Zaklinacz Lwów - Kevin Richardson

Kochani!
Kolejna długa przerwa! Taki wstyd.
Niestety pisanie pracy mgr i łączenie dwóch kierunków studiów jest strasznie czasochłonne ^^
Ogromne, szczere - tak mi przykro. Obiecuję poprawę.



Coś zupełnie innego.
Tytuł: Zaklinacz Lwów
Autor: Kevin Richardson
Wydawnictwo: Galaktyka


Coś na początek:

Książkę kupiłam w konkretnym celu. Jako studentka V roku jestem na etapie szukania ciekawej literatury która urozmaiciłaby moją pracę magisterską dotyczącą zachowań stadnych rodziny - kotowatych. Dlatego recenzja ta będzie troszkę inna od wszystkich, gdyż będzie dotyczyła moich prywatnych spostrzeżeń okiem tak zwanego biologa :)





Moje skromne zdanie:
Kevin Richardson jest charyzmatycznym i pewnym siebie człowiekiem. Jest też doskonałym behawiorystą i obserwatorem. Przez wielu nazywany wariatem i szaleńcem. Właśnie te cechy tworzą z niego Zaklinacza Lwów - człowieka która podczas pracy z dzikimi zwierzętami nie uznaje wiązań, klatek czy paralizatorów. Stawia na zrozumienie, miłość i zaufanie, które są kluczem do doskonałej współpracy z dzikimi kotami
Książka ta jest jednocześnie zbiorem opowiadań o lwach, hienach i gepardach żyjących w Parku Lwa w Broederstroom jak również bibliografią samego autora. Pozwala ona czytelnikowi wejść w świat dzikich zwierząt, poznać psychikę niebezpiecznych kotów i zobaczyć świat ich oczami. Dodatkowo, oprócz kilku historii z życia Parku Lwa, odbiorca wraz z Kevinem zwiedza fermy dużych kotów i jest "obserwatorem" organizowania sztucznych polowań wartych olbrzymie pieniądze. Richardson w swojej książce opisuje także prace nad filmem zatytułowanym Biały Lew. Zdradza
tajniki kręcenia niebezpiecznych scen, i wylicza problemy jakie zdarzają się z kocimi aktorami.
Moim zdaniem Zaklinacz Lwów jest książką dla każdego. Jej zrozumiały język i nietrudny odbiór tworzą lekturę zarówno dla ucznia gimnazjum czy pasjonata dzikiej przyrody. Duży plus za zdjęcia które ubarwiają całą powieść.Na nieszczescie dla mnie (albo mojej pracy magisterskiej) publikacja ta ma bardziej charakter dokumentalny niż przyrodniczy lub naukowy.
Moim "okiem biologa" nie znalazłam w niej nic nowego, nic co w jakiś sposób powiększyłoby moją wiedzę dotyczącą zachowań stadnych kotowatych.

Podsumowując: pozwolę sobie na dwie opinie. Pierwszą będzie opinia zwykłego czytelnika, drugą ocena wartości naukowej jaką niesie ze sobą ta książką.


Ocena czytelnika: 7/10
Wartość naukowa i przydatność do pracy mgr: 4/10 (tylko potwierdza wiadome fakty)

2 komentarze:

  1. Jestem fanką kotów dużych i małych, więc na pewno przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jestem fanką takich książek:) Ogólnie ja i biologia nie ten kierunek :)) Chociaż po biol chemie jestem :D Ale mój chłopak studiuje biologię:DD

    OdpowiedzUsuń