Darwin: Jedyna taka podróż - Fabien Grolleau, Jérémie Royer

Tytuł: Darwin: Jedyna taka podróż
Autor: Fabien Grolleau, Jérémie Royer
Wydawnictwo: Marginesy

Ponad dwieście lat temu, 12 lutego 1809 roku, urodził się Karol Darwin, angielski przyrodnik, botanik i geolog. Sto pięćdziesiąt lat temu opublikował przełomowe dzieło „O pochodzeniu gatunków”, w którym jako pierwszy przedstawił teorię ewolucji gatunków drogą doboru naturalnego. Tym samym doprowadził on do najważniejszej rewolucji intelektualnej w historii ludzkości, zakwestionował religijne dogmaty, odebrał człowiekowi dumne miano najdoskonalszego boskiego stworzenia. „Naszym dziadkiem jest diabeł w postaci pawiana” - tak Darwin podsumował swoje początkowe domysły w prywatnym dzienniku.
Wydawnictwo Marginesy w ostatnim czasie wydało dwie wspaniałe książki dotyczące tego odkrywcy - jedną dla trochę młodszych (o której będzie ta recenzja) i drugą, dla bardziej dorosłych czytelników. Obie graficznie prezentują się cudownie.

O książce:
Jest rok 1831. Utalentowany, choć dość roztrzepany młodzieniec - Karol Darwin wchodzi na pokład zacumowanego w londyńskim porcie okrętu Beagle. Zaczyna on swoją przygodę praktycznie przez przypadek...
Oto kapitan FitzRoy szukał towarzystwa do wspólnych posiłków. Podczas rejsu jednak odkrywa swoje zamiłowanie do przyrody. Zafascynowany odkrywaniem nieznanej dotąd fauny i flory stara się prowadzić jak najdoskonalsze zapiski w swoim dzienniku. Nie wiem, że podróż ta zmieni życie nie tylko jego, ale także całej współczesnej nauki…
Dzięki tej powieści, przedstawionej w formie komiksu, wyruszcie razem z Darwinem w fascynującą podróż w najdalsze zakątki świata. Odwiedzicie tropikalne lasy i pełne życia wody oceanów. Będziecie świadkami odkryć, które dały początek przełomowej dla historii świata teorii ewolucji.

"Wszyscy mają uwierzyć, że tak na prawdę nikogo tu wcześniej nie było... Przeszłość ma zniknąć w otchłani zapomnienia. Tak prawdę chodzi o to, żeby ich unicestwić. Ale żadna istota ludzka nie zasługuje na to, co spotka ich ze strony białych żołnierzy. Wymyślono kraj, który nie ma mieć żadnych rdzennych mieszkańców." (str. 89)

Moje zdanie:
"Darwin: Jedyna taka podróż" to wciągająca i niebanalna powieść graficzna śledząca losy legendarnego naukowca u progu wielkich odkryć. Bazując na wspomnieniach samego Darwina opisanych w „Podróży na okręcie Beagle”, sięgając po biograficzne i naukowe źródła, autorzy przedstawiają jego spotkania z obcymi kulturami, fascynację dziką przyrodą, czy znalezienie skamieniałości prehistorycznych gadów.
Jak przyznają sami twórcy należy pamiętać, że komiks ten jest luźną adaptacją całej - pięcioletniej przygody znanego odkrywcy, gdyż ze względu na ograniczone możliwości graficzne nie mieli oni szansy przedstawienia wszystkich przygód, stad niektóre wydarzenia zostały pominięte, a część z nich połączono w jedność. Celem tej powieści nie jest opowiedzenie historycznej prawdy, a jedynie zaciekawienie czytelnika samym Karolem Darwinem, jego podróżą i odkryciami.
Całość czyta się szybko, ale z ciekawością, bo barwne, odpowiednio realistyczne rysunki mają swój urok. Chociaż jest to komiks, to jednak bywa on momentami lekko brutalny i porusza trudne i kontrowersyjne tematy (niewolnictwo, 'polowanie' na Indian), wiec moim zdaniem skierowany jest bardziej do starszego czytelnika niż kilkuletnie dziecko. Duży plus za nienachalne odniesienie się do teistycznego ewolucjonizmu.
Wszyscy zainteresowani zarówno zwierzętami, jak i samym odkrywcą, znajdą w tej książce coś dla siebie. A, że powoli zbliża się okres świąteczny, myślę, że lektura świetnie nada się jako pięknie wydany prezent pod choinkę.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania lektury dziękuję wydawnictwu Marginesy





Proszę się nie bać... zaraz pan zaśnie... - Wiesław Mikuś

Ostatnio na polskim rynku wydawniczym ukazuje się coraz więcej książek o pielęgniarkach, lekarzach oraz systemie opieki zdrowotnej. Dzięki nim jesteśmy w stanie z bliska przyjrzeć się pracy w szpitalu czy pogotowiu. Uświadamiamy sobie, jak ciężka jest praca ludzi, którzy zdecydowali się poświęcić życie pomagając innym. Codziennie towarzyszy im nie tylko radość, ale często również ból oraz cierpienie. Wybory, przed którymi stają i opowieści, które słyszą od swoich pacjentów nie raz rozbijają serce na kawałki.

O książce:
Ta książka to wybór opowieści ze szpitalnego korytarza, których świadkiem był jej autor – Wiesław Mikuś, lekarz anestezjolog pracujący w szpitalach w Zamościu, w Szczebrzeszynie i w Biłgoraju. Jako człowiek lubiący ludzi i umiejący ich słuchać miał okazję poznać wiele niesamowitych opowieści, a teraz przekazuje czytelników w sposób lekki i przystępny. 
Historie te dotyczą różnych lat pracy, od lat siedemdziesiątych po czasy współczesne. Dokładne opisy pozwalają czytelnikowi wyobrazić sobie te specyficzne warunki pracy w tamtych czasach, kiedy nie wszystko było jeszcze jednorazowe, zamiast respiratora pacjenta często wentylowana ręcznie, a jako samochody pogotowia jeździły często zawodne nyski.

Moje zdanie:
"Proszę się nie bać... zaraz pan zaśnie..." to luźny zlepek opowieści lub zdarzeń którymi świadkiem był sam autor. Niestety dla mnie są one zbyt nierówno. Część z nich faktycznie chwyta za serce. Natomiast większość to historie, które wcale (chociaż tak obiecuje okładka) nie były dla mnie ani specjalnie wzruszające, ani specjalnie ciekawe, ani jakoś wyjątkowe. Nie wiem dlaczego Mikuś wybrał akurat te, bo we mnie nie wzbudziły większych emocji. Ot, codzienna praca w szpitalu. Tyle. Książka ta napisana jest prostym językiem - momentami aż za, co powoduje, że czyta się ją bardzo szybko. Opisane wydarzenia przemieszane są bardzo często różnymi dialogami, niektóre prowadzone są w formie pamiętnika, a jeszcze inne mają bogaty komentarz od autora. Jak dla mnie w książce panuje zbyt duży chaos, a historie nie mają ani ciągu chronologicznego, ani żadnego sensownego pogrupowania. Jakby pisarz co chwilę wymyślał nowy epizod i dopisywał go bez wcześniejszej redakcji.
Kolejnym minusem była mnogość znaków interpunkcyjnych - nadmiar wykrzykników i wielokropków. Pewnie autor miał dobre intencję, chciał przedstawić w sposób plastyczny i dynamiczny rozwój sytuacji podczas opisywanych zdarzeń, lub lepiej nakreślić ton głosu osoby mówiącej, jednak do mnie to zupełnie nie przemawiało.
Podsumowując, książka zupełnie do mnie nie przemówiła. Nie wiem, czy było to spowodowane zakręconym okresem w moim życiu, zbyt wysokimi wymaganiami, czy przejedzeniem się już 'lekarskim tematami'. Jeśli miałabym ją polecić, to tylko wiernym wielbicielom szpitalnych motywów.

Ocena: 5/10

Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena - Lars Simon

Tytuł: Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena
Autor: Lars Simon
Wydawnictwo: Initium

Nie ma chyba osoby, która nie wiedziałaby jak wygląda mops. Zwierzaki te są śmieszne, ciamajdowate i mają przeurocze mordki. Sama słodycz - nic więc dziwnego, że zaraz po kotach opanowały internet. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie zakochał się w "mopsim" pyszczku.
Są takie okładki, które kuszą swoim wyglądem. Są takie opisy, które intrygują zapowiedzią czegoś niesamowitego i ekscytującego. Są tacy bohaterowie - jak chociażby gadające mopsy, które wrzucają daną książkę na listę moich bestsellerów.

O książce:
Lennart Malmkvist ma wszystko to, czego mogą zazdrościć mu inni: świetna posada w renomo
wanej firmie, drogie mieszkanie, dużo pieniędzy i chwilowe, niezobowiązujące romanse. Do czasu! Nagle w jego życiu pojawia się kataryniarz w czerwonym fraku i pogniecionym cylindrze, który zaczyna przęśladować go nie tylko w ciągu dnia, ale także w snach. To jeszcze nie koniec!
Podczas przeprowadzania najważniejszej prezentacji w pracy Lennart niespodziewanie straci mowę, co spowoduje natychmiastowym zwolnieniem. Aż wreszcie dziwaczny sąsiad, stary Buri Bolmen, zapisuje mu w spadku sklep z magicznymi przedmiotami i śmiesznymi gadżetami „Grota Śmiechu i Czarów Bolmena” oraz humorzastego mopsa.
Wszystko to jest dość dziwne, ale będzie jeszcze dziwniej. Podczas pewnej burzy mops Bölthorn zaczyna mówić – twierdzi, że Lennart jest wybranym. Musi zaakceptować swoje magiczne dziedzictwo i wyjaśnić, kto zamordował Buriego.
Morderstwo? Magiczne dziedzictwo? Gadający pies? Lennart wyobraża już sobie siebie na sofie u terapeuty... Na koniec okazuje się jednak, że Bölthorn ma rację, i że chodzi o coś znacznie większego niż zwykła magia.

"- Mówiłem panu - pouczył go Lennart. - Nie warto obrażać mopsów. Nie wynika z tego nic dobrego. Niech mi pan wierzy, przemawia przeze mnie doświadczenie." (str. 387)

Moje zdanie:
Są takie książki, które idealnie nadają się na poprawę humoru albo takie, przy których z łatwością oderwiemy się od rzeczywistości i zagłębimy w świat tajemnicy i  magii. "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena" posiada obie te cechy. Jest lekturą tak dziwną, ale tak dobrą, że trudno w sposób jednoznaczny zmieścić ją w jakiekolwiek ramy tematyczne. Myślałam, że w książkach spotkałam się już ze wszystkim, ale jednak gadający, sarkastyczny mops to było coś zdecydowanie oryginalnego.
Sama historia jest po prostu niepowtarzalna, pełna humoru, magii i kryminalnej zagadki idealnie wypełni nam czas w długie jesienne wieczory. I chociaż spektrum jest ogromne, to jednak wydaje mi się, że każdy czytelnik odbierze ją we właściwy dla siebie sposób. I chociaż wszystko w niej zakręcone jest jak "skarpetki po praniu" to jednak, o dziwo, całość ma sens i dąży do pewnego meritum.
Bohaterowie są tak różni i tak zadziwiający, jak cała opowieść.  To w pewnym sensie zbieranina tak pomieszanych charakterów i osobowości, że nie pozostaje mi nic innego jak pozazdrościć naszemu Lennartowi takich znajomych.
Okazuje się, że historia ta to dopiero początek dłuższej opowieści - pierwsza część, preludium, które miało nas wprowadzić w wielkie i mroczne tajemnice. Interesujący wstęp do czegoś o wiele większego.
Polecam wszystkim wielbicielom mopsów, i nie tylko.

Ocena: 7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Initium



Czarnobyl, spowiedź reportera - Igor Kostin

Budowa elektrowni jądrowej w Czarnobylu zaczęła się w latach 70’ XX wieku. Pierwszy reaktor uruchomiono w 1977 roku. W kolejnych latach do użytku oddano kolejne reaktory, w tym w 1983 roku czwarty, w którym później doszło do katastrofy. W sumie reaktorów miało być 6, jednak po wypadku zaprzestano dalszej rozbudowy elektrowni. Na temat katastrofy w Czarnobylu powstało mnóstwo książek, opracowań, reportaży. Spisywano wspomnienia świadków, bliskich ofiar i ludzi, którzy mieli bezpośredni wpływ na przebieg tragicznych wydarzeń z kwietnia 1986 r. Awaria ta wywarła ogromny wpływ na rozwój energetyki jądrowej na całym świecie, a jej skutki (zdrowotne, polityczne, ekonomiczne i inne), bardzo różnie oceniane, dziś jeszcze budzą wiele emocji.

O książce: 
Igor Kostin pracował dla agencji Novosti. Fotografował zarówno wydarzenia podczas wojny w Wietnamie, jak i radzieckiej interwencji w Afganistanie. Zasłynął dopiero podczas katastrofy w Czarnobylu, gdzie jako jeden z 3 fotografów przeleciał helikopterem nad palącym się reaktorem. Na miejscu zobaczył setki wojskowych samochodów, białe kłęby dymu i gruzowisko, które pozostało po reaktorze nr 4. Z kilkunastu wykonanych zdjęć przetrwało jedno, reszte zniszczyło promieniowanie. Stało się ono najcenniejszą fotografią prezentującą ogrom tragedii. Jedyne zdjęcie, jakie udało mu się wtedy zrobić, obiegło cały świat. Los Kostina połączył się nierozerwalnie z losem Czarnobyla. Wstrząśnięty rozmiarami zdarzenia, reporter pozostał na miejscu, by obserwować ewakuację, rozmawiać z ludźmi, którzy mieli kontakt z radioaktywnymi odpadami (większość z nich potem zmarła). Jego książka to niezwykłe świadectwo katastrofy, spisane i sfotografowane przez jej świadka i uczestnika. Zawiera wiele unikatowych zdjęć.

"Na kilka sekund przed śmiercią objawia się prawdziwa natura ludzka. Podziwiałem panującą wokół atmosferę spokoju i determinacji. Czasami miało się wrażenie, że nie wydarzyło się nic poważnego, że jesteśmy zwykłymi robotnikami z fabryki." (str. 25)

Moje zdanie:
"Czarnobyl, spowiedź reportera to przejmujący i piękny album, w którym za jednym zdjęciem kryje się tysiąc niewypowiedzianych słów. Niesamowite, dające do myślenia.
Ta książka to potwierdzenie licznych aktów heroizmu, a czasami ślepego wypełniania rozkazów i nieświadomości płynącego z nich zagrożenia. Fotografie odsłaniają kulisy działania ogromnej „masy” ludzi zaangażowanych w akcję ratunkową: naukowców, specjalistów, żołnierzy. Pokazują pracę pilotów śmigłowców, zrzucających worki z piaskiem i zraszających grunt płynem odkażającym, oraz pracę grup, których zadaniem było rozstawianie znaków ostrzegawczych lub burzenie i grzebanie całych napromieniowanych wsi. Z żalem spogląda się na tych 'ochotników', którzy rzucali się na niewidocznego wroga - radioaktywny pył pełen izotopów promieniotwórczych.
Jestem jedną z tych osób, które przed usiądnięciem do lektury były już "po" serialu HBO 'Czarnobyl', stąd informacje w niej zawarte nie były dla mnie ani nowe, ani zaskakujące. Jednakże sposób ich podania, zimny, bez emocji zrobił na mnie wrażenie. Album ten to unikalny dokument naocznego świadka, który swoją obecnością pokazał światu do jakich tragicznych w skutkach błędów doprowadziło zaniechanie oraz zlekceważenie bezpieczeństwa przez komunistyczną władzę.
"Czarnobyl. Spowiedź reportera" to jedna z tych książek, którą musisz mieć w swojej biblioteczce. Chociażby dla pamięci osób, które walczyły ze skutkami katastrofy z nieuniknioną wizją swojej śmierci.
Mówiąc o Czarnobylu, ludzkość wciąż przywołuje nazwisko Kostina. I pewnie byłby z tego dumny.

Ocena: moim zdaniem takich książek nie powinno się oceniać.

Przez dziurkę od klucza - Jane Goodall

Tytuł: Przez dziurkę od klucza
Autor: Jane Goodall
Wydawnictwo: Prószyński i Ska

Przez wieki uważano, że człowiek jest jedyną istotą zdolną do odczuwania emocji. Pierwszym badaczem, który po raz pierwszy wspomniał o zwierzęcych uczuciach był Karol Darwin. Jednak jego koncepcję na dziesięciolecia wyparła teoria Pawłowa, który twierdził, że całe zachowanie zwierząt opiera się jedynie na odruchach. Późniejszy powrót myśli o ludzkich uczuciach u zwierząt zawdzięczamy właśnie Jane Goodall, która przez wiele lat badała szympansy w Tanzanii. Nie jeden raz koledzy pokpiwali z niej, kiedy zaczynała mówić o emocjach wśród szympansów, takich jak opłakiwanie przez matkę jej zmarłego dziecka. Było to postrzegane jako podejście antropomorficzne i nienaukowe. Dziś jednak naukowcy coraz śmielej dochodzą do konkluzji, że ssaki, ptaki i ryby są o wiele bardziej podobne do nas niż wcześniej przypuszczaliśmy. Współcześni badacze dostarczają coraz większej liczby dowodów na istnienie u zwierząt nawet tak złożonych uczuć jak żałoba czy poczucie osamotnienie i utrata bezpieczeństwa.

O książce:
"Przez dziurkę od klucza" to historia trzydziestoletnich badań szympansów nad potokiem Gombe spisana przez Jane Goodall. W czerwcu 1960 roku, w wieku 26 lat Jane trafiła do Tanzanii i wyposażona w niewiele więcej poza notatnikiem, lornetką i pasją poznawania natury zaczęła obserwować życie szympansów w Narodowym Parku Gombe Stream. O naszych najbliższych żyjących krewnych wiedziano wtedy bardzo niewiele, toteż każde dokonywane przez młodą badaczkę odkrycie stawało się prawdziwą sensacją. Podchodząc do badań w sposób zupełnie nowatorski, Jane Goodall wniknęła - jak nikt przed nią - w życie społeczności szympansów i dostrzegła, że nasi krewni nie różnią się od nas samych w aż takim stopniu, jak skłonni byliśmy sądzić. Myślą, rozwiązują problemy, kochają, nienawidzą, potrafią się cieszyć i smucić. Prowadzą również ze sobą wojny, a nawet popełniają morderstwa.
"Przez dziurkę od klucza" to niezwykła opowieść, której bohaterami są szympansy. Goodall towarzyszy im w radościach i smutkach, opisuje przyjaźnie i waśnie, dochodząc do punktu, w którym świat tych zwierząt zaczyna się przenikać z naszym.

"Nie jest łatwo zgłębiać uczucia,nawet gdy przedmiotem badań są ludzie. Wiem, co czuję, gdy jestem smutna, szczęśliwa czy zagniewana, jeśli więc przyjaciel mówi mi, że jest smutny, szczęśliwy lub zagniewany, zakładam naturalnie, iż jego uczucia są podobne do moich, ale oczywiście nie mogę być tego pewna. Gdy spróbujemy zrozumieć uczucia bardziej odległe od naszych, staje się to coraz trudniejsze. Gdy zwierzętom przypisujemy ludzie uczucia, jesteśmy oskarżani o antropomorfizm - kardynalny grzech etologa. Ale co w tym takiego strasznego? Możemy badać działanie lekarstw na szympansach, ponieważ biologicznie są tak podobne do nas; jeśli zgadzamy się na istnienie zasadniczych podobieństw w mózgu i układzie nerwowym człowieka i szympansa, czyż nie jest logiczne przyjąć istnienie podobieństw pomiędzy tymi dwoma gatunkami również w najbardziej podstawowych uczuciach i emocjach?" (str. 25) 

Moje zdanie:
"Przez dziurkę od klucza" to początek badań nad emocjami zwierząt.
Goodall badała aktywnie szympansy w Afryce przez 30 lat. W swojej codziennej pracy odeszła od standardowych metod naukowych. Nie numerowała zwierząt, tylko nadawała im imiona, czyniąc je bardziej "ludzkie". W czasie swoich badań dokonała wielu odkryć, które wywołały ogromne poruszenie w świecie nauki. Jako najważniejsze z nich uważa się fakt, że szympansy tworzą narzędzia i świadomie ich używają. Do tej pory sądzono, iż jest to jedynie domena człowieka.
Autorka w swojej książce pisze również o wielu innych zachowaniach szympansów, które nie tak bardzo różnią się od naszych. Podczas wielu lat obserwacji zauważyła, że szympansy prowadzą wojny, tworzą silne więzy pomiędzy matką a dzieckiem, okazują współczucie i wzajemnie sobie pomagają.
W swojej powieści Goodall porusza także kwestie etyczne. Opowiada o tym, w jakim sposób traktowane są szympansy w laboratoriach lub cyrkach. Porywane z naturalnego środowiska, by potem służyć 'dobru społecznemu' jako żywe eksponaty w zoo, rozśmieszać dzieci w cyrku lub być materiałem badawczym. Czy tak powinniśmy obchodzić się z istotami, które są tak bardzo do nas podobne?
Książka ta, chociaż zalicza się raczej do tych popularnonaukowych napisana jest przejrzystym językiem, tworząc doskonałe źródło wiedzy o szympansach.  Warto ją przeczytać, bo to nie suchy zapis naukowy, a piękna opowieść o tych cudownych istotach i walce o ich przyszłość.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka


Książkę można zakupić TUTAJ



Zapowiedź

Tytuł: Zwierz
Autor: Piotr Kościelny
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 21/11/2019




ZAPOWIEDŹ:

„Właściwie zabijałem, odkąd pamiętam. Zaczynałem od zabijania zwierząt. Pierwszą ofiarą był kot sąsiadów. To było u babci na wakacjach. Mieszkała na wsi. Miałem zaledwie siedem lat. Zabiłem go kamieniem. Podchodził do mnie i się łasił. Głaskałem go po plecach, a drugą ręką sięgnąłem po kamień. Potem było więcej zwierząt. Ptaki złapane w siatkę, psy, jeże, najczęściej jednak koty. Człowieka zabiłem pierwszy raz, jak miałem dziesięć lat."
 Zwłoki młodej dziewczyny odkryte we Wrocławiu to dla doświadczonego komisarza Marka Mikulskiego nie pierwszyzna. Jednak gdy po kilku dniach w lesie w okolicach Wołowa znalezione zostają ciała kolejnych dwóch osób, a przy nich tajemniczy list, policjant wie już, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Psychopatyczny zabójca, który podpisuje się pseudonimem „Zwierz”, ostrzega, że będzie mordował tak długo, aż zostanie złapany. Działa profesjonalnie i z niewiarygodnym okrucieństwem. Nie pozostawia po sobie żadnych śladów i zatacza coraz szersze kręgi.
 Kim jest „Zwierz”? Jaką grę prowadzi?"


Jeśli tak samo jak ja jesteś zaintrygowany tytułem - kliknij w link na dole. Będziesz mógł przeczytać fragment i przekonać się, czy ta książka jest właśnie dla Ciebie :)

Osada - Camilla Sten

Tytuł: Osada
Autor: Camilla Sten
Wydawnictwo: Zysk i Ska

Miasta widma, miasta duchów, opuszczone miejsca... Różnie je określamy, jednak miejscowości, z których wyjechali ludzie, pod każdą nazwą fascynują. Zagubione wśród coraz gęstszej zieleni ruiny i porzucone na ziemi pamiątki przeszłości jednych smucą, innych przerażają, a jeszcze w niektórych budzą ciekawość i chęć eksploracji. Gdy do wymarłej osady dodamy dodatkowo mroczną legendę lub zatrważającą teorię o mieszkańcach, którzy z jakiś przyczyny niespodziewanie zniknęli, otrzymamy świetny, aczkolwiek nieco już schematyczny pomysł na upiorny horror. Camilla Sten w swojej nowej powieści zdecydowała się opowiedzieć historię małego miasteczka, które sześćdziesiąt lat temu zamieniło się w miasto duchów. Zagadka zniknięcia wszystkich mieszkańców została nierozwiązana. Aż do teraz.

O książce: 
Silvertjärn - małe, górnicze miasteczko, które sześćdziesiąt lat temu opuściło nagle prawie dziewięciuset mieszkańców. Do tej pory nikt nie wie, co się wtedy wydarzyło: tajemniczy kataklizm, zbiorowe szaleństwo czy masowe samobójstwo.Jedyne co pozostało po mieszkańcach wioski to pusta kopalnia, opuszczone domy, żywe niemowlę w budynku miejscowej szkoły i… makabrycznie okaleczone ciało kobiety przybite do pala na głównym rynku.
Zagadkę wyludnionej osady po latach próbuje rozwikłać ekipa pewnego projektu z dokumentalistką Alice na czele. Zamierzają oni stworzyć serial dokumentalny Miasto w całości poświęcony Silvertjärn. Mają tylko pięć dni i niewielki budżet, by rozwiązać zagadkę nagłego zniknięcia miejscowych.
Jednak po przyjeździe okazuje się, że przeszłość nadal rzuca swój złowieszczy cień na górniczą osadę, a poszukiwania prawdy szybko przeradzają się w walkę o przetrwanie.

"- Słyszysz? - zapytał.
Coś w jego głosie sprawiło, że Albin znieruchomiał i zaczął nasłuchiwać.
- Czy co słyszę? - odparł. Docierał do niego tylko pomruk silnika.
Stali na środku skrzyżowania. Nie było tam nic szczególnego. Żółty dom na prawo od nich, z na wpół zwiędniętymi kwiatami na schodach, a po lewej prawie identyczny czerwony dom z białymi narożami.
- Nic - oznajmił Gustaf. Stanowczy ton sprawił, że Albin zrozumiał, co miał na myśli. 
Nie chodziło o to, że nic nie słyszał.
Tylko o to, że słyszał "nic".
Wokół panowała absolutna cisza." (str. 8)

Moje zdanie: 
 "Osada" Camilli Sten to powieść mająca wszelkie przymioty dobrej powieści grozy. Mamy mroczną tajemnicę, morderstwo, opuszczoną wioskę i grupę śmiałków, którzy pragną rozwiązać zagadkę.
Opisy poszczególnych scen i wątków działają na wyobraźnię, a grobowy klimat powoduje gęsią skórkę na ciele. Autorka umiejętnie buduje napięcie i klaustrofobiczną atmosferę tajemnicy i osaczenia. Po kilku stronach wiadomo już, że za zniknięcie mieszkaniowców odpowiada coś znacznie bardziej skomplikowanego, niż masowa migracja.
Narracja historii jest prowadzona dwutorowo. Z jednej strony mamy relację Alice z obecnych wydarzeń, z drugiej przedstawione listy siostry do jej babci. Młodsza siostra Aina opisywała w nich  bieżące sprawy, które działy się w miasteczku. W ten sposób cała powieść staje się spójna, a czytelnik strona po stronie zostaje coraz bardziej wciągany do wydarzeń z Silvertjärn.
Myślę, że błędem jest nazwanie Osady horrorem. To bardziej tajemniczy thriller psychologiczny, poruszający tematy bardzo realne w dzisiejszym społeczeństwie. Aczkolwiek gwarantuję wam, że będziecie podczas czytania spoglądać za okno, czy czasem nie stoi tam żadna mroczna postać. Fabuła często wydaje się być na granicy jawy a szaleńczej wizji czy majaków.
Nie ważne jednak, czy jesteście wielbicielami czystej powieści grozy czy wolicie lekkie dreszczowce, książka ta na pewno przypadnie wam do gustu. Plus do tego klimatyczna okładka, która jest idealnym uzupełnieniem całości.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

Zapowiedź

Tytuł: Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena
Autor: Lars Simon
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 14/11/2019


ZAPOWIEDŹ:

W życiu odnoszącego sukcesy młodego konsultanta, Lennarta Malmkvista, zaczynają się dziać się dziwne rzeczy. Prześladuje go kataryniarz w czerwonym fraku i pogniecionym cylindrze, i to nie tylko za dnia, ale również w snach. Na jakiś czas traci mowę, co skutkuje natychmiastowym zwolnieniem z pracy, a wreszcie dziwaczny sąsiad, stary Buri Bolmen, zapisuje mu w spadku sklep z magicznymi przedmiotami i śmiesznymi gadżetami oraz humorzastego mopsa. Wszystko to jest dość dziwne, ale będzie jeszcze dziwniej. Podczas pewnej burzy mops Bölthorn zaczyna mówić – twierdzi, że Lennart jest wybranym.
Musi zaakceptować swoje magiczne dziedzictwo i wyjaśnić, kto zamordował Buriego.
Morderstwo? Magiczne dziedzictwo? Gadający pies?
Lennart wyobraża już sobie siebie na sofie u terapeuty… Na koniec okazuje się jednak, że Bölthorn ma rację, i że chodzi o coś znacznie większego niż zwykła magia.



Jeśli tak samo jak ja jesteś zaintrygowany tytułem - kliknij w link na dole. Będziesz mógł przeczytać fragment i przekonać się, czy ta książka jest właśnie dla Ciebie :)



Masakra ludzkości - Stephen Baxter

Tytuł: Masarka ludzkości
Autor: Stephen Baxter
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Historię ataków kosmitów na Ziemię zapoczątkował Herbert George Wells w słynnej Wojnie światów. Akcja powieści dzieje się pod koniec XIX wieku w miasteczku Woking w południowej Anglii. Na niebie pojawiają się zielone kule i spadają na Ziemię. Okazuję się, że to statki kosmiczne wysłane z Marsa, w celu podbicia naszej planety. Obcy, korzystając ze swojej wysoko rozwiniętej techniki, z łatwością przejmują kontrolę nad zupełnie nieprzygotowanym i pogrążanym w chaosie kraju. Koniec końców ludzkość zwycięża, kosmici zostają pokonani, bowiem okazują się zupełnie nieodporni na ziemskie bakterie.
Po dziś dzień z wizji Wellsa nasza popkultura czerpie garściami, a ataki Marsjan zostały przerobione po stokroć, zarówno w telewizji jak i literaturze. Należy jednak pamiętać, że to właśnie Wojna Światów jest pierwowzorem inspirującym pisarzy i reżyserów na całym świecie. Mogłoby się wydawać, że historia ta została zamknięta i nic więcej dodawać do niej nie trzeba. Jednakże niedawno na rynku wydawniczym pojawiła się książka reklamowana jako „oficjalna kontynuacja” tego dzieła, napisana przez Stephena Baxtera. Masakra Ludzkości, bo o niej mowa, opowiada o drugim ataku obcych, który odbywa się 14 lat po wydarzeniach opisanych Wojnie Światów.

O książce: 
Ludzkość po wygranej pierwszej batalii wciąż czujnie obserwuje niebo, przygotowując się na kolejną inwazję. Przez te kilkanaście lat dokonał się duży skok technologiczny w oparciu o urządzenia pozostawione przez Marsjan. Studiując pierwsze bitwy z kosmitami, wojsko wie, czego się spodziewać, a wcześniej groźne dla obcych bakterie wciąż znajdują się w atmosferze. Ziemianie wydają się przygotowani na odparcie kolejnego ataku.
Co jednak, jeśli I wojna marsjańska nie była tym, czym się wydawała?
Co w sytuacji, gdy wcześniejszy najazd był jedynie zwiadem, mającym przygotować kosmicznych wrogów na prawdziwą inwazję?
Kiedy satelity rejestrują kolejne wybuchy na Marsie, wiadomo, że obcy znów zaatakowali. Niestety Marsjanie wyciągnęli wnioski z przegranej i zmienili metody działania. Rozpoczyna się kolejna walka o planetę.

Moje zdanie: 
Tworzenie prolongat historii – zwłaszcza tych podchodzących pod klasyki gatunku – bywa trudne i ryzykowne. Autor musi trzymać się założeń pierwszego twórcy i ma związane ręce, jeśli chodzi o fabułę i bohaterów. Nie ma co ukrywać, że Stephen Baxter mierzył wysoko. Tym bardziej że chodziło o pierwowzór liczący już ponad wiek.
Autor w swojej powieści połączył wydarzenia z tymi, które rozegrały się w oryginalnej Wojnie światów, a główną bohaterkę uczynił jedną z epizodycznych postaci pierwowzoru – Julie Elphinstone, byłą żonę brata Waltera Jenkinsa. Relacjonuje ona nie tylko przebieg nowej bitwy z Marsjanami, ale także opowiada o wydarzeniach z przeszłości wzbogacając je o własne doświadczenia.
Czy tworzenie tak ryzykanckiej kontynuacji wyszło Baxterowi na dobre? Niestety mam wrażenie, że nie. Nie będę ukrywać, że sięgając po Masakrę ludzkości, byłam z jednej strony ciekawa, jak autor poradził sobie ze stworzeniem drugiej części Wojny Światów i jak połączył poszczególne wątki, ale również miałam nadzieję, na naprawdę dobrą lekturę science fiction, która wciągnie mnie na długie godziny.
Co nie zagrało? Przede wszystkim zbyt duża objętość powieści (prawie 700 stron) i jej przegadanie. Fabuła w książce jest bardzo nierówna. Są momenty, w których akcjach przyspiesza, jednak niestety większość to niepotrzebne opisy i zbyt duża ilość dialogów. Czytając ma się odczucie, że autor nie do końca przemyślał całą historię i gdzieś w połowie się po prostu pogubił. Ciężko jest również zżyć się z bohaterami, wczuć w to, co oni sami odczuwają. Nie bez znaczenia jest też fakt, że z góry wiadomo, które z postaci wyjdą z opresji bez szwanku. Tak sobie czytałam, strona po stronie, bez większego entuzjazmu.
Masakra Ludzkości to po prostu dość przeciętny sequel, którego autor raczej nie starał się stworzyć nic bardziej ambitnego. Polecam tylko i wyłącznie zagorzałym fanom literatury science fiction. Ci szukający rozrywki i wciągającej fabuły, mogą być zawiedzeni.

Ocena: 5/10

Całość mojej recenzji przeczytacie na portalu:


Nowości wydawnicze - listopad 2019

~~~~~ PREMIERY LISTOPADA ~~~~~~
Powoli psuje nam się pogoda. Coraz zimniej i ciemniej. Dobrze, że wydawnictwa nie wagarują i znów prezentują nam wiele cudownych nowości. Przynajmniej wieczorami nie będziemy się nudzić :)

1. Księga ludzi. Opowieść o tym, jak staliśmy się nami - Adam Rutherford 07.11.2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Lubimy myśleć o sobie jako o istotach wyjątkowych - ale czy naprawdę coś różni nas od zwierząt? Przecież nasza biologia jest taka sama.
W oryginalnej i intrygującej podróży po świecie ziemskiego życia Adam Rutherford bada rozmaite cechy, które uznawano niegdyś za wyłącznie ludzkie, wykazując, że wcale takimi nie są.
Nie jesteśmy jedynym gatunkiem, który się porozumiewa, wytwarza narzędzia, korzysta z ognia albo uprawia seks wyłącznie dla przyjemności, i do tego niekoniecznie seks heteroseksualny. Jedynie nasza kultura przewyższa wszystko, co można obserwować w przyrodzie.
"Księga ludzi" zawiera opowieść o tym, jak staliśmy się istotami, którymi dziś jesteśmy. Najnowsze odkrycia naukowe nadają książce charakter pasjonującego kompendium cech jednoznacznie potwierdzających, że nasze miejsce jest w świecie zwierząt, lecz ukazujących również, jak wyjątkowymi ich przedstawicielami jesteśmy.

2. Tajemnice zaginięć. Ludzie, skarby, cywilizacje - Opracowanie zbiorowe 11.11.2019
Wydawnictwo: Rea

Wciąż nie wiemy i wciąż jesteśmy ciekawi!
Czy i gdzie żyli Atlanci, Chazarowie, mieszkańcy Eldorado?
Gdzie się podziały Amazonki, pradawni mieszkańcy zielonej Sahary, czy biblijne pokolenia Izraela? W jaki sposób bez śladu znikły w różnym czasie ekspedycje na oceanach, piaskach, dżunglach, czy górach? Co się stało z flotą przyjaciela Aleksandra Wielkiego – Nearcha?
Okrętami La Perouse'a i Franklina, a także rosyjskimi polarnikami?










3. Na krawędzi otchłani - Bernard Minier 12.11.2019
Wydawnictwo: Rebis

Witajcie w Hongkongu!
Witajcie w najbardziej tajemniczej firmie świata!
Witajcie... na krawędzi otchłani!
Moïra, młoda Francuzka, ekspert w dziedzinie sztucznej inteligencji, podejmuje pracę w Hongkongu. Jej nowa firma to chiński wiodący producent nowych technologii. Praca nad prototypem wirtualnego opiekuna o wiele mówiącej nazwie Deus to dla niej życiowa szansa. Moïra dość szybko orientuje się, że firma kryje wiele sekretów, i to nie tylko związanych z ochroną nowych rozwiązań technologicznych . Wśród jej pracowników mnożą się morderstwa, samobójstwa i wypadki. Moïra czuje się śledzona i obserwowana. Wkrótce dziewczyna uświadamia sobie, że prawda, która czeka na nią u kresu nocy, jest bardziej przerażająca niż najgorszy z sennych koszmarów.
"Na krawędzi otchłani" to powieść niezwykle aktualna, która dotyczy każdego z nas, czy tego chcemy czy nie. To powieść o rodzącym się na naszych oczach świecie, w którym potęga technologii i sztucznej inteligencji skłania do snucia najczarniejszych scenariuszy.

4. Pokój motyl - Lucinda Riley 13.11.2019
Wydawnictwo: Albatros

Piękna i nostalgiczna saga rodzinna autorki cyklu "Siedem Sióstr", pełna dramatycznych sekretów z przeszłości. Jej akcja rozgrywa się w malowniczym nadmorskim miasteczku Southwold.
Posy Montague wkrótce skończy siedemdziesiąt lat. Wciąż mieszka w rodzinnym domu w malowniczym Suffolk, gdzie spędziła idylliczne dzieciństwo, łapiąc motyle z ukochanym ojcem, i gdzie wychowała własne dzieci. Choć z posiadłością wiążą ją cenne wspomnienia, choć ogród, który sama założyła i o który dbała przez ćwierć wieku, rozkwita jak nigdy dotąd,
Posy wie, że będzie musiała podjąć trudną decyzję i sprzedać podupadające domostwo.
Freddie, jej pierwsza miłość, człowiek, który pięćdziesiąt lat temu złamał jej serce i porzucił, wyłania się z przeszłości niczym duch. Posy nie jest na to gotowa – zmaga się z finansowymi kłopotami swojego starszego syna, Sama, i z nieoczekiwanym powrotem młodszego syna, Nicka.
Nie może zaufać dawnemu ukochanemu.
Wkrótce okaże się, że Freddie i jej rodzinny dom skrywają mroczną tajemnicę...

5. Dziennik. Wyprawa 1907 - Giorgios Kiafas 13.11.2019
Wydawnictwo: Foxgames

Nikt do końca nie wierzył w jego istnienie. Marynarze nie chcieli nawet wymawiać tej nazwy. Legendarny dziennik pokładowy z wyprawy morskiej z 1907 roku owiany był tajemnicą... aż do dziś. Rozrzucone po całym świecie zaginione strony zostały odnalezione i połączone w całość. Potwory z głębin, mroczne sny i koszmary, wiadomości z innych wymiarów. Nadszedł czas, aby odkryć, jaki sekret skrywa ten owiany mroczną sławą dziennik...
"Dziennik. Wyprawa 1907" to interaktywna gra książkowa. Krok po kroku czytelnik zagłębia się szczegóły tajemniczej podróży, rozwiązując jednocześnie kolejne zagadki i łamigłówki. Niecodzienne połączenie gry z książką sprawia, że trudno oderwać się od tej niesamowitej historii, która rzuca wyzwanie, wciąga i trzyma w napięciu aż do finałowej zagadki.





6. Więzy krwi - Michel Bussi 13.11.2019
Wydawnictwo: Świat Książki

Nazywam się Colin Remy, mam szesnaście lat i jestem sierotą. Przynajmniej tak mi zawsze mówiono, lecz nigdy w to nie wierzyłem.
W sierpniu 2000 roku wróciłem na niewielką wysepkę Mornesey, położoną u wybrzeży Normandii. Tam spędziłem wczesne lata swojego życia. Tam wszystko obróciło się w szaleństwo.
Czy jest jakiś związek między moim życiem a ucieczką dwóch więźniów przewożonych do miejsca odosobnienia i paniką, jaka wybuchła w Mornesey w szczycie turystycznego sezonu?
Czy powinienem wierzyć w krążące po wyspie legendy, wedle których Mornesey zamieszkują skazańcy oraz ich potomkowie? A co z legendarnym skarbem, który ponoć ukryto w gąszczu podziemnych tuneli wijących się pod wyspą?
Komu mogę ufać?
I dlaczego nagle mam rozpoznawać swojego ojca? Żywego!



7. Bogowie Słowian - Tomasz Kosiński 13.11.2019
Wydawnictwo: Bellona

Słowianie wierzyli, że bogowie sterują kosmosem i naturą, żywiołami takimi jak światło, woda, ogień, odpowiadają za rytm dobowy i zmieniające się pory roku. Autor szeroko opisuje poszczególnych bogów: jak ich przedstawiano w źródłach pisanych i w sztuce, jakie mieli cechy i atrybuty, jak wyglądał ich kult w różnych odłamach Słowiańszczyzny. Sporo miejsca poświęcono demonom i istotom mitycznym, takim jak wilkołaki, wampiry i strzygi. Tomasz Kosiński, autor książek "Rodowód Słowian", "Słowiańskie skarby", Runy słowiańskie", wydaje w Bellonie kolejną publikację pt. "Bogowie Słowian". Przedstawia w niej panteon słowiańskich bogów, bóstw i bohaterów-herosów, zarówno z ziem polskich, jak i Pomorza, Połabia, Czech, Rusi i Bałkanów.





8. Obcy - Alan Dean Foster 13.11.2019
Wydawnictwo: Vesper

Załoga transportowca "Nostromo" odbiera tajemniczy sygnał pochodzący z nieznanej planety. Po wylądowaniu na jej powierzchni odkrywają wrak statku kosmicznego obcej cywilizacji. Jeden z członków załogi zostaje zaatakowany przez nieznaną formę życia. Rozpoczyna się dramatyczna walka o życie.
Powstały w 1979 roku film "Obcy. 8 pasażer »Nostromo«", w reżyserii Ridleya Scotta z Sigourney Weaver w roli głównej, to jeden kanonicznych tytułów kina science fiction. Przełomowy, wizjonerski, klaustrofobiczny, duszny i mroczy. Znakomicie zrealizowany obraz, arcydzieło gatunku. Po prostu klasyk. "Obcy" nie miał jednak swojego pierwowzoru literackiego, ale po ogromnym sukcesie filmu doczekał się literackiej adaptacji, której podjął się Alan Dean Foster.
I mimo że książki z tego podgatunku nie pretendują zazwyczaj do miana arcydzieł, zdarza się, że ich lektura daje czytelnikowi dużą satysfakcję. A "Obcy" w wersji Fostera jest bez wątpienia udaną adaptacją. Autor utrzymał znane z filmu napięcie oraz klimat, wplótł w fabułę również wiele treści, których nie da się przenieść na język filmu – jak choćby refleksje głównych bohaterów.