realia życia i mentalność Rosjan, Białorusinów i Polaków. W scenach , których akcja toczy się na terenie Polski jak w krzywym zwierciadle widzimy nasz kraj oczami obcokrajowców – jednak mimo że jest to spojrzenie czasami ironiczne  to jednak życzliwe i pełne zrozumienia. Książkę czyta się naprawdę z zapartym tchem. Mocno już w światowej literaturze wyeksploatowany wątek tajemnic i skarbów średniowiecznych zakonów ku mojemu ogromnemu zdziwieniu  w „testamencie Baphometa”  nie sprawia wrażenia „deja vu”.
Zdecydowanie polecam.

Ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Uwielbiam takie książki, a że Browna mam opanowanego to teraz czas na to :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nic nie czytałam tego autora, ale opis zachęca, choć boje się trochę tych klimatów ;-)

    OdpowiedzUsuń