Rytuał Babiloński - Tom Knox

Kilka słów o książce:

Tytuł: Rytuał Babiloński
Autor: Tom Knox
Wydawnictwo: Rebis

Londynem wstrząsa seria tajemniczych, krwawych zbrodni, których ofiarami pada kwiat "złotej młodzieży": milionerzy, gwiazdy mediów, modelki. Policja bezskutecznie próbuje rozwiązać zagadkę. Każdy nowy przypadek śmierci przynosi więcej pytań niż odpowiedzi.: Co łączyło ofiary? Jak zginęły?
W tym samym czasie w Edynburgu popełnia samobójstwo wiekowy profesor historii, znawca średniowiecznych kultury i obrzędów. Przypadkowym świadkiem samobójstwa jest australijski dziennikarz Adam Blackwood. Dziennikarski instynkt podpowiada mu, że śmierć profesora McLintocka i wypadki jakie po niej następują nie są dziełem przypadku. Wraz z córką profesora, Niną próbują rozwikłać zagadkę, której korzenie sięgają w daleką mroczną przeszłość, ściśle związaną z tajemnym skarbem Templariuszy...

Równolegle w Peru badania naukowe prowadzi grupa Amerykańskich antropologów, dokonując wstrząsających odkryć na temat okrutnych, rytualnych mordów dokonywanych przez przedkolumbijską kulturę Mochica, mordów żywo przypominających te, jakie niedawno dokonane zostały w Londynie.
Poszukiwanie wspólnego mianownika prowadzi bohaterów powieści przez Europę, Amerykę Południową do coraz bardziej zdumiewających odkryć. Ich życie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, gdy na scenę wkraczają narkotykowe gangi...

Moja opinia:

Książkę na pewno czyta się z zainteresowanie. Jest ona pewnego rodzaju połączeniem: thrillera, sensacji i powieści przygodowej. Akcja jest wartka, narracja sprawna, bohaterowie realistyczni - powiedziałabym że tacy z krwi i kości. Wszystko niby OK... ale...
Po pewnym czasie niestety następuje znużenie fabuła: za dużo wątków, które są zbyt wydumane, zbyt fantastyczne, wręcz niepotrzebne.
Autor z łatwością czerpie z obecnie modnych wątków: tajemnice starych zakonów, starożytne zapomniane kultury, eliksiry i obrzędy. W książce mamy również wątki pełne krwi i erotyki. (różne zoofilie, nekrofilie - co kto lubi)
Sprawny warsztat pisarski nie rekompensuje jednak pewnego powielenia schematu. Czytając Rytuał Babiloński miałam nieodparte wrażenie, że chociaż zmieniły się nazwiska bohaterów, sceneria wydarzeń i opisywane przygody to podobną książkę już kiedyś miałam w ręce. Wątek dziennikarza i ładnej, młodej dziewczyny mhm... brzmi znajomo prawda?
Podsumowując, uważam że książkę można przeczytać (szczególnie w deszczowe, urlopowe dni), ale niekoniecznie trzeba.

Ocena: 6/10

1 komentarz:

  1. Super blog i post! Zapraszam do mnie. :) http://theperksofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń