Pokuta - Anna Kańtoch

Tytuł: Pokuta
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Czarne

Anna Kańtoch to dobrze znana czytelnikom polska autorka powieści i opowiadań z gatunku fantastyki i kryminału, a także pięciokrotna laureatka Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla oraz zdobywczyni nagrody Kryminalna Piła i Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Gdy w zapowiedziach pojawiła się jej kolejna książka: "Pokuta" - wiedziałam, że czekają mnie godziny wyborowej, czytelniczej uczty.

O książce:
We wrześniu 1986 roku niewielką, nadmorską miejscowością wstrząsnęło brutalne morderstwo. Na plaży znaleziono zwłoki młodej dziewczyny, Reginy Wieczorek. Miała dziewiętnaście lat i żadnych wrogów. Na szczęście szybko udało się znaleźć winnego. Tak przynajmniej sądzi milicja.
Kilka tygodni później, pewnego listopadowego dnia na komisariacie pojawia się Jan Kowalski, twierdząc, że zabił nie tylko Reginę, ale także pięć innych kobiet. Pozbawiał je życie z niesamowitą regularnością - we wrześniu, co siedem lat jedną. Jego historia jest na tyle wiarygodna, że starszy milicjant Igielski postanawia ją sprawdzić. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo jedne szczegóły znajdą pokrycie w rzeczywistości, a inne nie.
Czy to możliwe, że od ponad trzydziestu lat nikt nie zauważył grasującego w okolicy seryjnego mordercy? Co naprawdę spotkało Reginę i gdzie są inne ofiary Kowalskiego? I kim jest tajemniczy mężczyzna, który obiecuje młodym dziewczynom nowe życie, jeśli poświęcą to, co dla nich najcenniejsze?
Igielski podejmuje się odkrycia prawdy. Podczas prowadzenia śledztwa zostają powoli odkopywane tajemnice, które nigdy nie powinny wyjść na światło dzienne.

"- No, taka jakby legenda. Że niektóre dziewczyny dostają numery napisane na niebieskich kartkach, dzwonią i ktoś je pyta, czego chcą w życiu. A potem... znikają..." (str. 119)

Moje zdanie:
"Pokuta" to trzeci już kryminał napisany przez Annę Kańtoch. Akcja książki podobnie jak w poprzednich dwóch historiach osadzona jest w małej miejscowości, która skrywa wiele tajemnic. Raz jeszcze przenikają się dwie linie czasowe. A co najważniejsze, powtórnie od lektury nie sposób się oderwać. Co powoduje, że powieści wychodzące spod pióra tej pisarki są tak dobre?
Przede wszystkim tajemniczy i mroczny klimat.  Bo w miasteczku coś się dzieje. Coś, co umyka bystrym oczom milicjanta i jego trzeźwemu umysłowi, a sprawę komplikuje milcząca zmowa mieszkańców. To wszystko powoduje u czytelnika powolne wzmacnianie uczucia niepokoju i grozy.
Gdy dodamy do tego niespieszną akcje i misternie utkaną intrygę otrzymamy lekturę od której trudno się oderwać, a jednocześnie strach przewracać kolejne strony.
Kolejna rzecz, którą pani Kańtoch tworzy wręcz idealnie, to postacie. Bohaterowie są konsekwentnie zbudowani, a dialogi wyśmienite - dopasowane idealnie do mówiącej osoby. Autorka dużą wagę przyłożyła do psychologii swoich postaci. Każdego z nich w ten czy inny sposób prześladują demony przeszłości. Wątek kryminalny jest tu tylko pretekstem do ukazania ich historii i tajemnic, które skrywają.

"Starszy sierżant patrzył na Kowalskiego uważnie. Kim ten człowiek naprawdę był? Igielski miał przeczucie, że jeśli znajdzie odpowiedź na to pytanie, cała ta pokręcona sprawa nabierze sensu i wszystko się wyjaśni. Bo tego, że nieznajomy nie jest Janem Kowalskim, włączęgą bez dokumentów, był pewien." (str. 85)

Można śmiało stwierdzić, że kwestie formalne gatunku jakim jest kryminał autorka ma w małym palcu. Nic w książce nie dzieje się przypadkowo, a wszystkie rozpoczęte wątki łączą się w logiczną całość. Morderca nie pojawia się znikąd i co ważne, pretekstem do zabijania nie okażą się pieniądze, żądza czy władza.
Anna Kańtoch kolejny raz potwierdziła swoje zdolności pisarskie. To co robi, jest najwłaściwszą drogą do sukcesu i zdobycia wiernych czytelników. Ja z pewnością nim jestem.

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne.


Stranger Things. Ciemność nad miastem - Adam Christopher

Tytuł: Stranger Things. Ciemność nad miastem
Autor:  Adam Christopher
Wydawnictwo: Poradnia K

Kiedy w 2016 roku serial Stranger Things debiutował na platformie Netflix, chyba nikt się nie spodziewał takiego sukcesu. A jednak perypetie nastoletnich bohaterów starających się rozwikłać rządowe tajemnice w mieście Hawkins przypadły widzom do gustu, stając się fenomenem równym HBOwskiej Grze o Tron. Ja również złapałam Strangerskiego bakcyla i w tej chwili z wielkimi nadziejami oczekuję 4 sezonu. Czas pomiędzy kolejnymi telewizyjnymi przygodami Nastki i jej przyjaciół osładzam sobie dostępną na naszym rynku literaturą.
Stranger Things. Mroczne umysły było pierwszym powieściowy prequelem serialu (recenzja TUTAJ), który miałam możliwość przeczytać od wydawnictwa Poradnia K.
Na całe szczęście oficyna nie spoczęła na laurach i z początkiem lipca zaproponowała czytelnikom kolejną przygodę w świecie Stranger Things. Nie mogłam jej nie dostać.

" - W każdym razie latem siedemdziesiątego siódmego zdarzyło się coś bardzo dziwnego.... "(str.18)

O książce:
Mamy grudzień roku 1984, po wydarzeniach z drugiego sezonu serialu szeryf Hopper powoli przyzwyczaja się do obecności adoptowanej Jedenastki pod swoim dachem. Mają to być ich pierwsze, spokojnie razem spędzone Święta Bożego narodzenia. Tym razem jednak to nie zagrożenia innego wymiaru wraz z "Łupieżcą Umysłów przerywają tą sielankę, a ciekawość nastolatki, która wyciąga z piwnicy stare pudło ojczyma opisane „Nowy Jork” i zaczyna zadawać pytania.
Hopper musi wrócić wspomnieniami do jednego ze swoich najtrudniejszych śledztw.
W 1977 roku, kiedy to dopiero wrócił z Wietnamu miał plany rozpoczęcia wszystkiego od nowa.  Mała córeczka, kochająca żona i praca detektywa w nowojorskiej policji ‒ życie w cywilu wydawało się takie łatwe. Gdy seria niezwykle brutalnych morderstw zwraca uwagę tajemniczych, rządowych agentów Hopper zaangażowuje się w niezwykłe śledztwo.
Bierze sprawy w swoje ręce, kładąc na szalę wszystko, byle tylko odkryć prawdę.
Jako tajniak infiltruje świat nowojorskich gangów ulicznych. Gdy jest bliski rozwiązania sprawy, w całym mieście gasną światła, nadchodzi tytułowa ciemność nad miastem.

Moje zdanie:
Nie ukrywam, że ta książka, po obejrzeniu trzeciego sezonu, to miód na moje złamane serce! Dobrze było jeszcze raz spotkać się z ekscentrycznym szeryfem Hopperem.
Podczas gdy w serialu doskonale została otworzona atmosfera lat osiemdziesiątych, tak w książce mamy do czynienia z latami siedemdziesiątymi. Nowy York, uliczne gangi, intrygi, pościgi i szybkie zwroty akcji. Jeśli dodamy do tego galerię barwnych postaci, ciekawą warstwę obyczajową i dobrze opisane realia społeczne otrzymujemy mieszankę nieodkładalną. Wszystko to pozwoliło mi przepaść w lekturze na kilka dobrych godzin.
W książce odnajdziemy także atmosferę tajemniczości charakterystyczną dla serialu, aczkolwiek raczej nie ma co nastawiać się na podróże do innych wymiarów. Przez to, że jest to kolejna część powiązana niejako z produkcją Netflixa to nie ma w niej przydługiego wstępu. Postacie są już znane i autor nie marnuje papieru na ponowne ich przedstawianie. Więc zostajemy od razu rzuceni na głęboką wodę, a to lubię!
Z drugiej strony Ci, którzy nigdy nie poznali uniwersum ST mogą być lekko skonfundowani i zagubieni poprzez występujące w książce odnośniki do historii serialowej.
Historia napisała jest w sposób lekki, a dzięki krótkim rozdziałom strony pochłania się z prędkością światła.
Mocno polecam tą powieść. Myślę, że nie będzie to czas stracony, a może choćby odrobinę skrócić czas oczekiwania na kolejny już 4 sezon. Cieszę się, że Adam Christopher udowodnił, że jest sens w rozwijaniu tego uniwersum od strony książek i że ciekawe historie można opowiedzieć, wykraczając poza małe miasteczko Hawkins.


Ocena: 7,5/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Poradnia K


Książkę możecie zdobyć także za punkty na portalu Czytampierwszy.



Nigdzie indziej - Tommy Orange

 Tytuł: Nigdzie indziej
Autor: Tommy Orange
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Nieszczęście rdzennych mieszkańców Ameryki, polegało na tym – jak pisano na początku XX w. – że „stanęli na drodze ekonomicznego rozwoju świata”. Gwałty, grabieże, wyzysk, zniszczenia oraz morderstwa były smutną codziennością tubylców, którzy bronili swoich ziem – wszystko to za milczącym przyzwoleniem białego człowieka. W historii relacji amerykańsko-indiańskich było wiele niechlubnych rozdziałów, które splamiły honor "cywilizowanych" ludzi. Ofiary tej wspaniałej kolonizacji liczy się w milionach. Amerykanie przez lata szacowali, że liczba Indian nie przekraczała miliona. Tymczasem w świetle nowych znalezisk archeologicznych można mniemać, że dane te są znacznie zaniżone, bowiem w rzeczywistości tubylców było 15-20 mln. Do końca XIX wieku 95% tej populacji zniknęło z powierzchni ziemi.

O książce:
Na coroczny zjazd plemienny w Oakland w stanie Kalifornia zjeżdżają się Indianie z różnych stron Ameryki. To właśnie tam połączą się losy wszystkich bohaterów "Nigdzie indziej".
Autor w swojej książce przedstawia nam historię dwunastu postaci, które wybierają się na owy zjazd, lecz każda w innym celu.
Mamy więc Jacquie Czerwone Pióro, która od niedawna znowu nie pije i usiłuje powrócić na łono rodziny, którą niegdyś porzuciła. Mamy też Dene Oxendene, która stara się poskładać swe życie na nowo po śmierci wujka i przybywa na zjazd, aby pracować na rzecz indiańskiej społeczności i w ten sposób uczcić jego pamięć. Jest też Opal Viola Wiktoria Niedźwiedzia Tarcza, która przychodzi na stadion, by obejrzeć występ swego siostrzeńca Orvila, który nauczył się tradycyjnego indiańskiego tańca, oglądając materiały wideo na kanale YouTube. To tylko kilka bohaterów z kart tej powieści.
Wszystkich ich łączy wspólna, tragiczna historia, krwawa przeszłość i problemy cywilizacyjne. Każda z występujących postaci zmaga się z zapomnianą historią i próbami odnalezienia indiańskich korzeni już dawno zapomnianych w dzisiejszym świeci.

Moje zdanie:
W tej bezkompromisowej powieści Orange rozprawia się z bolesną historią z listy wyrzutów sumienia Ameryki. Robi to przekonująco i z pasją, bowiem on sam jest członkiem plemion Cheyenne i Arapaho z Oklahomy. Jego powieść jest realna, prawdziwa i na przemian pełna niepohamowanej wściekłości i żalu, a momentami poruszająca aż do głębi serca. Nie chowa się za żadnym tabu, nie przemilcza mniej komfortowych spraw. Autor serwuje nam wzajemnie przenikające się opowieści dwunastu bohaterów, które początkowo wydają się być niepowiązane, jednak z czasem, strona po stronie odkrywamy coraz więcej wspólnych mianowników. Po pewnym czasie zauważamy całą misternie utkaną sieć wzajemnych pretensji, waśni, trudnych uczuć. To wszystko podszyte brakiem tożsamości, niepewną przyszłością i utraconym życiem.
Bo z jednej strony jest to głos o zagładzie Indian, a z drugiej o tym, jak ci ludzie sami niszczą siebie i swój naród. Tommy Orange nie ocenia występujących w książce osób. Pozwala czytelnikowi, by ten odebrał każdą z postaci na swój własny, indywidualny sposób. Są to w większości bohaterowie słabi, pozbawieni swojego zdania, podejmujący złe decyzje, które potem wpływają na ich życie.
Paradoksalnie, na co zwraca uwagę autor, także dziś rdzenni Amerykanie uznawani są za nieprzystosowanych i wymagających ucywilizowania. Jednak tym razem nie z powodu kolorowych strojów i nieznanego języka, lecz... alkoholizmu, narkomanii i zorganizowanej przestępczości.
I chociaż treść samej powieści jest odważna, innowacyjna i bezkompromisowa, to jednak samo przejście przez tą historię było dla mnie sporym wyzwaniem. Niestety warsztat Orange’a i liczne postacie, które ciężko zapamiętać powodują, że powieść bardzo trudno się czyta. Wiele razy poszukiwałam danych osób kilka rozdziałów wcześniej, by zrozumieć całokształt powiązań. Jestem też lekko zawiedziona zakończeniem, które miało być kulminacją wszystkich historii, a było jedynie kilkoma ostatnimi stronami powieści.
Mimo to polecam przeczytać, dla otwarcia oczu!

Ocena: 7/10

Za książkę dziękuję organizatorce booktouru: Kryminałnatalerzu! 

Nowości wydawnicze - sierpnień 2019

~~~~~ PREMIERY SIERPNIA ~~~~~~
W tym miesiącu lekko opóźnione zestawienie :)
Dajcie znać, czy znaleźliście coś dla siebie.

1. Zbrodnia po irlandzku - Aleksandra Rumin 12.08.2019
Wydawnictwo: Initium

Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży "Hej Wakacje". Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy. Druga powieść Aleksandry Rumin to cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna.

Więcej na temat książki przeczytacie TUTAJ :)




2. Rana - Wojciech Chmielarz 14.08.2019
Wydawnictwo: Marginesy

Podobno czas leczy rany. Jednak niektóre nigdy się nie zabliźniają.
Najpierw pod kołami pociągu ginie Marysia, uczennica ekskluzywnej prywatnej szkoły na warszawskim Mokotowie. Jej nauczycielka, Elżbieta próbuje odkryć, co się naprawdę stało. Rozpoczyna prywatne śledztwo tylko po to, żeby wkrótce sama zginąć. Ale jej ciało znika, a jedynymi osobami, które cokolwiek widziały, są Gniewomir, nieprzystosowany społecznie chłopak zafascynowany seryjnymi zabójcami, i Klementyna, doświadczona nauczycielka na życiowym zakręcie, której wydaje się, że zdobywszy pracę w poważanej szkole, los wreszcie się do niej uśmiechnął.
Nic bardziej mylnego. Żadne z nich nie chce angażować się w tę sprawę – każde z nich ma swoje powody – ale żadne z nich nie ma wyjścia. Gdyby wiedzieli, dokąd zaprowadzi ich to śledztwo, nigdy by się na to nie odważyli. Szkoła okazuje się pełna tajemnic. Podobnie jak pracujący w niej nauczyciele...
"Rana" to bezlitosne studium zła uśpionego w zaciszu domowego ogniska. Niepokojące i mroczne, odsłania najgłębiej skrywane tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Nowa powieść jednego z najwyżej ocenianych i najchętniej czytanych współczesnych pisarzy odziera z wszelkich złudzeń.

3. Anioł z Auschwitz - Eoin Dempsey 14.08.2019
Wydawnictwo: NieZwykłe

Bestsellerowa powieść historyczna w stylu "Tatuażysty z Auschwitz".
Opowieść o miłości i walce o przeżycie.
Nic nie mogło rozdzielić Christophera i Rebekki: ani jej wyrodni rodzice, ani nawet narzeczony, z którym wróciła do domu po ucieczce do Anglii. Lecz gdy do sielankowej wyspy Jersey dociera II wojna światowa, nazistowscy najeźdźcy, realizując Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej swojego Führera, wywożą Rebeccę na kontynent. Gdy naziści deportują Christophera i jego rodzinę do ojczystego kraju – Niemiec, w desperackiej próbie ratowania ukochanej zgłasza się na ochotnika do szeregów SS. Rozpoczyna służbę w Auschwitz, gdzie sprawuje nadzór nad pieniędzmi skradzionymi ofiarom, które zginęły w komorach gazowych. Poszukując Rebekki, musi nie tylko ukrywać podwójną tożsamość, ale i walczyć o własną duszę.
W koszmarnym świecie Auschwitz Christopher pilnuje przepływu rzeki splamionych krwią pieniędzy, dzięki czemu staje przed nieoczekiwaną szansą.
Czy starczy mu sił i odwagi, by zaakceptować nowy los, który na zawsze może zmienić nie tylko jego życie, ale i wielu innych ludzi?

4. Imperium małych piekieł - Joanna Lamparska 14.08.2019
Wydawnictwo: ZNAK

Wiosna 1945 roku. Trzecia Rzesza dogorywa.
Uciekający z Auschwitz Anioł Śmierci, doktor Mengele, krąży wzdłuż obecnej polsko-czeskiej granicy, przeprowadzając selekcje w kobiecych obozach należących do Gross-Rosen. W końcu dociera do Sieniawki, małej miejscowości położonej na Dolnym Śląsku. Sieniawka to jeden z podobozów Gross-Rosen, potwornej maszyny śmierci składającej się ze stu podobnych miejsc rozrzuconych na terenach Polski i Czech.
Tu dokonano masowej zagłady, niewolniczo wykorzystywano więźniów i przeprowadzano zbrodnicze eksperymenty medyczne. To piekło stworzone na ziemi, to imperium małych piekieł.
Rok 2018. Joanna Lamparska wpada na trop tajemniczego laboratorium medycznego z czasów II wojny światowej, rozpoczyna śledztwo. Długie, mroczne tunele, laboratoryjne stoły, zapomniane zapiski i postrzępione relacje prowadzą do przerażającej tajemnicy, która pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
Czemu służyła makabryczna pracownia w obozie Sieniawki? Czy naziści w kompleksie podziemnych instalacji chcieli stworzyć technologię mającą przechylić szalę zwycięstwa? Jakie skarby mogą być schowane w podziemiach obozu? Co jeszcze kryje największy i najstraszniejszy nazistowski obóz Gross-Rosen?

5. Mroczne wybrzeża - Danielle L. Jensen 14.08.2019
Wydawnictwo: Galeria Książki

Piraci, szantaż i bogowie wtrącający się w sprawy ludzi – to wszystko można znaleźć w trzymającym w napięciu pierwszym tomie nowej serii fantasy autorstwa Danielle L. Jensen.
W świecie podzielonym przez zdradzieckie oceany i bogów wtrącających się w sprawy ludzi jedynie Maarinowie umieją przemierzać Bezkresne Morza. Kierują się tylko jednym przykazaniem:
"Wschód nie może spotkać się z Zachodem". Nieugięta piratka. Teriana jest drugim oficerem na Quincense, statku oddanym bogini mórz, i spadkobierczynią jednej z Triumwiratu Maarinów. Jej lud zrodził się z morza i zna jego tajemnice, ale kiedy najlepsza przyjaciółka Teriany zostaje zmuszona do niechcianego małżeństwa, dziewczyna łamie przykazanie swojego ludu, by jej przyjaciółka mogła uciec – a wybór ten ma śmiertelnie niebezpieczne konsekwencje.
Żołnierz z tajemnicą Marek jest dowódcą niesławnego Trzydziestego Siódmego legionu, który pomógł Imperium Celendoru podbić cały Wschód. Legion jest jego jedyną rodziną, a nawet jego towarzysze nie znają tajemnicy, którą ukrywa od dzieciństwa. Marek zrobi wszystko, by nie wyszła ona na jaw bez względu na koszty, ktokolwiek musiałby je ponieść – on czy reszta świata. Niebezpieczna misja Kiedy jeden z senatorów Imperium dowiaduje się o istnieniu Mrocznych Wybrzeży, bierze do niewoli załogę Quincense i grozi wyjawieniem tajemnicy Marka, o ile nie ruszą na podbój nowych terytoriów, zmuszając dowódcę legionistów i Terianę do zawarcia niespodziewanego – i niechętnego – sojuszu.
Łączą wysiłki dla dobra swoich rodzin, ale oboje muszą zdecydować, jak daleko są skłonni się posunąć i jak wiele są gotowi poświęcić.

6. Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba - Fannie Flagg 14.08.2019
Wydawnictwo: Literackie

Niebo jest właśnie tu, gdzie mieszkasz. Niebo to twoja rodzina, przyjaciele, sąsiedzi. Codzienne troski, małe radości, cuda zwykłego dnia... Bestseller "The New York Times".
Słyszeliście już? Starszej pani Elner przydarzył się straszny wypadek, jej siostrzenica zemdlała i nie może dojść do siebie po tej okropnej wiadomości, a kierowca ciężarówki wjechał do rowu. Niewielkie Elmwood Springs huczy od plotek i przypomina sobie dobroć oraz życzliwość staruszki, a tymczasem pani Elner zwiedza... niebo, które o dziwo przypomina jej rodzinne miasteczko. Nawet karmelowy placek jej dawnej sąsiadki Doroty ma ten sam smak co niegdyś.
Radosna i mądra opowieść o życiu i śmierci, pełna zabawnych pomyłek i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Otwierająca na innych ludzi, pobudzająca do wdzięczności za dobro, którego doświadczamy każdego dnia, odświeżająca jak mrożona herbata w gorący letni dzień.
Kolejny powieściowy dowód, że Fannie Flagg jest niekwestionowaną królową literatury obyczajowej południa Stanów Zjednoczonych.

7. Toxyczne dziewczyny - Rory Power 27.08.2019
Wydawnictwo: NieZwykłe

Feministyczna wersja "Władcy Much" opowiadająca o trzech najlepszych przyjaciółkach, które mieszkają w szkole z internatem dla dziewcząt, mieszczącej się na wyspie objętej kwarantanną.
Po tym, jak jedna z nich nagle znika bez śladu, reszta dziewczyn musi przebyć trudną drogę, by odkryć prawdę o swoim więzieniu. Ten najnowszy debiut to porywająca powieść, niepodobna do niczego, co już znasz. Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, od kiedy Tox pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do góry nogami.
Zaczęło się powoli. Z początku zaczęli umierać nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na uczennice, wykręcając i zmieniając ich ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione same sobie na wyspie, dziewczyny nie wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w dzikie i niebezpieczne, a dziewczyny czekają na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox przenika do wszystkiego.
Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, by ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie kwarantanny i walkę z potwornościami czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje, odkrywa, że w historii Raxter kryje się znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.


Szwindel - Jakub Ćwiek

Tytuł: Szwindel
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Marginesy

Jakub Ćwiek - autor ponad dwudziestu książek z dziedziny fantastyki, który nieustannie ugruntowuje swoją pozycję ważnego twórcy literatury na polskim rynku czytelniczym. Od momentu debiutu w 2005 roku, łącznie bibliografia pisarza liczy już ponad 20 pozycji książkowych. Cechą charakterystyczną jego powieści są nawiązania do szeroko rozumianej popkultury, mitologii a także typowe, rozpoznawalne na kartach powieści poczucie humoru.
Z wielką przyjemnością zdecydowałam się na przeczytanie kolejnej historii napisanej przez Jakuba Ćwieka, która chociaż odbiega tematycznie od poprzednich powieści - nie jest książką fantasy, to i tak zdaje się być kolejnym, rynkowym bestsellerem.

O książce:
W zakładzie opiekuńczym umiera jeden z przywódców legendarnej grupy oszustów. Synowi, którego opuścił, zostawia w spadku zeszyt. Są w nim nie tylko spowiedź, ale również pieniądze i obietnica fortuny. Tyle że aby ją zdobyć, musi wejść w konszachty z byłym wspólnikiem ojca w niechlubnym fachu i jego wciąż działającą grupą. Krąg to artyści przekrętu. Wiedzą, jak za pomocą darmowej kawy wyłudzić z konta kilka tysięcy, jak zgarnąć czynsz i kaucję za wynajęcie nieswojego mieszkania, a także jak ugrać grube pieniądze na lęku przed uchodźcami. Numer, który ma im wszystkim zapewnić pieniądze, to życiowa okazja. Każdy będzie musiał dać z siebie wszystko. Jak zwykle dobrzy ludzie staną się narzędziami, marzyciele ofiarami, a cała akcja odbędzie się w świetle reflektorów. Rzecz w tym, że robiąc ten numer, oszuści nie wiedzą wszystkiego...
Co wspólnego z tym wszystkim mają legendarni iluzjoniści Houdini i Bosco?

"To showmani, mocno skupieni na budowaniu swojej legendy. To dlatego, chodź słyszeli o nich niemal wszyscy i wielu uczestniczyło w ich numerach, mało kto pracował z nimi osobiście. [...] Prostackie skoki od razu na dużą kasę ich nie bawią, u nich wszystko dzieje się krok po kroku. Prawdziwe numery, czy też, jak podobno mówią o nich ludzie z kręgu, Szwindle, wymagają lepszych Przygrywek., zbierania funduszy, ćwiczenia. I nieważne, czy skok mały, czy duży - zawsze w oprawie jarmarcznego teatrzyku." (str. 61)

Moje zdanie:
Według słownika języka polskiego, słowo “szwindel” oznacza pospolite oszustwo, zwłaszcza w interesach. Bądźmy ze sobą szczerzy, kanciarze są wszędzie. Codziennie możemy zostać okradzeni i obrabowani. Nie mam tutaj na myśli drobnych, ulicznych kieszonkowców, ale wyrafinowanych, sprytnych, inteligentnych oszustów, którzy w dobie łatwego dostępu do wszelakiej cyfryzacji wykorzystują swoje nieograniczone możliwości. Weźmy chociażby pobranie takiej aplikacji z niepewnego źródła, która po zainstalowaniu ściąga dane z naszych kont bankowych. Brzmi przerażająco? Nieprawdopodobnie?
Otóż nic nieprawdziwego w tym nie ma. Szwindel" Jakuba Ćwieka to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a sam pisarz zrobił do niej olbrzymi research, przez co wszystko co w niej zawarte jest wiarygodne i realne. Autor pokazuje w jaki sposób działają oszuści i jak przez chwilę nieuwagi, można zostać ich ofiarą, przy okazji tracąc pieniądze.
W historii uderza nas olbrzymi ilość postaci i wątków pobocznych. Ja momentami byłam mocno pogubiona, zwłaszcza, że część bohaterów, jak na kryminalny świat przystało, ma swoje pseudonimy i zmienia wygląd w zależności od sytuacji. Ciężko było mi się w tym wszystkim połapać.
W „Szwindlu” brak konkretnego dobrego bohatera, bo wszystkie postacie są przecież tymi „złymi”, planującymi kolejne skoki. Właściwie to nawet nie wiadomo kto tu jest konkretnie główną postacią, przez co dość trudno wczuć się w historię i przywiązać się emocjonalnie do konkretnych osób.
Finałowy twist niby zaskakujący, ale mimo wszystko wydaje się być wprowadzony na siłę.
Myślę, że skupienie się na kilku większych akcjach i ograniczenie liczny osób, wpłynęłoby na czytelność całej historii i wartkość akcji.
Jak dla mnie pomimo oryginalnego pomysłu, książka nie została dobrze dopracowana.
I chociaż dalej uważam, że Jakub Ćwiek to kompetentny i solidny pisarz, to jednak ta próba przeniesienia się na inny gatunek raczej nie wyszła mu na dobre.
Sam "Szwindel" choć tragedią nie trąci i czyta się dobrze, nie wyrywa z butów.

Ocena: 5/10

Za książkę dziękuję portalowi czytampierwszy:

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl


Zapowiedź

Tytuł: Zbrodnia po irlandzku
Autor: Aleksandra Rumin
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 12/08/2019




ZAPOWIEDŹ:

Jest to już druga powieść Aleksandry Rumin. Cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna. 
 Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy.

Jeśli tak samo jak ja jesteś zaintrygowany tytułem - kliknij w link na dole. Będziesz mógł przeczytać fragment i przekonać się, czy ta książka jest właśnie dla Ciebie :)



Książka dostępna w przedsprzedaży, w promocyjnej cenie:

Pacjentka - Alex Michaelides

Tytuł: Pacjentka
Autor: Alex Michaelides
Wydawnictwo: W.A.B

Pacjentka to kolejna książka, która trafiła do mnie w ramach booktouru. Jak sami widzicie, jestem już całkowicie uzależniona od tej zabawy :) Fajni ludzie, ciekawe opinie i świetne książki, czego chcieć więcej!
Wracając do samej lektury. Lubię historie osadzone w szpitalach psychiatrycznych, bo są mroczne i klaustrofobiczne, a wszechobecny zachwyt na tą powieścią sprawił, że miałam względem jej dość duże oczekiwania.

O książce:
Ceniona malarka i fotografka mody Alicia Berenson wiedzie życie, jakiego każdy mógłby jej pozazdrościć. Do czasu. Pewnego wieczoru jej mąż Gabriel wraca do domu, zaś Alicia strzela mu w głowę pięć razy, zabijając go na miejscu. Od tego momentu kobieta przestaje mówić. Nikt poza nią nie wie, co wydarzyło się tamtej nocy. Ostatecznie trafia do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego Grove.
Po sześciu latach w tymże ośrodku rozpoczyna pracę psychoterapeuta Theo Faber, zafascynowany postacią Alicii i jej historią. Theo robi wszystko, co w jego mocy, aby dotrzeć do pacjentki i sprawić, żeby się przed nim otworzyła, a także aby rozwikłać zagadkę śmierci Gabriela. Poznając pacjentkę, psychoterapeuta nieoczekiwanie odnajduje coraz więcej podobieństw w ich losach. Dokąd zaprowadzą go te rozmowy i co się stanie, jeśli Alicia wreszcie zacznie mówić?

"Nazywam się Theo Faber. Mam czterdzieści dwa lata. Zostałem przychoterapeutą bo byłem popierzony. Taka jest prawda - chociaż nie wyjawiłem tego w czasie rozmowy o pracę, gdy mnie o to zapytano." (str. 20)

Moje zdanie:
Konstrukcja "Pacjentki" na pierwszy rzut oka wydaje się dość chaotyczna. Mamy w tej powieści dwutorową narracja, liczne retrospekcje i przeskoki fabularne, które mogą sporo namieszać. Autor w bardzo przemyślany sposób buduje napięcie przeskakując pomiędzy dwoma narratorami, którzy strona po stronie nadają książce coraz większe napięcie. W końcu historia zatacza koło, a poszczególne puzzle układanki zaczynają tworzyć pasującą do siebie całość.
Bardzo lekki styl autora i krótkie rozdziały powodują, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
Olbrzymi plus za świetny twist fabularny pod koniec historii, którego nawet czytelnik podobny do mnie - czyli znający co nieco tematykę thrillerów, nie mógł się domyślić.
Niestety moim zdaniem jest to kolejna książka, która została przereklamowana przez wszystkie social media. To dobra lektura, ale nie wybitna czy zapadająca w pamieć. Od "thrillera roku" ja oczekuję zdecydowanie więcej. Wydaje mi się, że w niektórych momentach opisów było nieco za dużo, a akcja wydawała się przeciągnięta na siłę. Brakło mi też tego napięcia, które powinnam czuć takiej lekturze. Wiecie... to mrowienie na karku podczas przerzucania kolejny stron i dziwne wrażenie, że ktoś Was obserwuje ;)
Uważam, że Pacjentka jest pozycją, której możliwości nie zostały w pełni wykorzystane. Jak na debiut prawie wszystko się udało ale do ideału daleko. Mam nadzieję, że kolejne książki będą zdecydowanie lepsze i bardziej dopracowane, a autor rozwinie swój potencjał literacki.
Przeczytać warto, ale raczej z nastawieniem na średnie wow.

Ocena: 7/10

Rytmatysta - Brandon Sanderson

Pamiętacie taką bajkę jak "Zaczarowany Ołówek"? Któż nie chciałby go mieć? Ołówek, którym posługiwał się główny bohater bajki, miał niespotykaną właściwość - wszystko, co zostało nim narysowane, natychmiast ożywało. A gdyby tak ołówek zamienić na magiczną kredę i zamiast obrazów tworzyć żywe, czasem bardzo niebezpieczne kredowce? Zaintrygowani? Zapraszam na recenzję Rytmatysty - Brandona Sandersona, kolejnej książki z booktouru.

O książce:
Rytmatyka to magiczna sztuka polegająca na rysowaniu za pomocą kredy dwuwymiarowych rysunków, które mogą się materializować. Wybrani podczas tajemniczej ceremonii przez samego Mistrza adepci uczą się przez długie lata magicznej sztuki ożywiania rysunków, by potem jako wykształceni magowie pilnować ludności Wysp Zjednoczonych przed dzikimi kredowcami.
Joel, syn twórcy kredy, 16-letni uczeń Akademii Armediusa od zawsze marzył by stać się jedym z wybranych. Rytmatyści mieli wszystko - szacunek, sławę i bogactwa. I chociaż sam nie miał takich umiejętności to w każdej wolnej chwili z zapartym tchem zgłębiał sekretną wiedzę i historię rytmatyki.
W końcu, po długich staraniach udaje mu się zdobyć stanowisko asystenta u jednego z profesorów tej trudnej magicznej sztuki. Nie było to łatwe, bowiem zwykli uczniowie mają odgórnie ograniczone kontakty z wszystkim, co powiązane jest z rytmatyką.
Wkrótce jednak wszystko się zmienia, a Joel będzie miał odpowiedni czas na to, by wykazać się swoją wiedzą. Młodzi adepci  zaczynają znikać ze szkoły, a w miejscu ich ostatniego przebywania pozostaje tylko kilka kropel krwi i nieznane dotychczas kredowe kręgi i linie.
Razem z profesorem Fitchem oraz przyjaciółką Melody decydują się odkryć zagadkę tajemniczych wydarzeń. Im bardziej doszukują się prawdy, tym większe niebezpieczeństwo zaczyna im grozić.

Moje zdanie:
Brandon Sanderson – autor wielu książek przygodowych i fantasy. Dwukrotny laureat nagrody Hugo, która jest jedną z najbardziej prestiżowych gratyfikacji w dziedzinie literatury fantastycznej i science-fiction. To, co wyróżnia jego książki na tle innych to oryginalna i wciągająca fabuła. Bo chociaż w temacie fantasy można by powiedzieć, że mieliśmy już wszystko, to jednak Sanderson potrafi tak zmieszać różne tematyki, by wyszło nam coś nowego, świeżego, co jest spójne i ma sens.
Jeśli chodzi o Rytmatystę to jest dopracowana w najmniejszych szczegółach.

"W Rytmatyce słowa nie są ważne. Jedynie liczby mają znaczenie, a okrąg dominuje ponad wszystkim. Ten kto umie nakreślić formę bliższą doskonałości jest potężniejszy. Udowodniono zatem, że okrąg wykracza poza proste ludzkie pojmowanie. Jest czymś ze swej natury boskim." (str. 233)

Czytając ma się wrażenie, że autor korzysta z naszego realnego świata, odpowiednio go modyfikuje i dodaje do swojej historii, przez co wszystko jest zrozumiałe i logiczne.
Sama opowieść jest całkowicie nieprzewidywalna, co jest jednym z jej największych atutów.
Dodatkową atrakcją książki są występujące na jej kartach wspaniałe rysunki kredowców (są nawet jednorożce!), linii rytmatycznych, a także jest  i miejsce na bardziej teoretyczne wyjaśnienia ich działania. Wszystko to pozwala na lepsze pojęcie kredowego uniwersum.
Pomimo tego, że znalazłabym kilka wad, jak choćby niewielką infantylność oraz naciągnięcia fabularne, to książka naprawdę wciąga i czyta się ją bardzo dobrze.
Wielbiciele młodzieżowych przygodówek nie będą zawiedzeni.

Ocena: 7/10

W imię natury - Jędrzej Pasierski

Tytuł: W imię natury
Autor: Jędrzej Pasierski
Wydawnictwo: Czarne

„W imię natury” to trzecia powieść Jędrzeja Pasierskiego wydana przy współpracy z wydawnictwem Czarnym. Oczarowaną ostatnią jego książką "Roztopy" z cyklu z komisarz Niną Warwiłow, (recenzja tutaj) nie mogłam wręcz doczekać się kolejnej powieści. Tym razem jednak autor wyłamał się ze starej serii i stworzył zupełnie odrębną historię – sensację ukazaną przez pryzmat ochrony środowiska. Nie ukrywam, że poprzednie dwie książki podniosły poprzeczkę bardzo wysoko. Czy tym razem, odchodząc od przetartych ścieżek i pani Niny Warwiłow Jędrzejowi Pasierskiemu udało się utrzymać, to czym ujął mnie we wcześniejszych powieściach - klasyką dobrego kryminału?

O książce:
Mateusz Chabrowski wiedzie spokojne życie – jest ojcem dwójki dzieci, ma kochającą żonę Maję i dom pod Warszawą. Po wielu latach cieżkiej pracy w zagranicznej korporacji i wypaleniu zawodowym postanowił rzucić wszystko i założyć własny biznes. Zaczął pracę jako prawnik w stworzonej przez siebie fundacji W Imię Natury zajmującej się ochroną środowiska.
Pewnego dnia do jej siedziby ktoś przynosi zdjęcie mężczyzny leżącego na śniegu; wszystko wskazuje na to, że jest martwy. Nic więcej, żadnej ukrytej wiadomości czy adresu zwrotnego. Główny bohater szybko przechodzi nad tym zdarzeniem do porządku dziennego, lekceważąc otrzymaną przesyłkę. W domu, od niechcenia dzieli się tą wiadomością z żona, pokazując jej zdjęcie. Od tej chwili życie Mateusza staje na głowie. Następnego dnia znika Maja, policja nie wierzy w jego wersję wydarzeń, a on, by ratować się przed niesłusznymi oskarżeniami musi rozpocząć śledztwo na własną rękę.
Ślady poprowadzą go do morskiej farmy wiatrowej i tajemniczego, ukrytego głęboko w lesie jeziora, które było świadkiem tragedii. W gęstniejącej sieci tajemnic coraz trudniej jednak dostrzec prawdziwego przeciwnika. Losem Mai interesuje się więcej osób, w tym jedna szczególnie bezwzględna…

Moje zdanie: 
W oparciu o poprzednie książki mogę z całą pewnością stwierdzić, że to, co wyróżnia pana Pasierskiego na tle innych autorów to wiarygodność jego treści. I nie mówię tutaj o historii, czy była ona oparta na faktach, czy nie, ale o autentyczności poruszanej problematyki. Jego kolejna powieść "W imię natury"idealnie wpasowuje się w dzisiejsze dążenie do ochrony środowiska przed nadmiernym ludzkim działaniem. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że tam, gdzie ukryte są olbrzymie pieniądze nie ma miejsca na obronę przyrody. I o tym właśnie pisze autor.
Przedstawione w lekturze wydarzenia nie mogłyby nie mieć miejsca w dzisiejszym świecie. Przerażające, przykre i otwierające oczy.
W samej historii tajemnica goni tajemnicę, a autor rewelacyjnie rozkłada karty, aby jeszcze mocniej wyeksponować zagmatwaną fabułę. Z każdą czytaną stroną napięcie wzrasta, a czytelnik nie wie do końca to był tym 'dobrym', a kto tym 'złym'. Nieustanny niepokój powoduje, że od książki trudno się oderwać.
Niestety moim zdaniem jest to najgorsza z książek Jędrzeja Pasierskiego. Pomimo wielu tajemnic i niedopowiedzeń to jednak brakowało mi tej mrocznej i momentami aż klaustrofobicznej aury która towarzyszyła mi w poprzednich książkach. Tej, która zapierała dech w piersiach.
Szkoda także, że autor zdecydował się na dodanie kilku mocniejszych i bardziej brutalnych fragmentów. Jestem czytelnikiem o słabej odporności na takie sceny, więc odbierały mi one trochę radość z czytania. Ale wiem, że to tylko moja opinia i komuś innemu zapewne zupełnie by nie przeszkadzały.
Pomimo tych niewielkich minusów trzecią powieścią autor tylko potwierdził swój kunszt pisarski. Z wielką niecierpliwością będę wypatrywać kolejnych książek, a pan Pasierski nadal utrzymuje się w mojej 'trójce' ulubionych polskich pisarzy.

Ocena: 7,5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czarne

Swatanie dla początkujących - Maddie Dawson

Tytuł: Swatanie dla początkujących
Autor: Maddie Dawson
Wydawnictwo: NieZwykłe

"Swatanie dla początkujących" to kolejna książka, która przyszła do mnie w ramach booktouru. Jak już Wam wspominałam, ta zabawa pozwala mi na czytanie lektur, na które raczej nie zwróciłabym uwagi, bo - tak jak  w tym przypadku - znacznie odbiegają od preferowanych przeze mnie gatunków. Ci, którzy śledzą mojego bloga już od dłuższego czasu wiedzą, że pierwszeństwo zawsze mają u mnie kryminały/thrillery i dobre książki popularnonaukowe. Do obyczajówek i romansów podchodzę z dużą rezerwą. Często odnoszę wrażenie, że są one pisane zbyt prostym językiem a historie w nich zawarte wszystkie wyglądają praktycznie tak samo.
O "Swataniu dla początkujących" słyszałam jednak zbyt dużo dobrych opinii, by lektura ta miała okazać się kolejnym sztampowym i nudnym 'czytadłem'.

O książce:
Marnie MacGraw pragnie prostego życia – męża, dzieci i domku na przedmieściach. Wychodzi za mężczyznę swoich marzeń, jest więc pewna, że wkrótce to wszystko dostanie - sielankowe życie bez zmartwień i trosk.
I wtedy spotyka Blix Holliday, krewką i lekko dziwną ciotkę swojego męża.
Starsza kobieta dostrzega w Marnie „to coś”. Zauważa jej wyjątkowość i przepowiada jej wielkie zmiany, a wraz z nimi czekające na nią szczęśliwe życie. Między kobietami wytwarza się specyficzna, wręcz magiczne więź.
Wkrótce całe życie Marnie się zmienia, dokładnie tak, jak zapowiedziała Blix. Po dwóch tygodniach jej wyidealizowane małżeństwo dobiega końca. Jej świat przewraca się do góry nogami.
Szok pogłębia nowina, że odziedziczyła należący do Blix dom w Brooklynie wraz ze wszystkimi jej niedokończonymi „projektami”, czyli skrzywdzonymi przez miłość, czmychającymi przed szczęściem, trochę dziwacznymi i skrzywdzonymi przez życie przyjaciółmi i sąsiadami.
Marnie nie wierzy w swoją wyjątkowość, ale podążając za wskazówkami zostawionymi przez ciotkę powoli zaczyna kontynuować jej dzieło. Młoda kobieta musi się nauczyć, że miłość trudno dostrzec, a czasami to właśnie ci, którzy ją odrzucają, potrzebują jej najbardziej.

Moje zdanie:
"Swatanie dla początkujących" to piękna i magiczna książka. Nie znajdziecie tutaj gorącego romansu i schematycznej historii. To lektura, która poruszy Wasze serca i otuli swoim ciepłem niczym puchowa kołdra. To historia, na pierwszy rzut oka lekka, dowcipna - taka komedia pomyłek. Jednak pod otoczką niezobowiązującego woluminu dostajemy mądrą przypowieść o sile przyjaźni i miłości - tej dojrzałej, po przejściach. O przemijaniu, rdzeniu sobie z chorobą i śmiercią najbliższych.
O tym, że aby kogoś kochać, najpierw należy pokochać i zaakceptować samego siebie. O tym, by zawsze podążać głosem serca, jednak nigdy nie lekceważyć umysłu. By nauczyć się być szczęśliwym.

"- No tak, ale życie nie może być fascynujące przez cały czas. - Och, kochanie. Moje właśnie takie jest. Jeśli robi sie nudnawe na dłużej niż dwa tygodnie wprowadzam korekty." (str. 15) 

Bohaterowie różni, tak jak różne są ludzkie charaktery. Świetnie wykreowani, prawdziwi, ze swoimi wadami i zaletami. Każdy z nich ma jakąś swoją historię, przeżycia, wyróżnia się swoimi dziwactwami. Nie sposób ich nie lubić.
Powieść ta jest przepełniona miłością, przyjaźnią, magią, dziwnymi zbiegami okoliczności. Mądry i życiowy humoru powoduje uśmiech na twarzy. Gwarantuję, że Wiele razy podczas czytania będziecie zastanawiać się, czy ta książka czasem nie jest właśnie o Was.
Wiele odsłon miłości, wiele odsłon odmiennych osobowości, wiele sytuacji, dobrych, złych, smutnych i radosnych. A wszystko opisane w sposób tak wciągający, że trudno się od niej oderwać.
Oczywiście lektura ma też swoje minusy. Momentami trudno było mi zrozumieć zachowanie Marnie. Dla mnie było czasami nieracjonalne i po prostu... głupie. Druga rzecz, to złe wyważenie pomiędzy ilością poświęconych stron a fragmentami samej historii. Przez prawie całą książkę główna bohaterka przeżywa swoje perypetie miłosne z różnymi osobami, jednak prawdziwej miłości poświęcone zostaje ostatnie 50 stron. Szkoda, bo chętnie dowiedziałabym się więcej o tym, jak ich uczucie rosło i dojrzewało. A tutaj było tylko magiczne BOOM i jest. I uwierzcie mi, to nie jest spojler. Książka od połowy jest dość przewidywalna. Mimo to nie umniejsza to frajdy w czytaniu. Żadnej :) Podsumowując, to była udana lektura, tchnąca odrobiną optymizmu i mądrości życiowej. Polecam!

"(...) przewrotną cechą miłości jest właśnie to, że dla wszystkich naprawdę stanowi wielką rzecz, a nie jakieś zabezpieczenie czy polisę ubezpieczeniową na samotność. Miłość jest wszystkim. Steruje całym wszechświatem!" (str. 19)

Ocena: 7,5/10